Na jednym z nagrań opublikowanych w sieci widać cysternę wjeżdżającą na stację paliw sieci Łukoil. Tuż za nią jadą dwa samochody osobowe. Gdy pojazd zatrzymuje się przy dystrybutorach, przy pustej dotąd stacji błyskawicznie ustawia się kolejka kilkudziesięciu aut. Kierowcy gwałtownie zjeżdżają z ulicy, próbując zdążyć przed innymi. Tak dziś wygląda poszukiwanie paliwa w Królewcu.
Nagranie pojawiło się na telegramowym kanale "Widziałeś benzynę? Daj znać", uruchomionym przez popularny królewiecki portal Klops.ru. W poniedziałek publikowano tam setki komentarzy, zdjęć i nagrań przedstawiających kolejki oraz informacje o miejscach, gdzie jeszcze można zatankować.
Zrobił tak przed radiowozem. 29-latek szybko pożałował
[1/2] Królewiec kolejka aut przed stacją paliw Źródło zdjęć: Telegram | Widel Benzine Kolejki za cysternami i korki w całym mieście
Według portali Klops.ru oraz Nowyj Kaliningrad w poniedziałek ruch w mieście został sparaliżowany przez kierowców szukających paliwa. Na zdjęciach publikowanych przez mieszkańców widać dziesiątki samochodów ustawionych przed stacjami benzynowymi. Według relacji mediów niektóre z kolejek blokują przejazdy autobusów.
Problemy z dostępnością paliw pojawiły się po kolejnych ukraińskich atakach na rosyjską infrastrukturę energetyczną . Choć Rosja należy do największych producentów ropy naftowej na świecie, zakłócenia w pracy rafinerii i magazynów zaczynają być odczuwalne także w odległym od głównego terytorium kraju obwodzie królewieckim. Kilka tygodni temu ukraińskie drony wywołały pożar w Sankt Petersburgu - skąd drogą morską realizowane są dostawy dla Królewca.
Gubernator apeluje o spokój
Gubernator obwodu królewieckiego Aleksiej Biesprozwannych odniósł się do sytuacji we wpisie zamieszczonym na oficjalnym koncie w Telegramie. " Ostatnie dni były bardzo wymowne: kolejki, paniczne zakupy. Obserwujemy niemal dwukrotny wzrost zużycia paliwa - napisał.
Władze zdecydowały się ograniczyć sprzedaż paliw na stacjach największych operatorów. Obowiązuje limit 30 litrów benzyny oraz 60 litrów oleju napędowego na pojazd. " Chciałbym jeszcze raz podkreślić, że nie mamy problemów logistycznych. Nadal dostarczamy paliwo drogą morską. Jednak nieracjonalne zakupy mogą doprowadzić do wyczerpania regionalnych zapasów nawet w ciągu tygodnia " - ostrzegł gubernator.
"Imperium dziadów" i wojna, która wraca do Rosjan
Sytuację w Rosji komentuje Wojciech Jakóbik, analityk rynku energetycznego, który od lat opisuje rosyjski sektor paliwowy, założyciel Ośrodka Bezpieczeństwa Energetycznego. Ekspert określa Rosję mianem "imperium dziadów" , wskazując, że państwo uchodzące za energetyczną potęgę coraz wyraźniej ujawnia swoje słabości.
Jego zdaniem rosyjskie służby nie są w stanie skutecznie chronić rafinerii i składów paliw przed atakami ukraińskich dronów, a naprawy uszkodzonej infrastruktury nie nadążają za tempem kolejnych uderzeń. - Rosyjska propaganda przez lata straszyła Zachód niedoborami energii, podczas gdy dziś to sami Rosjanie ustawiają się w wielogodzinnych kolejkach. Niewolnicy imperium dziadów biją się o paliwo, którego zaczyna brakować w wielu miejscach, choć teoretycznie Rosja śpi na ropie - komentował Jakóbik na X.
W podobnym tonie pisze Jarosław Trofimow, były szef korespondentów zagranicznych "Wall Street Journal". Według niego obecny kryzys jest pierwszym momentem od początku pełnoskalowej wojny, gdy jej skutki odczuwają praktycznie wszyscy mieszkańcy Rosji.
"To pierwszy raz od czterech i pół roku, kiedy specjalna operacja wojskowa wpływa na codzienne życie każdego Rosjanina" - napisał dziennikarz. Zwrócił uwagę, że kraj, który przez lata określano mianem "stacji benzynowej udającej państwo", zmaga się dziś z niedoborami paliwa wywołanymi atakami na rafinerie. Jego zdaniem im częściej rosyjskie władze przekonują obywateli, że nie ma powodów do paniki, tym bardziej rośnie społeczne poczucie zagrożenia.
Doświadczony dziennikarz Wirtualnej Polski, specjalizujący się w tematyce społecznej, politycznej i gospodarczej.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości