"Lewica jak zawsze: skrajnie lewicowy polityk francuski ściąga Rolexa za 50 tysięcy, bo zaraz będzie grzmiał w wywiadzie o konieczności zabierania bogatym. (...) Tylko dla Ciebie Polaku 2 loty rocznie, zakaz aut spalinowych, limitowana energia, zeroemisyjność, ciągła inwigilacja ideologiczna i wszystko co 'masz', masz na kredyt, żebyś za mocno nie odrósł od ziemi" - napisał na X Paweł Usiądek , wiceprezes Ruchu Narodowego i członek Rady Liderów Konfederacji (pisownia oryginalna) . Ten sam przekaz powtórzył na Facebooku .
Tym lewicowym politykiem jest Louis Boyard, deputowany do francuskiego Zgromadzenia Narodowego z ramienia radykalnie lewicowej partii Francja Nieujarzmiona (LFI). O co Usiądek go oskarża? O ukrywanie majątku - drogiego zegarka, a przez to - życie niezgodnie z "lewicowymi" wartościami.
Komentarz Pawła Usiądka do filmu z francuskim deputowanym Louisem BoyardemŹródło zdjęcia: x.com Jako dowód Usiądek dołączył nagranie. Co na nim widzimy? Dwójka dziennikarzy stacji telewizyjnej BMF TV kończy przeprowadzać rozmowę z Laurentem Jacobellim, deputowanym prawicowego Zjednoczenia Narodowego. W tle widać Louisa Boyarda, który faktycznie zdejmuje z ręki zegarek i chowa go do kieszeni spodni, ale na nagraniu nie widać, co to za zegarek. Następnie Boyard udziela wywiadu tym samym dziennikarzom - już bez zegarka na ręce. W krótkiej wypowiedzi krytykuje ultrabogatych. Potem w filmie pojawia się kilka kadrów z innych sytuacji, na których widać Boyarda z różnymi zegarkami na nadgarstku.
Kadr z nagrania, które zamieścił Usiądek - Louis Boyard zdejmuje zegarek przed wywiademŹródło zdjęcia: x.com Przekaz jest prosty: lewicowy polityk krytykuje bogatych, a jednocześnie sam ma drogi zegarek, który ukrywa. Zdejmuje go przed wywiadem, by prawda nie wyszła na jaw, a sam jest hipokrytą. Dla Pawła Usiądka jest to punkt wyjścia dla krytyki lewicy, która ma ograniczać możliwości funkcjonowania "zwykłych ludzi", kiedy sama korzysta z luksusów.
"Polska kawiorowa lewica też coś ma z tymi zegarkami - pamiętacie aferę z zegarkiem Szejny?"; "Lewica wzięła się z zazdrości wobec schyłkowej, degenerującej się, przedrewolucyjnej arystokracji i działa, żeby sobą tę arystokrację odtworzyć"; "Co oni wszyscy mają za ambe z tymi zegarkami za takie kwoty, ciekawe czy mają wykupione ubezpieczenie na zegarek i dodatkowo na rękę" - komentują sprawę pod wpisem internauci ( pisownia wszystkich wpisów oryginalna) .
Przekaz o luksusowym zegarku francuskiego deputowanego udostępniali także inni użytkownicy X. Ich komentarze były podobne - krytyczne dla lewicy. "Zobaczcie jak lewak szybko chowa swojego Rolexa, tak zawsze jest u lewaków, dla nas Rolexy, dla ludu kartki na mięso" - czytamy w jednym z wpisów.
Historia o luksusowym zegarku podawana dalej przez polskich internautówŹródło zdjęcia: x.com Kilka dni wcześniej historia o luksusowym zegarku zaczęła krążyć na X po angielsku, a jeden wpis miał ponad 3,5 miliona wyświetleń.
Historia o luksusowym zegarku podana przez anglojęzycznego internautęŹródło zdjęcia: x.com "Hipokryzja lewactwa"?
Historia zegarka francuskiego deputowanego nie jest nowa i już raz stała się wiralem. Nagranie, na którym francuski deputowany chowa zegarek, pochodzi z 16 października 2025 roku. Wywiady z politykami przeprowadzano we francuskim Zgromadzaniu Narodowym. Sprawę opisywała telewizja BMF TV - to fragmentu z jej programu użyto w tym przekazie. Wiralowe nagranie dotarło aż do prezydenta Argentyny Javiera Mileia, który skomentował je słowami "Hipokryzja lewactwa. Koniec". Do dziś jego post został wyświetlony prawie dziewięć milionów razy.
Post Javiera Milei'a, w którym udostępnia historię z zegarkiemŹródło zdjęcia: x.com 21 października 2025 roku historię zegarka wytłumaczył sam Louis Boyard. Film umieszczony w portalu X zaczyna od tego, że "został przyłapany, bo podobno ma Rolexa". Zaraz potem jednak tłumaczy, że to nieprawda. Pokazuje zegarek, który zdjął z ręki w wiralowym nagraniu. - To zegarek marki Tissot, a nie Rolex. Jego wartość? Niecałe 300 euro. "Dostałem go od moich przyjaciół na moje 25. urodziny. Dzięki, chłopaki" - dodaje.
Post Louisa Boyarda, w którym tłumaczy historię swojego zegarkaŹródło zdjęcia: x.com Boyard odnosi się też do nagrań, na których widać, że ma zegarek na ręku. "Noszę go na wielu nagraniach, ale tuż przed wywiadami lub wystąpieniami w telewizji, ponieważ mówię i gestykuluję rękami, to mogę uderzyć w stół lub w coś innego, mam zwyczaj go zdejmować" - twierdzi deputowany. Później odnosi się do różnych kampanii dezinformacyjnych, które jego zdaniem, prowadzi skrajna prawica.
Wersję o tym, że Boyard zazwyczaj zdejmuje zegarek z ręki przed występami publicznymi lub wywiadami dla mediów potwierdził dziennik "Le Figaro" . W artykule poświęconym tej historii czytamy, że Boyard faktycznie nigdy nie nosi zegarka na nadgarstku, kiedy przemawia w Zgromadzeniu Narodowym. Dziennik wylicza też, że dwa inne zegarki, z którymi sfotografowano Boayrda, są warte odpowiednio 50 i 129 euro (odpowiednio ponad 200 zł i ok. 550 zł).