Jak informuje rzecznik łódzkiej prokuratury, w sobotę, 4 lipca, kobieta przyjechała do córki 63-latka. Mężczyzna po pracy miał kupić alkohol i miał go później spożywać ze swoją ofiarą. Zeznał, że znał kobietę z wcześniejszych spotkań z jego córką. Kiedy córka mężczyzny wyszła z mieszkania, jej koleżanka - pokrzywdzona przez 63-latka - położyła się na wersalce. Wtedy mężczyzna miał ją w brutalny sposób wykorzystać seksualnie doprowadzając do rozległych obrażeń wewnętrznych. - Oględziny dokonane przez biegłego nie pozwoliły na stwierdzenie bezpośredniej przyczyny zgonu 30-latki. W ocenie biegłego konieczne jest przeprowadzenie dalszych badań dodatkowych, zarówno toksykologicznych, histopatologicznych oraz badania pod kątem stwierdzenia zapalenia płuc - przekazał w rozmowie z tvn24.pl, prokurator Paweł Jasiak. Oznacza to, że kobieta, będąc u 63-latka, mogła chorować. Teraz śledczy sprawdzą, czy obrażenia, których doznała podczas spotkania z mężczyzną, bezpośrednio przyczyniły się do jej śmierci, czy mogła to być choroba i związane z nią zapalenie płuc. Jeśli okaże się, że do śmierci przyczynił się 63-latek, wtedy prokuratura zmieni mu zarzut na zabójstwo. Na razie śledczy zarzucili mu wykorzystanie stanu bezradności w celu doprowadzenia do czynności seksualnych, za co grozi do 8 lat więzienia.
Do zdarzenia doszło w jednym z mieszkań w dzelnicy Górna w ŁodziŹródło zdjęcia: TVN24 Zmarła mimo udzielonej pomocy
Do zdarzenia doszło w nocy z 4 na 5 lipca.
63-latek został zatrzymany. Decyzją sądu trafił w czwartek na trzy miesiące do aresztu.
Mężczyzna jest obywatelem Polski. Poszkodowana to 30-latka, która osierociła 7-letnią córkę.
Pierwszą informację na temat tego tragicznego zdarzenia otrzymaliśmy na Kontakt24.