
W skrócie
WHO alarmuje o szybkim rozwoju epidemii eboli w Demokratycznej Republice Konga, gdzie od połowy maja potwierdzono ponad 2 tysiące zachorowań i 796 zgonów.
Główne ognisko rozprzestrzeniania się wirusa znajduje się w prowincji Ituri, a WHO wskazuje na trudności z kontrolą łańcuchów zakażeń, z których większość dotyczy społeczności lokalnych poza systemem opieki zdrowotnej.
Żródłem obecnej epidemii jest wirus bundibugyo, na który nie istnieje szczepionka ani skuteczna terapia.
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Od jej ogłoszenia dwa miesiące temu potwierdzono ponad 2 tys. zakażeń; 796 osób zmarło. Najgorzej jest w Demokratycznej Republice Konga , poprawiła się natomiast sytuacja w Ugandzie .
Podczas najbardziej tragicznej jak dotąd epidemii eboli z 2018 r. taką liczbę zakażeń odnotowano po upływie ponad 10 miesięcy ; obecną ogłoszono 15 maja. Szef WHO przypomniał, że w 2018 r. z powodu zakażenia zmarło prawie 2,3 tys. osób, a łączna liczba potwierdzonych zakażeń wyniosła 3,5 tys.
Wirus Ebola w Afryce. WHO: Niepokoi nas tempo
Tedros zaznaczył, że obecnie WHO w największym stopniu niepokoi tempo rozprzestrzeniania się choroby w prowincji Ituri, w północno-wschodniej część DRK, która jest ogniskiem epidemii. Według organizacji "łańcuchy przenoszenia wirusa cały czas wymykają się nadzorowi". Szef WHO dodał, że około dwóch trzecich zgonów odnotowano w społecznościach lokalnych, pozostających poza systemem opieki zdrowotnej.