![Uparte serce Poświatowskiej. Więcej niż poezja i więcej niż legenda [Rozmowa]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.oko.press%2Fcdn-cgi%2Fimage%2Ftrim%3D80%3B0%3B87%3B0%2Cwidth%3D1200%2Cquality%3D75%2Fhttps%3A%2F%2Fcdn.oko.press%2F2026%2F07%2FPoswiatowska-zrzut-ekranu.png&w=1920&q=75)
0:00
Z listu Ireneusza Morawskiego do Haliny Poświatowskiej przed jej powrotem z Ameryki: “Potem wszystko już będzie w słońcu. Będziesz mówiła cicho – bardzo to lubię, i głośno też lubię, wszystko i nic, śmiech…”
Sławomir Zagórski
Sławomir Zagórski, OKO.press: Dlaczego akurat Halina Poświatowska? Decyzja o napisaniu biografii wiąże na długo.
Kalina Błażejowska*, autorka książki „Uparte serce. Biografia Haliny Poświatowskiej” : To prawda. Napisanie pierwszej wersji książki, która ukazała się w 2014 roku, zajęło mi trzy lata, a przygotowanie obecnej, poszerzonej i poprawionej – rok. Kiedy podpisywałam umowę, miałam 23 lata. Zaczynałam dopiero publikować, nie napisałam wcześniej żadnej książki, więc nie bardzo miałam pojęcie, jak ta praca wygląda i jak jest wyczerpująca.
Propozycja napisania o konkretnej osobie przyszła z zewnątrz?
To trochę bardziej skomplikowane. W 2010 roku napisałam dla „Tygodnika Powszechnego” portret Haliny Poświatowskiej na siedemdziesięciopięciolecie jej urodzin. Tekstem zachwycił się Wojciech Bonowicz, który pracował wówczas w Tygodniku i w wydawnictwie Znak. Wymyślił, że może bym chciała napisać pełnometrażową biografię dla Znaku. Niekoniecznie Poświatowskiej.
Miałam więc wolną rękę. Rozmawialiśmy o różnych możliwych postaciach i stwierdziłam, że Poświatowska będzie najłatwiejsza na początek, bo już ją nieźle znałam. Przeczytałam wszystko, co napisała, czytałam też jej poprzednie biografie. W ogóle była mi bardzo bliska — jak wielu dziewczynom w Polsce. Odkryłam jej twórczość, gdy miałam lat trzynaście – wtedy po prostu się w niej zakochałam.
A gdy miałam lat 23, stwierdziłam, że wcześniejsze książki biograficzne o niej są niepełne i że zasługuje na coś więcej. Na opowiedzenie jej życia bardziej wyczerpująco, z mniejszym tabu.
Kiedy umrę kochanie
gdy się ze słońcem rozstanę
i będę długim przedmiotem raczej smutnym
Czy mnie wtedy przygarniesz
ramionami ogarniesz
naprawisz co zepsuł los okrutny
fragment wiersza „Kiedy umrę kochanie” Haliny Poświatowskiej
„Przepaść nas nie przecina. / Przepaść nas otacza.”
Poświatowska to pani ulubiona poetka z czasów liceum i studiów?
Nie, nie. Najbliższa mi była jej „Opowieść dla przyjaciela”, opowiadania, listy. Bardziej przemawiało do mnie to, co pisała prozą. Studiowałam filmoznawstwo i dziennikarstwo, ale miałam iść na polonistykę, bo w liceum wygrałam olimpiadę z polskiego. Tylko, no właśnie, za bardzo tę literaturę kochałam, żeby ją studiować. Bałam się, że mi to tę miłość trochę zepsuje.
Moją ulubioną poetką, do dzisiaj zresztą, jest Wisława Szymborska. Może to dość banalne… W każdym razie z polskich poetek zdecydowanie bardziej odpowiada mi estetyka Szymborskiej niż Poświatowskiej.
One były ze sobą związane. To Szymborska odpowiada za ogólnopolski literacki debiut Haliny Poświatowskiej. To ona zachęca ją do pisania pierwszych wierszy. To ona być może ratuje jej życie, przywożąc do Paryża lek nasercowy, którego Halinie tam zabrakło. To wreszcie Szymborska napisała o Poświatowskiej – tuż po jej śmierci – wybitny wiersz „Autotomia”, z ponurą puentą: „Przepaść nas nie przecina. / Przepaść nas otacza.”. Chyba jedyny wiersz, który komuś dedykowała.
Z kolei Poświatowska trochę kpiła z twórczości Szymborskiej, mówiąc: „Czytając ją, mam wrażenie, że ona każdy wiersz pisze obłożona słownikami i encyklopediami”.
To jest o tyle zabawne, że pracując nad „Autotomią”, Szymborska pewnie korzystała z encyklopedii, ponieważ pisała o zjawisku biologicznym dotyczącym rzadkiego żyjątka, które nazywa się strzykwa. A nawet jeśli sama autorka nie musiała korzystać z encyklopedii, to muszą czytelnicy: większość ludzi chyba nie wie, co to jest strzykwa i na czym polega proces autotomii.
[Autotomia – reakcja obronna występująca głównie wśród bezkręgowców oraz jaszczurek, polegająca na odruchowym odrzuceniu przez zwierzę części ciała, kiedy jest w niebezpieczeństwie lub w reakcji na niekorzystne warunki środowiskowe – przyp. SZ].
Halina Poświatowska (1935-1967) – poetka, pisarka, autorka słynnych liryków miłosnych. Jej pierwszy tomik „Hymn bałwochwalczy” ukazał się w roku 1957. W 1961 opublikowała reportaż „Notatnik amerykański”, a w 1966 książkę autobiograficzną „Opowieść dla przyjaciela”. Kolejne zbiory poetyckie to „Dzień dzisiejszy” (1963), „Oda do rąk” (1966) i „Jeszcze jedno wspomnienie” (1968, wydanie pośmiertne).
Nie wiem nawet, czy kiedykolwiek przeszły na „ty”
No właśnie, czytając pani książkę, czułem niedosyt, że tak mało miejsca poświęciła pani relacji Szymborskiej z Poświatowską.
Akurat na temat tej relacji nie miałam wiele materiału. Była na różnych poziomach interesująca, natomiast nie była to relacja bardzo bliska. Szymborska i Poświatowska do siebie nie pisały, a w każdym razie takie listy nie są znane. Dzieliła je też spora różnica wieku, 12 lat. Nie wiem nawet, czy kiedykolwiek przeszły na „ty”.
Dwie zupełnie inne osobowości.
Inne osobowości, inne pokolenia.
W 2011 roku, gdy zaczęłam na poważnie research, zadzwoniłam do Wisławy Szymborskiej. To znaczy, przekazałam mój numer jej sekretarzowi, Michałowi Rusinkowi. Powiedział, że porozmawia, ale nie wie, czy coś z tego będzie.
I pewnego dnia, pamiętam, zerkam na telefon i widzę komunikat: „2 nieodebrane połączenia od: Szymborska”. O mój Boże, akurat taki telefon przegapiłam. Oczywiście natychmiast oddzwoniłam, ale w głosie Szymborskiej wyczuwałam niechęć. Mówiła, że miała z Poświatowską bardzo nikły kontakt, że się dobrze nie znały, że nie wie, co mogłaby jeszcze powiedzieć. Poza tym jest zajęta organizacją Festiwalu Miłosza i ma za dużo rzeczy na głowie, żeby rozmawiać, a to, co miała do powiedzenia, powiedziała własnym biografkom. Jest tam rzeczywiście takie wspomnienie, ale zajmuje zaledwie jedną stronę. Skończyłyśmy na tym, żebym zadzwoniła po wakacjach.