Andrzej Domański poinformował podczas konferencji, że do tej pory audytem objętych zostało 167 podmiotów w zakresie gospodarowania środkami publicznymi w latach 2020-2023 (ostatnie trzy lata rządów PiS - red.). Było to, jak wymienił, m.in. 17 ministerstw, ale też fundacje czy stowarzyszenia oraz instytucje publiczne.
Wskazał, że w związku z audytami do prokuratury złożono 250 zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. - 200 wszczętych przez prokuraturę postępowań na 106 miliardów złotych. To jest łączna kwota zawiadomień, które zostały skierowane do prokuratury - przekazał szef MF.
Wiceszef MF: trudno to nazwać pomyłką
Dopytywany, skąd wynika dysproporcja między kwotą zawiadomień a wykrytych nieprawidłowości, Domański podkreślił, że nie wszystkie zawiadomienia zostały jeszcze złożone. - Część wykrytych nieprawidłowości nie kwalifikuje się do tego, by skierować je do prokuratury. (...) Część tych spraw trafia też do Rzecznika Finansów Publicznych - wskazał.
Wiceminister finansów, zastępca szefa Krajowej Administracji Skarbowej Zbigniew Stawicki zwrócił uwagę, że nie każda nieprawidłowość zawiera w sobie element karny, choć wywiera negatywne skutki dla finansów publicznych.
Zastępca szefa KAS wskazał, że wykryte w toku audytu nieprawidłowości "mają charakter celowego, zamierzonego działania w złej wierze". - Trudno to nazwać pomyłką, trudno to nazwać złą interpretacją przepisów - stwierdził.
120 miliardów przepadło? Wiceminister: skala nadużyć za rządów PiS przerosła oczekiwania
Nieprawidłowości za rządów PiS
Jak mówił, audyt wykrył, że tworzono pozory formalnej poprawności dokumentów, a w rzeczywistości "pieniądze otrzymywał ktoś według uznania członka kierownictwa danego resortu, niezależnie od rekomendacji czy braku rekomendacji ciał powołanych do oceny wniosków". - Na przykład w Ministerstwie Sportu i Turystyki dotacji przydzielonych w ten sposób mamy na 202 miliony złotych, a w Ministerstwie Spraw Zagranicznych na 51,5 miliona - powiedział Stawicki.
Wśród wykrytych nieprawidłowości wymienił też działania bez podstawy prawnej, np. nienależne wypłacanie wynagrodzeń w spółkach Skarbu Państwa, czy "ręczne sterowanie" w zakresie udzielania dotacji publicznych. Podał, że ponad 100 beneficjentów otrzymało w sumie 400 mln zł dotacji niezgodnie z przeznaczeniem.
Niegospodarność i fałszowanie dokumentów
Inną kategorią nadużyć była niegospodarność. Chodzi o przeznaczanie środków, które miały służyć na nieprzewidziane i nagłe wydarzenia na "doraźną politykę". - Na przykład na realizację działań informacyjnych - dodał.
Stawicki przekazał również, że dysponenci pieniędzy publicznych (np. ministerstwa) będą mogły same podjąć postanowienia zmierzające do odzyskania nienależnie lub nadmiernie wypłaconych dotacji. - Takie działania są podejmowane - przekazał wiceminister.
Takiego SMS-a dostali politycy PiS
"Wyciągnęliśmy również wnioski"
Jak dodał, kwestia odpowiedzialności karnej "jest nieco inna niż procedury administracyjne". - Sprawy o charakterze gospodarczym niestety są bardzo praco- i czasochłonne oraz żmudne (...), trudno się spodziewać natychmiastowych efektów - stwierdził. Jednocześnie zastrzegł, że kwestie karne leżą po stronie prokuratury.
Dopytywany, kiedy rejestr będzie w pełni funkcjonalny, odparł, że nie chce podawać żadnej daty. - Jesteśmy poza fazą koncepcyjną (...). To jest zadanie, które uważamy za priorytetowe i (...) dołożymy wszelkich starań, żeby obywatel i ci odpowiedzialni za pieniądze publiczne takie narzędzie do ręki dostali - zaznaczył.