
Niedzielna fala ekstremalnych upałów uderzyła w infrastrukturę kolejową w Polsce. Sytuacja na wielu dworcach jest bardzo trudna. Podróżni z Warszawy informują o koszmarze na peronach, tłumach czekających w gorącu ludzi i pociągach w stronę Krakowa opóźnionych nawet o trzy godziny.
Sytuacja na Dworcu Centralnych po godz. 15 © WP Dramatyczne relacje płyną także z samych składów. Pasażerowie pociągu IC 3828 "Lubomirski" relacji Kraków - Kołobrzeg musieli czekać na wyjazd ponad 70 minut ze względu na przygotowanie składu. Ostatecznie podstawiono im inny pociąg niż ten, na który sprzedawano bilety. Był to starszy model przedziałowy pozbawiony klimatyzacji.
"Okna otwarte na oścież nic nie dają, bo to jest nagrzana puszka. Niestety nie mamy termometru, żeby sprawdzić, jaka jest temperatura. Odczucie jest jak w piekarniku, a nawet nie zaproponowali wody" - relacjonuje nam jedna z pasażerek.
"Jedziemy PKP INTERCITY z Kołobrzegu pociągiem 1 klasa bez klimatyzacji i nawiewu, porażka! Podobno już od tygodnia tak jest! Dziś niedziela i największą fala upałów!" - napisał kolejny czytelnik. Inny pasażer, jadący z Łodzi do Kołobrzegu, przyznał jednak, że w jego składzie klimatyzacja dawała "zimny chłodek", dzięki czemu 60-minutowe opóźnienie nie stanowiło problemu.
PKP Intercity o opóźnieniach. "Pociąg nie jest samochodem"
Przedstawicielka biura prasowego PKP Intercity, zapytana przez Wirtualną Polskę o przyczyny wielogodzinnych opóźnień w Warszawie i dramatyczne warunki poszczególnych składów, wskazała na pogodę. Dodała, że firma przygotowała się na atak upałów, umożliwiając pasażerom zwrot biletów bez potrąceń i przeprowadzając kontrole techniczne taboru.
Zwróciła też uwagę, że systemy chłodzenia działają prawidłowo przy zamkniętych oknach, które podróżni często i tak otwierają. - W każdym razie, na pewno ta klimatyzacja przy tej pogodzie nie jest dostatecznie wydajna - podsumowała przedstawicielka PKP Intercity. Zapewniła również, że woda została zabezpieczona we wszystkich pociągach i jest wydawana tam, gdzie istnieje taka potrzeba.
Uszkodzona sieć trakcyjna. PKP PLK walczy z upałem
Skąd wynikają tak potężne opóźnienia składów? Bartosz Pietrzykowski z biura prasowego PKP Polskich Linii Kolejowych wyjaśnia, że wysokie temperatury bezpośrednio dewastują urządzenia i sieć trakcyjną. Skutkowało to całkowitym wstrzymaniem ruchu zaraz za Warszawą, na odcinku między Legionowem a Nasielskiem.
Na miejsce zadysponowano pociągi sieciowe z Warszawy Wschodniej i Siedlec. Ruch udało się wznowić po godzinie 14, jednak odbywa się on wyłącznie po jednym torze, co powoduje kumulację opóźnień oczekujących składów. To jednak nie jedyne awarie.
[1/3] Opóźnienia niektórych z pociągów Źródło zdjęć: PKP PKL |
Jeszcze nasze pociągi sieciowe pracują na linii kolejowej nr 3, na odcinku Warszawa Włochy - Ożarów Mazowiecki. To jest ta linia, która finalnie leci powiedzmy na Poznań - tłumaczy Bartosz Pietrzykowski, dodając, że tam również ruch odbywa się jednotorowo z powodu awarii. Z podobnymi problemami i usterkami spowodowanymi skwarem kolejarze walczą w okolicach Poznania, między Swarzędzem a Kostrzynem Wielkopolskim.
Niestety właśnie ten upał wpływa na wszelkie urządzenia nasze, na sieć trakcyjną, która się obniża. Dochodzi do usterek torów, które mogą się wykrzywiać. To również wpływa na urządzenia sterowania ruchem kolejowym i elektronikę z tym związaną, która też może gdzieś tam odmawiać posłuszeństwa - wyjaśnia Pietrzykowski. Sytuacja zmienia się niezwykle dynamicznie. W niedzielę późnym popołudniem spółka PKP PLK opublikowała zaktualizowany komunikat podsumowujący walkę z żywiołem na torach. Z najnowszych informacji wynika, że po naprawie sieci trakcyjnej kolejarzom udało się przywrócić ruch pociągów po obu torach na podwarszawskich liniach: Nowy Dwór Mazowiecki – Legionowo oraz Warszawa Włochy – Ożarów Mazowiecki.
Z powodu zakłóceń w pracy sieci całkowicie wstrzymany pozostaje jednak ruch na czterech innych odcinkach: Łódź Olechów, Gągławki – Olsztyn, Giżycko – Siedliska oraz Strzegom – Jaworzyna Śląska. Ponadto po jednym torze pociągi wciąż kursują na trasach Swarzędz – Kostrzyn Wielkopolski oraz Sędzisław – Boguszów-Gorce Zachód.
"Pomimo wymagających warunków i upału pracownicy PKP Polskich Linii Kolejowych nieprzerwanie usuwają skutki awarii oraz dbają o jak najszybsze przywrócenie sprawnego funkcjonowania infrastruktury" - zapewnił zarządca, apelując do podróżnych o bieżące śledzenie zmian w Portalu Pasażera.
Zarządca infrastruktury zapewnia, że jest w stałej gotowości. Przed weekendem w całej Polsce postawiono w stan alarmowy ponad 180 zespołów awaryjnych, 64 pociągi sieciowe oraz 18 zespołów Kolejowego Ratownictwa Technicznego.
Kolejarze podkreślają jednak, że przy takich warunkach pogodowych mogą działać jedynie reaktywnie, naprawiając szkody wyrządzone przez lejący się z nieba żar. Część podróżnych z najbardziej zablokowanych składów musiała zostać ewakuowana i zabrana autobusową komunikacją zastępczą.
Dziennikarka Wirtualnej Polski. Absolwentka dziennikarstwa na Collegium Civitas, obecnie studentka politologii na Uniwersytecie Warszawskim. Z mediami związana już od czasów liceum. Sądeczanka na emigracji w Warszawie.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości