Bartosz Arłukowicz stanął w obronie Rafała Trzaskowskiego, który o sytuacji w Warszawskim Szpitalu Południowym miał wiedzieć od ubiegłego roku. - Chodzi o to, żeby "strzelić" Trzaskowskiego, czy żeby załatwić sprawę w szpitalu? - oburzał się Arłukowicz w rozmowie z Konradem Piaseckim. Polityk wyjaśnił także swój wpis nt. "dnia krwawiącego hemoroida" w szpitalu.
Najważniejsze informacje:
Bartosz Arłukowicz podkreślił, że sprawę wokół Szpitala Południowego uważa za polityczną próbę uderzenia w Rafała Trzaskowskiego.
Według doniesień mediach ordynator chirurgii miał informować Trzaskowskiego o nieprawidłowościach poprzez prywatną wiadomość 19 lipca 2025 r.
W rozmowie europoseł KO wskazał na problemy systemowe w szpitalach i postulował, by to NFZ przejął kontrolę nad sposobem kierowania pacjentów.
Według ustaleń Zero.pl ordynator chirurgii przekazał Rafałowi Trzaskowskiemu w prywatnej wiadomości informacje o sytuacji w Warszawskim Szpitalu Południowym i pozycji Dawida Kacprzyka 19 lipca 2025 r. Prezydent stolicy miał odpisać lekarzowi, że ma dużo obowiązków i woli otrzymać informację na piśmie.
Rowerzysta z nielegalnym rowerem w Gdańsku
Trzaskowski zaprzecza tym doniesieniom. Jak zaznaczył, formalną ścieżką nie otrzymał żadnych zgłoszeń dotyczących nieprawidłowości na SOR w Szpitalu Południowym, a ze wszystkimi prywatnymi wiadomościami nie jest w stanie się zapoznać z powodu ich nadmiaru .
Trzaskowski zamieszany w aferę w szpitalu
M.in. wątek smsa, który miał dostać Rafał Trzaskowski od Emila Jędrzejewskiego o tym, co się dzieje w szpitalu został poruszony w rozmowie Konrada Piaseckiego z Bartoszem Arłukowiczem w TVN24. - Może to zrobił, może nie, ja tego nie wiem. Nie pytałem go o to. Ja bym to zrobił - stwierdził, odpowiadając na pytanie, czy prezydent Warszawy powinien przeczytać taką alarmującą wiadomość.
Piasecki szybko odbił piłeczkę. - Być może (doktor, przyp. red.) popełnił grzech zaniechania, na pewno powinien to zrobić dużo wcześniej, dużo wcześniej głośno mówić o tym wszystkim, co się dzieje. Ale formalny obowiązek zawiadomienia prokuratury, jeśli rzeczywiście dostał te wszystkie smsy, miał Rafał Trzaskowski . I jeśli Rafał Trzaskowski rzeczywiście dostał i odczytał te smsy, jeśli popełnił tenże grzech zaniechania, to urąga kodeksowi postępowania karnego - zauważył.
Głośny wpis Arłukowicza
Rozmowa była momentami bardzo nerwowa. Prowadzący program zapytał także Arłukowicza o rozwinięcie wątku z wpisu , który ukazał się kilka dni temu w mediach społecznościowych europosła (treść wpisu znajduje się poniżej).
"Panie dr Emilu. A co to się działo w Warszawie, że jak pan miał dyżur było tyle przyjęć 'na ostro'? Słyszę, że był taki dzień w tygodniu, co tydzień kiedy wszystkie hemoroidy w Warszawie zaczynały nagle krwawić i były "robione" na pilne. Tak zwany "dzień krwawiącego hemoroida" - napisał Arłukowicz.
Mam informacje z miasta - to ostatnio modne - że kiedy p. dr miał dyżur, wiele przypadków stawało się przypadkami nagłymi i trafiało do zabiegu w tym szpitalu - tłumaczył polityk, po czym przedstawił sytuację obrazowo.
Pacjent, który ma np. hemoroidy bądź każdą inną chorobę, trafia do chirurga w gabinecie prywatnym. Wiadomo, że chirurg w gabinecie prywatnym (...) nie jest w stanie tej sprawy ogarnąć zabiegowo. Przyjmie więc tego pacjenta dwa, trzy razy, ale w szpitalu jest kolejka. Trzeba czekać na zabieg. Co się wtedy dzieje? Wtedy się okazuje, że pacjent dostaje nagłej sytuacji i zaczyna np. krwawić . I wtedy jest to powód do nagłego przyjęcia i okazuje się, że takich powodów do nagłego przyjęcia jest nagle więcej - dodał.
Europoseł KO mówi o zmianach w systemie
W dalszej części programu Arłukowicz wskazywał na sytuacje, które wymagają zmiany. - Panie pośle, tylko to wszystko wszyscy wiemy i nic się z tym nie dzieje - wtrącił Piasecki. - Ale co pan do mnie pretensje? Ja mówię panu, co trzeba zrobić - nerwowo zareagował polityk . - Pan jest przedstawicielem partii rządzącej, który siedzi przy tym stole, i to partii rządzącej od dwóch i pół roku - rzucił dziennikarz.
W strukturach Wirtualnej Polski od 2018 roku. Wywodzi się ze sportu i to w tej dziedzinie zaczynał przygodę z dziennikarstwem. Opolanin na emigracji w Krakowie. Po powrotach do domu rodzinnego wita go stęskniony (i głodny) kocur brytyjski.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości