
0:00
82 proc. Estończyków popiera członkostwo w NATO, 77 proc. popiera Siły Zbrojne, 81 proc. uważa, że w razie ataku Estonia powinna odpowiedzieć z bronią w ręku. Mieszkańcy bałtyckiego kraju wiedzą, że Rosja nie zaatakuje dziś czy jutro. Ale starają się przygotować na wszystko
Helena Eglit
Rosja nadal czuje respekt przed NATO . A Estonia, niespełna półtoramilionowy kraj nad Bałtykiem, robi wszystko, by tak pozostało.
Odstraszanie militarne pozostaje fundamentem polityki wobec Rosji. Ale skuteczna odporność zależy od wielu dodatkowych czynników. Czyli m.in. od odporności cybernetycznej i szerszej odporności społecznej – w szczególności od zaufania społeczeństwa do instytucji państwowych i przekonania, że kraj jest w stanie przetrwać i zwyciężyć w ewentualnym kryzysie. Jak radzi sobie z tym Estonia?
Dla rządu estońskiego szczególnie ważne są dwa wyzwania.
Pierwsze to znalezienie równowagi między podnoszeniem świadomości potencjalnych zagrożeń a unikaniem niepotrzebnego niepokoju społecznego i paniki.
Drugie dotyczy podziału odpowiedzialności między państwo a obywateli. Państwo może inwestować w inicjatywy takie jak
finansowanie stowarzyszeń mieszkaniowych w celu renowacji schronów niepublicznych,
promowanie higieny cybernetycznej poprzez edukację i kampanie uświadamiające.
Na co przygotowuje się Estonia?
Zanim ocenimy gotowość Estonii, ważne jest zrozumienie, jak sami Estończycy – zarówno eksperci od bezpieczeństwa, jak i społeczeństwo – postrzegają zagrożenie ze strony Rosji.
Służba Wywiadu Zagranicznego Estonii (EFIS) raportuje, że Rosja obecnie nie posiada ani zdolności, ani strategicznego uzasadnienia do przeprowadzenia ataku militarnego na Estonię.
Po pierwsze , oprócz pogłębiania współpracy wojskowej między państwami regionu Morza Bałtyckiego, Estonię chroni NATO, które Rosja, pomimo testowania naszej odporności, wciąż respektuje.
Po drugie , siły zbrojne Rosji prawdopodobnie pozostaną zaangażowane w Ukrainie nawet po zakończeniu wojny.
Po trzecie , Rosja nie postrzega Estonii jako części ruskiego miru. Oczywiście, ocena zagrożeń przez EFIS ma charakter czasowy, a utrzymanie wiarygodności odstraszanie ze strony NATO wymaga znacznych inwestycji przez wiele lat.
Mimo tych ocen media zagraniczne często przedstawiają Estonię jako „następny cel” Rosji. Ta narracja była wykorzystywana zarówno przez zachodnich (w tym estońskich), jak i ukraińskich decydentów w celu zwiększenia poparcia społecznego dla wyższych wydatków na obronę oraz kontynuowania pomocy dla Ukrainy.