
PAP/Tomasz Gzell / Mapy Google Od sobotniego wieczora użytkownicy Map Google informowali w mediach społecznościowych, że w aplikacji nawigacyjnej widoczne były obraźliwe nazwy obiektów i miejsc na terenie Warszawy , które zastąpiły te oryginalne. Przykładowo Pałac Prezydencki widoczny był pod nazwą "Pałac Kibolski", nazwa "Grób Znanego Żołnierza SS" zastąpiła Grób Nieznanego Żołnierza, a pomnik Syreny nad Wisłą przemianowany został na "Pomnik roznegliżowanej Marty Kaczyńskiej nad Wisłą".
W poniedziałek rano wymienione obiekty miały już swoje oryginalne nazwy w Mapach Google, ale nadal można było zobaczyć miejsca, takie jak "Park im. Heinricha Himmlera", czy "patelnia z Polakami al'dente". Do tej pory również te nazwy zostały już skorygowane.
W Google Maps powstał "Pałac Kibolski". Wiceminister komentuje
Jak wskazuje Google w swoim serwisie, zaproponowana zmiana nie pojawia się od razu . Zgłoszenie jest bowiem przetwarzane przez system moderacji, po czym może zostać zaakceptowane albo odrzucone.
Jak różne aplikacje, które dostarczają nam mapy, robią aktualizację swoich systemów, to czasem się zdarza błąd, niedopatrzenie, jakiś problem i w tym przypadku mieliśmy z tym do czynienia - wskazał Standerski, tłumacząc dlaczego obraźliwe nazwy były widoczne w aplikacji.
W uproszczeniu dzieciaki się dorwały i zaczęły kombinować . Skutek był bardzo poważny, bo wielu ludzi na tych mapach jeździ i to jest ich nawigacja do celu. I okazało się, że celem nie jest już Pałac Prezydencki na przykład, a "Pałac Kibolski" - mówił wiceminister cyfryzacji.
Skandaliczne nazwy w Google Maps. "Grupka dzieciaków potrafiła namieszać"
Standerski, pytany o to, czy mógł to być test rosyjskich służb wobec polskich możliwości cyfrowych, odpowiedział, że " niestety każde takie incydenty to są testy - albo wykonywane przez wrogie służby , albo bacznie obserwowane przez wrogie służby".
" Na bieżąco usuwamy niewłaściwe nazwy przypisane do wielu lokalizacji w Polsce w Mapach Google . Blokujemy odpowiedzialne za nie konta i rygorystycznie egzekwujemy nasze zasady dotyczące treści" - przekazało Interii Biuro Prasowe Google Polska.
"Jeśli zachowanie użytkownika Map Google na tej platformie i poza nią szkodzi naszym użytkownikom, członkom społeczności, pracownikom lub ekosystemowi, możemy podjąć różne działania, od zawieszenia uprawnień po zamknięcie konta " - ostrzega firma w swojej polityce publikowania treści.
"Podczas sprawdzania treści i kont bierzemy pod uwagę różne typy informacji, w tym samą treść, informacje o koncie, działania użytkownika, obecność wzorca szkodliwych zachowań, a także inne informacje uzyskane za pomocą mechanizmów zgłaszania treści (w odpowiednich przypadkach) oraz na podstawie własnych analiz" - wyjaśnia Google.