Rozstrzygnięcie konfliktu amerykańsko-irańskiego utknęło na sporze o jeden, nieprecyzyjnie sformułowany paragraf wstępnej umowy USA z Iranem - pisze w czwartek "Wall Street Journal". Według oficjeli, obie strony są "na innych planetach" jeśli chodzi o interpretację zapisu.
Najważniejsze informacje:
Sporny *paragraf 5 przewiduje, że Iran "poczyni aranżacje" dla bezpiecznego przejścia przez Ormuz, usunie przeszkody wojskowe (w tym miny) i w dialogu z Omanem określi przyszłe zasady administrowania szlakiem.
Administracja Trumpa uznała zapis za odblokowanie cieśniny, a Iran odczytał go jako przyznanie Teheranowi wyłącznej kontroli nad szlakiem.
USA wyznaczyły trasę południowym korytarzem przy wybrzeżu Omanu i potajemnie wspierały nocne tranzyty, ale w ostatnich dniach statki na tej trasie były atakowane przez Iran.
Mediatorzy wskazują, że dwuznaczny język forsował Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej, a "WSJ" ostrzega, że dalsze rozmowy (m.in. o programie nuklearnym Iranu) mogą być jeszcze trudniejsze.
Jak ocenia gazeta, u podstaw konfliktu grożącego powrotem do pełnej wojny stoją celowo niejasne sformułowania zawarte w artykule 5 memorandum, dotyczącym cieśniny Ormuz.
Rozbieżna interpretacja jednego paragrafu
Sporny zapis przewiduje, że to Iran "poczyni aranżacje" na rzecz bezpiecznego przejścia statków handlowych przez strategiczną cieśninę, usunie przeszkody wojskowe, w tym miny, a następnie w dialogu z Omanem określi przyszłe zasady administrowania szlakiem. Administracja Trumpa uznała ten paragraf za odblokowanie cieśniny i główne osiągnięcie porozumienia. Władze Iranu odczytały go jednak jako przyznanie Teheranowi wyłącznej kontroli nad szlakiem - kluczowym atutem przetargowym Islamskiej Republiki.
Rozejm zagrożony. USA nagrało odwet na Iran
Jak zauważa dziennik, zapis nic nie mówi o amerykańskich działaniach na rzecz bezpieczeństwa żeglugi - co Iran wykorzystuje, by atakować statki korzystające z trasy koordynowanej przez USA . Iran uważa, że tekst daje mu też prawo wprowadzania własnych mechanizmów regulujących żeglugę. Główny irański negocjator, przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf, przekonywał w mediach społecznościowych, że cieśnina otworzy się wyłącznie na warunkach irańskich, a nie pod amerykańskimi groźbami.
Według cytowanych przez dziennik mediatorów, irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej naciskał na rząd, aby domagał się w przyszłości opłat za usługi dla statków przepływających przez cieśninę. Zażądał też, aby armatorzy korzystający z tej trasy wypełniali formularze deklarujące ich rozmiar i ładunek oraz ubiegali się o pozwolenie na przeprawę.
USA tymczasem wyznaczyły osobną trasę południowym korytarzem, przy wybrzeżu Omanu. Marynarka Wojenna USA potajemnie pomagała statkom w tranzycie przez tę trasę. Akcja nawigacyjna odbywała się głównie w nocy, statki wyłączały swoje systemy automatycznej identyfikacji, a amerykański niszczyciel utrzymywał kontakt radiowy z mostkiem i centrum operacyjnym armatora. W ostatnich dniach statki płynące tą trasą były jednak atakowane przez Iran
Dlaczego USA i Iran mają różne interpretacje zapisu o cieśninie?
Cytowany przez "WSJ" amerykański urzędnik przyznał, że paragraf 5. okazał się problematyczny, a obie strony w kwestii jego interpretacji znajdują się "na różnych planetach".
Według mediatorów, na których powołuje się gazeta, dwuznaczny język paragrafu forsował Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej, kontrolujący cieśninę. Strony zaakceptowały go, uznając, że jest niezbędny do zamknięcia negocjacji, a spory interpretacyjne odłożyły na później. Po podpisaniu dokumentu Strażnicy Rewolucji mieli naciskać na cywilny rząd w Teheranie, by forsował maksymalistyczną interpretację.
"WSJ" konkluduje, że trudności z otwarciem Ormuz zapowiadają jeszcze cięższe negocjacje , gdy rozmowy przejdą do bardziej spornych kwestii, z programem nuklearnym Iranu na czele.
Dziennikarka z wieloletnim doświadczeniem w mediach ogólnopolskich, od 2014 roku związana z redakcją Wirtualnej Polski. Odpowiada za przygotowanie treści z kraju i ze świata, relacjonując bieżące wydarzenia oraz rozmawiając z politykami i ekspertami.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości