Ruch w cieśninie Ormuz znów budzi niepokój na rynku ropy. Bloomberg podał, że co najmniej osiem statków próbujących opuścić Zatokę Perską zawróciło z omańskiego toru. Część jednostek wybrała trasę po stronie Iranu, mimo wsparcia USA dla szlaku przy Omanie.
Dane z systemu śledzenia ruchu morskiego wykazały, że statki, w tym tankowce, masowce i transportowce zmierzały w kierunku cieśniny, jednak najdalej w połowie trasy wykonały gwałtowny zwrot. Jeden tankowiec z ropą naftową , dwa tankowce z produktami ropopochodnymi i jeden masowiec popłynęły następnie na północ, obierając trasę wylotową narzuconą przez Iran .
Zwrot w cieśninie Ormuz. Iran chce kontrolować kluczowy szlak
Nie wiadomo, dlaczego statki zawróciły, acz Iran, który dąży do przejęcia pełnej kontroli nad ruchem w kluczowej dla eksportu ropy cieśninie, wielokrotnie powtarzał, że statki powinny przepływać przez cieśninę wyłącznie autoryzowaną trasą wyznaczoną przez Republikę Islamską.
Wnioski z wojny z Iranem. Prezes producenta satelitów zabiera głos
W ciągu ostatnich kilku miesięcy statki, które próbowały opuścić Zatokę Perską, informowały, że siły irańskie ostrzegają je, że dla przeprawy przez Ormuz niezbędne jest pozwolenie Teheranu . Niektóre z nich zostały następnie zaatakowane. Tymczasem dla przywrócenia normalnego funkcjonowania światowego rynku ropy naftowej ogromne znaczenie ma ograniczenie ryzyka dla jednostek i załóg.
Od ostatniego poniedziałku każdego dnia przez cieśninę Ormuz przepływały średnio 34 statki, co stanowi ok. 25 proc. przedwojennej przepustowości. Między 30 czerwca a 1 lipca 65 statków wykorzystało do tranzytu południową, omańską stronę cieśniny. 59 z nich było wspieranych przez Stany Zjednoczone - zauważył Bloomberg.
Pomimo zawartego w połowie czerwca wstępnego porozumienia między USA a Iranem w sprawie ponownego otwarcia cieśniny, Teheran nadal rości sobie prawo do kontrolowania Ormuzu , podczas gdy Stany Zjednoczone wspierają tranzyt statków wzdłuż wybrzeża Omanu.
Wybieranie przez operatorów omańskiej trasy wzburzyło irańskich radykałów, którzy oskarżyli przewodniczącego parlamentu Mohammada-Baghera Ghalibafa i prezydenta Masuda Pezeszkiana o podkopywanie władzy Teheranu nad cieśniną Ormuz poprzez zawarcie porozumienia z USA - zauważył emigracyjny portal Iran International.
Cieśnina Ormuz dzieli Iran. Radykałowie atakują własne władze
Krytyka nasiliła się po emisji wywiadu telewizyjnego z Ghalibafem w ubiegłym tygodniu, kiedy stwierdził on, że Iran nie może "obrócić cieśniny przeciwko sobie samej. Ormuz będzie wartościowy tylko wtedy, gdy ruch przez nią będzie się zwiększał z dnia na dzień, a nie malał".
Jego uwagi zostały zinterpretowane przez konserwatywnych krytyków jako sygnał, że Teheran zaakceptował preferowane przez Waszyngton ustalenia dotyczące ruchu morskiego przez cieśninę. Kontrowersje podsyciły dane z monitoringu firmy Kpler. Wynikało z nich - podkreślił Bloomberg - że wiele jednostek komercyjnych korzystało z trasy w towarzystwie okrętów marynarki wojennej USA , podczas gdy tylko niewielka liczba statków irańskich korzystała z trasy po irańskiej stronie Ormuz.
Ehsan Hosseini, redaktor naczelny konserwatywnego portalu ekonomicznego Khat-e Energy, stwierdził w opublikowanym w internecie nagraniu wideo, że "grupy statków przepływają przez ten korytarz pod eskortą wojskową USA. Wasz poważny błąd jest niewybaczalny". A w odrębnym wpisie w mediach społecznościowych zapytał, czy Iran nie ma wystarczających możliwości militarnych, aby zapobiec temu porozumieniu, czy też "ktoś związał ręce armii"
Absolwentka Stosunków Międzynarodowych, Administracji i Prawa. Zawodowe doświadczenie zdobywała m.in. w Gazecie Wrocławskiej i Radiu Wrocław. Polowanie na informacje i polityków ma we krwi. Nie gubi się także w gąszczu prawniczych paragrafów. Od dziecka zajmowała ją polityka, zamiast bajek ciekawsze było dla niej zaprzysiężenie prezydenta. Najpierw skończyła Stosunki Międzynarodowe, ale było jej mało, więc dołożyła do tego Administrację i Prawo na Uniwersytecie Wrocławskim. Pracowała w Gazecie Wrocławskiej i Radiu Wrocław. "Drogę jeszcze odnajdę, tymczasem z gubienia mam frajdę" - to jej dewiza na odkrywanie świata, dlatego najbardziej lubi atmosferę stacji benzynowych, dworców i lotnisk — żeby ciągle znajdować się w nowym a ciekawym miejscu. Jeść sushi pałeczkami nauczyła się dopiero w Japonii, więc to, jak się tańczy tango, zobaczy wkrótce w Argentynie. Ma pamięć do rozmów jak Truman Capote. Najbardziej lubi wracać do jego powieści "Z zimną krwią".