
Anna Maria Żukowska we wtorek 21 lipca pojawiła się w programie „Gość Radia Zet”. Wiceprzewodnicząca Nowej Lewicy już w pierwszym pytaniu poproszona została o odpowiedź na pytanie z radiowej sondy: „Czy Lewica powinna stworzyć wspólną listę na wybory z partią Razem?”.
Wspólna lista lewicy? Żukowska sceptyczna
– Tak, tylko że nie wydaje mi się, że to się nie uda, bo partia Razem nie będzie chciała z nami zrobić tej wspólnej listy – stwierdziła krótko posłanka. – Wydaje mi się, że zarówno nasi wyborcy, jak i wyborcy partii Razem tak naprawdę nie chcą tej wspólnej listy, bo ona byłaby mało wiarygodna – oceniała.
– Dla nas, bo głosując na jednej liście (...), potencjalnie dawałoby to szansę na wejście do Sejmu osobie, która potem znajdzie się w opozycji. Bo partia Razem nie wejdzie do tego rządu, bo ten rząd będzie też rządem wspólnym z Koalicją Obywatelską, to się nie zmieni. Więc oni nie wejdą do tego rządu. Chcąc głosować na ugrupowanie koalicji rządzącej i głosować na listę, na której ktoś pójdzie do opozycji, jest nieracjonalne – zauważała.
– A dla wyborcy partii Razem też myślę, że byłoby to dziwne. Partia Razem atakuje rząd, atakuje też bardzo mocno nas, jest w opozycji i nagle co, stworzy tę listę razem z tą złą partią, która jest w rządzie? No myślę, że chyba wynik tej sondy pokazuje, że nasi wyborcy chcą, żeby były dwie lewice, dwie listy. No i okej, każdy musi walczyć – stwierdzał Żukowska.
Żukowska o nadziejach Czarzastego: Pewnie byłoby lepiej, ale...
Wyraziła też zrozumienie dla lidera partii, który wciąż ma nadzieję na współpracę . – Marszałek Czarzasty to rozumie, ale on jest bardzo koncyliacyjny. Bo generalnie pewnie lepiej by było, gdyby ta lista była jedna, bo byłaby większa szansa na zdobycie lepszego wyniku wyborczego. Co za tym idzie – większej liczby posłów. Ale jak mówię – cóż z tego, skoro część z tych posłów trafi do opozycji – powtarzała posłanka.
– Myśmy się nie poobrażali. Mieliśmy rozbieżność w tym, jak rozumiemy politykę. Dla nas polityka to jest realizowanie przynajmniej jakiejś części swojego programu, a nie okopanie się w miejscu, gdzie bronimy 100 proc., albo zero. To jest taki maksymalizm. Partia Razem nie zrealizowała niczego ze swojego programu, gdyż nie ma wpływu na rządzenie – zauważała.
– I ma super program. I co z tego wynika, że ma super program? Ok, jeśli kogoś to satysfakcjonuje, to jest ta część, która będzie głosowała na partię Razem. Nasz wyborca cieszy się, że przynajmniej część rzeczy, o których mówiliśmy, udało się zrealizować – podsumowała.