Jarosław Kaczyński postawił ultimatum: albo likwidacja stowarzyszeń, albo wykluczenie. Najbardziej uderza to w Mateusza Morawieckiego. - Środowisko zmierza do nieuchronnego podziału - ocenia w rozmowie z Wirtualną Polską prof. Anna Pacześniak, politolożka z Uniwersytetu Wrocławskiego. - Musimy jednak poczekać do końca miesiąca - zaznacza.
W Prawie i Sprawiedliwości trwa operacja "porządkowania szeregów", która w rzeczywistości jest próbą zduszenia buntu. Prezes Jarosław Kaczyński nakazał rozwiązanie wszystkich stowarzyszeń i fundacji założonych przez polityków PiS, widząc w nich zarzewie wewnętrznego rozbicia i zagrożenie dla subwencji partyjnej.
Kosmetyki Lewandowskiej już w drogeriach. Co można znaleźć na półkach w Hebe?
Mentalny rozwód Morawieckiego
Największe napięcie generuje konflikt z Mateuszem Morawieckim. - Wydaje się być już jedną nogą poza partią. Komentarze osób z jego otoczenia wskazują, że oni mentalnie nie czują się już częścią obecnego kursu PiS - ocenia w rozmowie z Wirtualną Polską prof. Anna Pacześniak. - Powodem nie jest tylko samo ultimatum prezesa, ale głęboki skręt partii w stronę nacjonalistyczną, firmowany głównie ustami Przemysława Czarnka - zaznacza.
Ekspertka podkreśla, że Kaczyński znalazł się w pułapce własnego wizerunku. - Trudno mu będzie zachować twarz twardego lidera, jeśli wycofa się z tego ultimatum. Jeśli Morawiecki i jego stronnicy nie ulegną, prezes nie będzie miał wyjścia - będzie musiał ich usunąć, by utrzymać autorytet - ocenia nasza rozmówczyni.
Finał wraz z końce lipca?
Podporządkowanie się prezesowi ogłosił już m.in. Jacek Sasin, co prof. Pacześniak kwituje krótko: " To było super proste, bo to stowarzyszenie po prostu nie istniało ". Prawdziwa próba sił nastąpi 31 lipca. To właśnie wtedy ma dojść do symbolicznego wydarzenia - organizowanego przez Mateusza Morawieckiego "grilla" .
Prof. Pacześniak prognozuje, że przyszłość PiS zdecyduje się w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Jarosław Kaczyński dał "stowarzyszeniowcom" tydzień na złożenie specjalnej deklaracji o rezygnacji z członkostwa w innych organizacjach.
Coraz mniej miejsca na prawicy
Największym zagrożeniem dla prawicy nie jest jednak samo rozstanie części polityków z PiS-em, ale walka o ten sam, kurczący się "tort" wyborców.
Zdaniem ekspertki, skutki mogą być dla Jarosława Kaczyńskiego opłakane. - Tego rodzaju ruchy odśrodkowe mogą sprawić, że PiS na własne życzenie się wydrąży. Może się okazać, że za jakiś czas na drugim miejscu w sondażach nie będzie już Prawa i Sprawiedliwości, ale połączone siły Konfederacji - przewiduje.
Jeśli ten scenariusz się ziści, polską scenę polityczną czeka historyczne przetasowanie, dodaje ekspertka w rozmowie z WP. - Po raz pierwszy od 2005 r. główny pojedynek o władzę może nie toczyć się między PO a PiS-em - podsumowuje.
Nowy sondaż WP
Przypomnijmy, najnowsze badanie United Surveys by IBRiS dla WP pokazuje, że zsumowany wynik Konfederacji Sławomira Mentzena i ugrupowania Grzegorza Brauna (25,9 proc.) jest wyższy niż poparcie dla PiS (23 proc.) .
W nowym sondażu Konfederacja ma bowiem 15,7 proc. głosów, co oznacza wzrost o 3,5 pkt proc. Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna zdobyła z kolei 10,2 proc. głosów (+0,6 pkt proc.).
Według kalkulatora prof. Jarosława Flisa z Uniwersytetu Jagiellońskiego, w nowym układzie sił Koalicja Obywatelska wprowadziłaby do Sejmu 158 posłów, a PiS – 125. Klucz do rządzenia krajem może leżeć więc w Konfederacji - z jej 83 mandatami oraz Konfederacja Korony Polskiej z 51. Lewica mogłaby liczyć na 34 mandaty, a marginalizowane PSL wprowadziłoby zaledwie 9 posłów.
Dziennikarz Wirtualnej Polski, związany z redakcją od sierpnia 2021 roku. Wcześniej pracował w agencji informacyjnej Reuters. Zainteresowany polityką polską i niemiecką. Z Trójmiastem związany od czasów studiów.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości