W kontekście dyskusji o decyzji prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu prezydentowi Ukrainy Orderu Orła Białego pojawia się wątek pogarszających się relacji polsko-ukraińskich. Oprócz politycznych konfrontacji na wysokim szczeblu konflikt zaogniają także przekazy, które pojawiają się w sieci. Jeden z nich dotyczy rzekomych gróźb wobec wystosowanych przez ukraińskiego ministra spraw zagranicznych.
Ponad 150 tys. wyświetleń wygenerował post , którego autor 21 czerwca 2026 roku napisał na X: "Minister Sybiha wprost grozi Polsce". Następnie internauta przytoczył słowa, które rzekomo padły z ust ukraińskiego ministra spraw zagranicznych: "Widzimy znaczny wzrost nastrojów antyukraińskich w Polsce. Jest bardzo dużo napadów na Ukraińców, poniżania ich, przemocy wobec dzieci. To stanowi zagrożenie życia dla Ukraińców. Mamy armię widzimy, jaka jest rola Ukrainy i będziemy tę rolę wypełniać" (pisownia oryginalna) .
Internauci przekonują, że słowa Sybihy to groźby użycia sił zbrojnych wobec Polski Źródło zdjęcia: x.com "Jakby to powiedział Ławrow o np. Łotwie, to wszyscy interpretowaliby te słowa jako zapowiedź interwencji wojskowej, prawda? Niestety, Ukraina weszła na ścieżkę konfrontacyjną z Polską i jeśli Polska nie przyjmie postawy sług Ukrainy wpracowanej przez PIS, to czeka nas konflikt. Całe to rzucanie orderami zostało wykorzystane do budowy silnych antypolskich nastrojów na Ukrainie" - dodał twórca posta. Załączył nagranie z fragmentem wypowiedzi polityka - tam miały paść słowa o ukraińskiej armii i jej roli.
"Zaczynam być za Rosjanami" - reagują internauci
Nie jest to jedyny wpis o rzekomej groźbie szefa ukraińskiej dyplomacji. "Sybiha grozi Polsce: 'Mamy armię, widzimy rolę Ukrainy i będziemy ją wypełniać'. Gdyby Ławrow mówił tak o Łotwie – byłoby wojną. Ukraina weszła na ścieżkę konfrontacji. Czas na twardą odpowiedź" - napisał 22 czerwca na X inny internauta, załączył to samo nagranie. Filmik wraz z rzekomym cytatem o wykorzystaniu armii przeciwko Polsce krąży także na Facebooku.
Fragment wywiadu rozchodzi się także po FacebookuŹródło zdjęcia: Facebook "Powtarzam od dawna: Ukraina jest największym wrogiem Polski"; "Zgodnie z prawem wszyscy Ukraińcy przebywający obecnie za granicą powinni zostać odesłani z powrotem na Ukrainę – bez żadnego wyjątku"; "Wstrzymać całą pomóc to wszystko ile Polska może być dojona"; "Mówię po raz kolejny. Gdy zakończy się obecna wojna, rozpocznie się konflikt Banderowców z Polakami"; "zaczynam być za Rosjanami chyba...."; "Ukraina jest wrogiem Polski i Polaków!" - komentowali oburzeni internauci. Inni jednak studzili emocje. "Gruba nadinterpretacja, że groził nam wojną"; "Nikomu nie groził"; "Nie przekłamujcie"; "Tekst w cudzysłowie nie jest identyczny do wypowiedzi!" - przestrzegali.
Sprawdziliśmy więc, co rzeczywiście powiedział Andrij Sybiha.
"Pomyśleć, że był odznaczony". Zełenski i flaga, która zastanawia
FAŁSZZełenski "wysłał Order Orła Białego za pobraniem"? Serio?
Co powiedział ukraiński minister
Krążące w sieci nagranie to fragment wywiadu , którego Sybiha udzielił 21 czerwca 2026 roku w programie "Jedyne Wiadomości". To tzw. telemaraton informacyjny uruchomiony przez główne stacje telewizyjnie na Ukrainie po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji Rosji. Wywiad przeprowadzono dwa dni po tym, jak Sybiha w reakcji na decyzję prezydenta Karola Nawrockiego zapowiedział, że zwróci Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej, który został mu przyznany w październiku 2022 roku. Ukraiński polityk skrytykował decyzję Karola Nawrockiego, nazwał ją zniewagą dla Wołodymyra Zełenskiego.
Ukraiński minister: zwrócę swój order
Nie jest więc zaskoczeniem, że głównym tematem rozmowy były relacje polsko-ukraińskie. Sybiha komentował pogorszenie się tych stosunków i stwierdził, że obserwuje "znaczący wzrost nastrojów antyukraińskich w Polsce". "Jako minister otrzymuję obecnie informacje o konkretnych przypadkach, a jest ich bardzo wiele w różnych regionach Polski. Napaści na Ukraińców, ich poniżania, prześladowania i nękania dzieci w szkołach" - mówił polityk. Następnie dodał: "To nie jest normalne i mówiliśmy o tym naszym polskim przyjaciołom kanałami dyplomatycznymi. Reagujmy wspólnie. Takie przejawy ksenofobii trudno znaleźć w innych krajach".
Sybiha ocenił, że niechęć do Ukraińców "tylko się nasila" i jest "zagrożeniem dla ich życia". Jednak minister dalej zaapelował: "Dlatego bardzo ważne jest dla nas, aby odłożyć emocje na bok". Następnie stwierdził, że zarówno Ukraina, jak i Polska są do tego zdolne, dlatego że "mamy pozytywne doświadczenia z przeszłości, [bo] jest wola". I dodał: "Ale ważne jest, aby ta wola była po obu stronach. Ukraina jest gotowa. Jesteśmy gotowi do szczerego, równoprawnego dialogu".
Następnie padły stwierdzenia, które zupełnie pomijają internauci rozpowszechniający przekaz o rzekomych groźbach. Sybiha powiedział bowiem, jak Ukraina wypracowała znaczenie na arenie międzynarodowej:
Tak, nasza podmiotowość rośnie. Tak, udowodniliśmy to i teraz nie musimy już niczego nikomu udowadniać. Dzięki naszym żołnierzom na polu walki, dzięki naszym możliwościom, dzięki wzrostowi naszej roli [militarnej]. Teraz widzimy, jaką rzeczywistą rolę odgrywa Ukraina, będziemy ją wypełniać treścią.Andrij Sybiha, minister spraw zagranicznych Ukrainy "Tak, komuś może się to nie podobać, ale taka jest rzeczywistość. To rzeczywistość, od której nie da się już uciec" - dodał polityk, a następnie zaczął mówić o potrzebie dalszej współpracy z Polską i podkreślać wdzięczność za dotychczasowe wsparcie. "Doceniamy wszelką udzieloną pomoc. Doceniamy to, że mamy dobre relacje z naszymi polskimi przyjaciółmi. Jestem pewien, że znajdziemy te punkty wspólne" - powiedział.
Te słowa nie padają na nagraniu
Słowa o armii ani nie dotyczyły więc relacji z Polską, ani potencjalnego z nią konfliktu . Odnosiły się do znaczenia Ukrainy i jej możliwości. Padły w kontekście tego, że kraj dzięki osiągnięciom wojskowym oraz wysiłkowi żołnierzy nie musi udowadniać swojej podmiotowości, a jego znaczenie rośnie.
Ten, kto uważnie obejrzy załączone do wpisów nagranie, zauważy, że słowa przypisywane ministrowi na nim nie padają. Nie ma ich także w napisach w języku polskim nałożonych na wideo.
Co więcej, pominięto fragment wypowiedzi o podmiotowości Ukrainy. I całkowicie zmienia on kontekst wypowiedzi o armii ukraińskiej. Sybiha, chociaż stwierdził, że w Polsce zdarzają się zachowania ksenofobiczne wobec Ukraińców, to wcale nie groził, że tych Ukraińców przed Polakami będzie bronić ukraińskie wojsko, które przeprowadzi interwencję. Przeciwnie - kilkukrotnie podkreślał potrzebę współpracy.