
Dawid Kacprzyk, lekarz ze Szpitala Południowego w Warszawie, który znalazł się w centrum afery dotyczącej wysokich zarobków i przyjmowania polityków poza kolejnością, pracował również w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Częstochowie. Placówka przekazała PAP, że otrzymywał tam wynagrodzenie zgodne z obowiązującymi przepisami.
Dawid Kacprzyk/Facebook Szpital poinformował, że Kacprzyk był zatrudniony od 10 grudnia 2024 r. do 31 stycznia 2025 r. w celu odbywania szkolenia specjalizacyjnego z anestezjologii i intensywnej terapii.
Jak przekazała rzeczniczka placówki Angelika Kawecka, lekarz odbywał specjalizację w trybie pozarezydenckim. Na oddziale było 18 miejsc szkoleniowych, z czego siedem zajmowali lekarze rezydenci, a jedno Dawid Kacprzyk .
Za okres zatrudnienia otrzymał wynagrodzenie wynikające z obowiązującej ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych. Umowę rozwiązano 31 stycznia 2025 r. za porozumieniem stron, na wniosek lekarza.
Afera wokół Szpitala Południowego. Trwa kontrola
Rzecznik Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego Sławomir Gruszka poinformował, że urząd prowadzi kontrolę dotyczącą zasad zatrudniania lekarzy w częstochowskim szpitalu, ze szczególnym uwzględnieniem rezydentów. Niezależny audyt w tym samym zakresie prowadzi również dyrekcja placówki.
Dawid Kacprzyk w centrum głośnej afery
Według ustaleń Kanału Zero Dawid Kacprzyk, jako koordynator Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Szpitalu Południowym w Warszawie i radny Koalicji Obywatelskiej w dzielnicy Ursus, miał w 2025 roku zarobić 1,6 mln zł podczas odbywania specjalizacji z anestezjologii.
Media informowały również, że na kierowanym przez niego oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani poza kolejnością i przechodzili kompleksowe badania niemal natychmiast po rejestracji.
Sprawa doprowadziła do dymisji kierownictwa oraz rady nadzorczej Szpitala Południowego , a także rezygnacji dwóch wiceprezydentek Warszawy.