
Hiszpanie mają w dorobku tylko jeden tytuł mistrzów świata. Wywalczyli go w RPA w 2010 roku. W finale w Johannesburgu pokonali 1:0 Holandię. To był też ich jedyny finał w historii. Argentyna pod tym względem wygląda o wiele bardziej okazale. Wieczorem piłkarze z tego kraju zagrają w finale mundialu już po raz szósty.
„ Albicelestes ” obronią tytuł mistrzów świata?
Po raz pierwszy dokonali tego już podczas pierwszych mistrzostw w 1930 roku (przegrali 2:4 z Urugwajem). Na kolejne sukcesy czekali długo. Wygrali swój „domowy” mundial w 1978 roku, a sukces powtórzyli w Meksyku w 1986. Cztery lata później na turnieju we Włoszech zdobyli srebro. W 2014 roku w Brazylii w finale ulegli Niemcom, ale cztery lata temu w Katarze wygrali z Francją po rzutach karnych. Teraz stoją przed szansą na obronę tytułu. Czegoś takiego dokonali jedynie Włosi (1934, 1938) oraz Brazylijczycy (1958, 1962).
Historia mundialowych meczów pomiędzy Hiszpanią i Argentyną jest bardzo krótka. Na mistrzostwach w 1966 roku obie drużyny zagrały w fazie grupowej. W Birmingham Argentyna wygrała 2:1 (obie bramki dla zwycięzców strzelił Luis Artime) i awansowała do ćwierćfinału. Hiszpanie odpadli natomiast w fazie grupowej.
Urodzili się w Argentynie, ale grali dla Hiszpanii
Warto przypomnieć, że Hiszpania chętnie korzystała z argentyńskich, piłkarskich talentów. Kilku piłkarzy urodzonych w tym kraju grało w reprezentacji Hiszpanii. Numerem jeden jest tu jedna z legend futbolu Alfredo Di Stefano , urodzony sto lat temu w Buenos Aires. Zaczynał karierę w River Plate. Później grał w kolumbijskim klubie Millionarios, by ostatecznie trafić do Hiszpanii. O podpis piłkarza walczyły FC Barcelona i Real Madryt. Ostatecznie trafił do ekipy „Królewskich” i stał się ich legendą. Gdy uzyskał hiszpańskie obywatelstwo grał także w tamtejszej reprezentacji.
W latach 50. w Realu grał także inny piłkarz urodzony w Argentynie Hector Rial. On także występował w hiszpańskiej kadrze, ale to było skromne pięć spotkań. Na mistrzostwach świata w 1978 roku w barwach Hiszpanii zagrał Ruben Cano. Kolejne przykłady? Juan Antonio Pizzi, którego Jose Antonio Camacho zabrał na Euro 1996, a później na mundial 1998. Z kolei na mistrzostwach w 2006 roku trener Vicente del Bosque postawił na Mariano Pernię.
Starcie ucznia z mistrzem
Wieczorny finał ma także bardzo współczesne historie do opowiedzenia. Wystarczy spojrzeć na życiorys obu selekcjonerów: hiszpańskiego Luisa de la Fuente i argentyńskiego Lionela Scaloniego. Gdy Scaloni zakończył piłkarską karierę, poszedł na kurs trenerski. W 2017 roku starał się o licencję UEFA pro na kursie przeprowadzonym przez hiszpańską federację. Jednym z jego wykładowców był… de la Fuente.
Mamy więc przed sobą pojedynek mistrza z uczniem. Reprezentacyjne rezultaty obu trenerów robią ogromne wrażenie. De la Fuente sukcesy odnosił przez lata z młodzieżowymi reprezentacjami Hiszpanii. Teraz pod jego wodzą drużyna notuje serię 37 meczów bez porażki. To wyrównanie rekordu reprezentacji Włoch. Bilans selekcjonera to 38 zwycięstw w 48 spotkaniach. Do tego 7 remisów i zaledwie 3 porażki. Hiszpanie pod jego wodzą strzelili już 134 bramki. Stracili 48.
Scaloni selekcjonerem Argentyny został po mundialu w 2018 roku. Wcześniej samodzielnie prowadził tylko… argentyńską kadrę do lat 20. Jako trener poprowadził drużynę „Albicelestes” w 103 spotkaniach. Wygrał aż 80 z nich. Przegrał zaledwie 9. Bilans bramek wygląda imponująco: 232 strzelone i 65 straconych.
To zdjęcie nabierze w niedzielę nowego znaczenia
Wielkie emocje rozbudza jednak zdjęcie sprzed 18 lat. Leo Messi trzyma na nim pięciomiesięcznego niemowlaka. Zresztą dość słusznych rozmiarów. Jest nim… Lamine Yamal. To fotografia wykonana w ramach projektu katalońskiego dziennika Sport oraz UNICEF. Trafiła do charytatywnego kalendarza. Zdjęcie podczas Euro 2024 opublikował w mediach społecznościowych ojciec Yamala. Teraz po 20 latach były i obecny piłkarz FC Barcelony w końcu spotkają się na murawie. I to w najważniejszym meczu czterolecia.