Tragiczna bójka, do której doszło latem 2024 r. w remizie OSP w Białym Dunajcu, doczekała się pierwszych decyzji prokuratorskich. Po miesiącach śledztwa zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci usłyszał Władysław M. To po starciu z nim 25-letni strażak w ciężkim stanie trafił do szpitala, gdzie zmarł. Podejrzany nie przyznaje się do winy i decyzją prokuratora nie trafi do aresztu.
Prokuratura Okręgowa w Nowym Sączu przedstawiła zarzuty Władysławowi M. i zastosowała wobec niego wolnościowe środki zapobiegawcze. Rzeczniczka tej prokuratury prok. Justyna Rataj-Mykietyn przekazała Polskiej Agencji Prasowej, że podejrzany jest jedyną osobą, która usłyszała zarzuty w tej sprawie.
Zarzuty za śmiertelne pobicie strażaka OSP
Zarzuty dotyczą nieumyślnego spowodowania śmierci oraz spowodowania średniego uszczerbku na zdrowiu. Władysław M. nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień.
Po przesłuchaniu prokurator zastosował wobec podejrzanego dozór policji, zakaz opuszczania kraju oraz poręczenie majątkowe w wysokości 10 tys. zł.
Według ustaleń śledczych w nocy z 1 na 2 sierpnia 2024 r. w remizie OSP w Białym Dunajcu doszło do bójki, po której 25-letni strażak, pan Paweł, trafił w ciężkim stanie do szpitala w Nowym Targu. Mimo wysiłków lekarzy zmarł kilka dni później. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci był krwiak podtwardówkowy.
Absolwentka dziennikarstwa i medioznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Pracowała na stanowisku redaktora w serwisach Kontakt24, Goniec, Interia oraz redaktora i wydawcy w Polsat News. Wolny czas najchętniej spędza spacerując, czytając i oglądając zagraniczne seriale.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości