W tym roku sezon nie rozpieszcza turystów wypoczywających nad Bałtykiem. Lato każe na siebie długo czekać, a zamiast skąpanych w słońcu plaż, mamy deszcz, wichury i sztorm. Sytuacja zrobiła się wyjątkowo groźna w nocy z wtorku na środę, gdy doszło do całkowitego załamania pogody. To był jednak dopiero początek problemów lokalnych przedsiębiorców, którzy musieli walczyć z żywiołem o swój dobytek.
Kamera Wirtualnej Polski udała się do Krynicy Morskiej, która dotkliwie doświadczyła środowego sztormu. Głęboki niż znad Skandynawii przyniósł gwałtowne zmiany w prognozach, niestety, na gorsze. Silny, porywisty wiatr osiągał prędkość nawet 100 km/h, co odpowiada 8-9 stopniom w skali Beauforta. Nic więc dziwnego, że na morzu piętrzyły się gigantyczne fale, które docierały daleko wgłąb brzegu, rozbijały o falochrony i podmywały plaże.
Sztorm w Krynicy Morskiej. Plaża jak pobojowisko
Właściciele lokali na plażach już we wtorek zaczęli przygotowywać się na nadejście wichury, ustawiając przed swoimi restauracjami i budkami okazałe worki z piaskiem. Zazwyczaj to wystarczało, jednak tym razem natura okazała się bezlitosna. W środowy poranek konieczne było zatem sięgnięcie po łopaty, a nawet koparki. Praca była żmudna, bo nadal bardzo mocno wiało.
W tym samym czasie na plażę schodzili się turyści, dla których sztorm na Bałtyku był nie lada atrakcją. I choć nie można było napić się kawy czy też zamówić obiadu, większości wystarczyło obserwowanie spektakularnych fal. Warto zaznaczyć, że sztorm latem nie jest zjawiskiem powszechnym. O wiele częściej zdarza się wiosną lub jesienią. Tym większe zainteresowanie urlopowiczów i tym większy dramat lokalnych przedsiębiorców, zaskoczonych skalą zniszczeń.
Absolwentka dziennikarstwa i medioznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Pracowała na stanowisku redaktora w serwisach Kontakt24, Goniec, Interia oraz redaktora i wydawcy w Polsat News. Wolny czas najchętniej spędza spacerując, czytając i oglądając zagraniczne seriale.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości