Rzecznik rządu Adam Szłapka wywołał popłoch w PSL po tym, jak na konferencji obwieścił, że projekt od PSL, zakładający przeznaczenie zysków ze złota NBP na armię, nie będzie procedowany. W tej sprawie interweniował już Władysław Kosiniak-Kamysz, któremu wcześniej obiecano, że projekt stanie się rządowy. Nasi koalicyjni rozmówcy potwierdzają, że finalnie nic w tej sprawie nie uległo zmianie.
Spór wywołała odpowiedź rzecznika rządu na pytanie dziennikarki na wtorkowej konferencji prasowej po rządzie o to, kiedy zapowiadany przez lidera ludowców Władysława Kosiniaka-Kamysza projekt ustawy o "SAFE 0 proc." stanie na rządzie. Chodzi o wzorowany na prezydenckim projekcie pomysł przekazania na cele zbrojeniowe ewentualnych zysków z operacji na rezerwach NBP.
Z wypowiedzi rzecznika wynikało, że rząd nie planuje podejścia do ustawy proponowanej przez PSL.
Przemycali go w plecaku. "Jest bardziej człowiekiem niż koczkodanem"
Wypowiedź rzecznika rządu wywołała popłoch w PSL. W końcu to sam Władysław Kosiniak-Kamysz w rozmowie z Wirtualną Polską w maju br. stwierdził, że trwają rozmowy o tym, by projekt PSL stał się projektem całego rządu, choć po wprowadzeniu w nim pewnych poprawek. Ogłoszenie, ustami rzecznika rządu, że nic z tego nie będzie, mogło być źle odebrane przez bliskiego koalicjanta KO. Nasz rozmówca z PSL potwierdza, że niedługo po konferencji Adama Szłapki w sprawie interweniował sam Kosiniak-Kamysz.
Jak ustaliliśmy, ludowcy zamierzają teraz jeszcze mocniej naciskać, by ich projekt ustawy stanął na rządzie. - Mamy w tej chwili trzymanie na Glapińskiego, bo ma nieobsadzony zarząd, a na jesieni grozi mu paraliż decyzyjny w związku z końcem kadencji kolejnego członka (Adama Lipińskiego - red.). Jeśli przyjmiemy ustawę, będzie można wrócić do rozmów o uzupełnieniu składu zarządu NBP wspólnie z prezesem NBP i prezydentem oraz o wypracowaniu zysku przez NBP za 2026 r., który moglibyśmy wykorzystać w wyborczym 2027 r. Bo jeśli my nie sięgniemy po te pieniądze, to zrobią to nasi następcy - tłumaczy polityk PSL.
Projekt ustawy o "SAFE 0 proc.", zgłoszony przez ludowców, to kontrpropozycja do ustawy zgłoszonej przez prezydenta Karola Nawrockiego i prezesa NBP Adama Glapińskiego. Zakładała ona możliwość przeprowadzenia przez bank centralny rynkowych operacji na zgromadzonych rezerwach złota, dzięki czemu NBP mógłby wypłacić rządowi zysk, który z kolei miałby trafić na potrzeby zbrojeniowe. Zdaniem autorów koncepcji miała to być "darmowa" alternatywa dla unijnego SAFE, który - mimo prezydenckiego weta - rządzący i tak wdrażają.
Rzecz w tym, że rząd nie dowierzał tej koncepcji, a także dopatrywał się nieuprawnionej próby poszerzenia kompetencji prezydenta. O przeznaczeniu środków decydować miałaby bowiem specjalna komisja, w której większość decyzyjną mieliby ludzie prezydenta.
Dlatego rządzący z jednej strony poszli w SAFE unijny, a z drugiej - ludowcy przygotowali swój projekt "SAFE 0 proc.", w którym wybili zęby wspomnianej komisji oraz sprecyzowali, że wpłata do budżetu państwa z zysku NBP za lata 2026-2035 nie może być mniejsza niż 9/10 rocznego zysku NBP za dany rok kalendarzowy. Pozostałe 5 proc. rocznego zysku ma być przeznaczane na fundusz rezerwowy (zgodnie z ustawą o NBP), a kolejne 5 proc. pozostawiono "do zadysponowania przez właściwe organy NBP".
Rynek podkopuje pomysł
Na razie pomysł w sprawie operacji na rezerwach NBP zostaje w szufladzie, po pierwsze z powodów politycznych, po drugie zmieniła się koniunktura rynkowa. - Złoto straciło na wartości 20 proc. - zauważa nasz rozmówca z KO. Na początku marca cena kruszcu przebijała 5 tys. dolarów za uncję, tymczasem obecnie spadła do blisko 4 tysięcy. Więc o szacunkach rzędu 190 mld zł zysku na operacji dziś trudno mówić, choć nadal mogłyby być znaczne, bo spora część złota była kupowana w pierwszej połowie dekady, kiedy cena na kruszec była znacznie niższa. Po drugie, NBP cały czas kupuje złoto i zwiększa rezerwy. Np. w maju z 41 ton kruszcu kupionego przez banki centralne blisko połowę - 18 ton - kupił polski bank.
Sama ustawa jest traktowana przez autorów jako sprawdzian intencji Karola Nawrockiego, ale także Adama Glapińskiego.
Dziennikarz Wirtualnej Polski specjalizujący się w tematyce ekonomicznej, w tym finansów publicznych, ubezpieczeń społecznych i polityki społecznej oraz w tematach politycznych.
Dziennikarz Wirtualnej Polski i Money.pl, zajmujący się tematami politycznymi i gospodarczymi. Prowadzący poranny program "Tłit”.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości