
Ruszyła rosyjska operacja informacyjna dotycząca zbrodni wołyńskiej i UPA. Ostrzegało przed nią ukraińskie Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji. Sprzyjające Kremlowi media opublikowały materiały dotyczące Wołynia, odtajnione rzekomo przez rosyjskie służby.
Z tego artykułu dowiesz się:
Jak Rosja wykorzystuje temat Wołynia do siania zamętu
Dlaczego decyzja Zełenskiego o nadaniu imienia UPA wywołała krytykę w Polsce
Co spowodowało zaognienie sporu o pamięć historyczną między Polską a Ukrainą
Które wydarzenia są kluczowe w relacjach polsko-ukraińskich dotyczących Wołynia
UPA i Wołyń: Rosja sieje zamęt w mediach
To celowe, cyniczne działania Kremla mające na celu podsycić emocje w bolesnym temacie ludobójstwa UPA na Polakach na Wołyniu . Opublikowane właśnie teraz, kiedy temat jest gorący i mogący pogorszyć relacje na linii Polska - Ukraina. Materiały opublikowane w mediach przez de facto rosyjskie służby mówią, że jeden dowódców UPA Dmytro Klaczkiwski zamordował 11 księży katolickich i prawie 2 tys. Polaków we Włodzimierzu Wołyńskim wczesnym latem 1943 r. Tyle, że te informacje dotyczące ludobójstwa znane są już polskim historykom i Instytutowi Pamięci Narodowej.
Polska-Ukraina: spór o pamięć historyczną
Tłem dla ostrzeżenia ukraińskiego ośrodka zwalczającego dezinformację jest zaogniony w ostatnim czasie spór między Polską a Ukrainą o kwestie historyczne, w tym o upamiętnienie Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) i związanych z nią postaci. Pod koniec maja prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nadał imię „Bohaterów UPA” jednej z jednostek wojskowych w swym kraju. Decyzja ta wywołała falę krytyki w Polsce. Negatywnie ocenili ją m.in. premier Donald Tusk, szef MON, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, resort dyplomacji. Prezydent Karol Nawrocki 19 czerwca poinformował, że zdecydował o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego, który Zełenski odesłał dzień później do Warszawy.
UPA pozostaje jednym z najbardziej spornych tematów w relacjach polsko-ukraińskich . Według polskich historyków w lipcu 1943 r. oddziały tej nacjonalistycznej organizacji ukraińskiej przeprowadziły skoordynowane ataki na około 150 miejscowości zamieszkanych przez Polaków na Wołyniu, co stało się kulminacją zbrodni określanej w Polsce jako ludobójstwo wołyńskie. Wielu ukraińskich historyków i polityków interpretuje tamte wydarzenia jako element szerszego konfliktu polsko-ukraińskiego, za który odpowiedzialność ponosiły obie strony. Jednocześnie w ukraińskiej pamięci historycznej Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i UPA, która była jej podporządkowana, są często postrzegane jako symbole walki o niepodległość oraz powojennego oporu przeciw Związkowi Radzieckiemu.
Polska oczekuje od Ukrainy pierwszego kroku
W piątek o polsko-ukraińskich relacjach rozmawiali w Warszawie wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski z ministrem spraw zagranicznych Ukrainy Andrijem Sybihą. W sobotę premier Donald Tusk powiedział podczas konferencji prasowej w Kleczewie (Wielkopolska), że Polska oczekuje od Ukrainy pierwszego kroku po „nieszczęsnej decyzji” prezydenta Zełenskiego. Poinformował, że odebrał „kilka sygnałów” od byłych i aktualnych polityków ukraińskich, m.in. od byłego prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki. - Były prezydent Ukrainy (...) zwrócił się do mnie z bardzo serdecznym apelem, listem, żebyśmy spróbowali popracować wspólnie nad tą przeszłością i starać się spowodować, żeby przeszłość nie rządziła przyszłością, że jeśli przeszłość będzie rządziła nami, to przyszłość nie będzie prosta - powiedział.
Źródło: RADIO ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET
Tu się dzieje