Prokuratura o nieprawidłowościach w prosektorium Szpitala Południowego Źródło wideo: TVN24Źródło zdj. gł.: PAP/Leszek Szymański Szpital wyjaśnił, że podstawą decyzji jest ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych, w szczególności obowiązku dbałości o dobre imię szpitala, lojalności wobec pracodawcy oraz - co najważniejsze - poszanowania kultu osoby zmarłej i bólu jej najbliższych.
"Funkcja koordynatora prosektorium wiąże się z obowiązkiem zachowania najwyższego standardu postępowania z ciałem osoby zmarłej oraz poszanowania kultu osoby zmarłej i uczuć rodzin, a także z obowiązkiem dbałości o zaufanie rodzin zmarłych do szpitala oraz o dobrą opinię szpitala w oczach rodzin. Wszelka bezpośrednia lub pośrednia próba sprowadzania śmierci człowieka do komercjalizacji albo nawet stworzenie przestrzeni na taką komercjalizację jest nieakceptowalna " - podkreślono w oświadczeniu.
Zarząd szpitala przekazał też, że wszelkie nadużycia będą zwalczane, błędy naprawiane, a konsekwencje personalne wyciągane.
Zdjęcia z prosektorium Szpitala Południowego w sieci. Bez śledztwa
"Takie praktyki nie zostały stwierdzone"
Zwrócono uwagę, że - zgodnie z oświadczeniem rzecznika Prokuratury Okręgowej w Warszawie prokuratora Antoniego Skiby z 1 lipca w zakresie dotyczącym pojawiającego się publicznie zarzutu "handlu zwłokami" - "analizowany był materiał dowodowy w tym zakresie. "Przesłuchiwani byli świadkowie i takie praktyki tj. narzucanie wyboru firmy pogrzebowej nie zostały stwierdzone. Nie zostały również zarejestrowane" - podkreślono.
"Miał jakieś specjalne przywileje"
Według informacji Onetu, były już koordynator miał spotykać się z lekarzami w szpitalu i "przesiadywać na SOR-ze".
W innych szpitalach pracownicy prosektoriów nie uczestniczą w spotkaniach z lekarzami. Nie ma takich praktyk - powiedziała Rigamonti. - Artur Habowski miał jakieś specjalne pozwolenie i przywileje. To on miał wydawać karty zgonu, a nie lekarz, jak jest w praktyce przyjęte. Karty zgonu trafiały do Artura Habowskiego za zgodą dyrekcji tego szpitala. Rodzina była informowana o tym, że ma iść do prosektorium i tam odebrać kartę zgonu. Rodzina spotykała się z Habowskim, a ten podczas spotkania miał proponować rozmaite usługi pogrzebowe, jak ubranie ciała, balsamację a także konkretny zakład pogrzebowy. Przy tym dyskredytując inne zakłady pogrzebowe - dodała.
Trzeba zaznaczyć, że prosektoria mają zakaz wykonywania tego rodzaju usług (pogrzebowych - red.) przy szpitalach - zaznaczyła. Był to - jak podkreśliła - wieloletni proceder, były kontrole w prosektorium w zeszłym roku i nic nie wykazały. - Władze szpitala doskonale wiedziały, że w tym prosektorium dochodzi do odbierania i malowania zwłok. I że konkretne zakłady (pogrzebowe – red.) odbierają te ciała. Pan Artur Habowski szczycił się, że jest nietykalny, że ma kontakty z lekarzami - dodała.
Dwa zawiadomienia
Zwolnienie z pracy koordynatora to pokłosie publikacji portalu Zero.pl o nieprawidłowościach w prosektorium tej lecznicy. Kierujący nim miał promować firmę pogrzebową swojej wspólniczki; koordynator publikował zdjęcia ciał i szczątków ludzkim na profilach w mediach społecznościowych; prosektorium miało być wynajmowane jako plan filmowy - podał serwis.
Szpital złożył do prokuratury dwa zawiadomienia w związku z nieprawidłowościami w tym obiekcie. Pierwsze dotyczyło założenia w prosektorium podsłuchu, a drugie naruszenia tajemnicy lekarskiej poprzez publikowanie zdjęć z sekcji zwłok na portalu społecznościowym.
Postępowanie w sprawie podsłuchu zostało umorzone, a w przypadku drugiego prokuratura odmówiła wszczęcia. Według śledczych nie doszło do znieważenia zwłok, ponieważ publikacje miały na celu popularyzację wiedzy o tanatologii, przyczynach śmierci, skutkach urazów i ich manifestacjach, jakie ujawniają się podczas prowadzenia badań sekcyjnych.
Wciąż toczy się postępowanie w zakresie fałszowania kart zgonu.
Oświadczenie nowego zarządu
Oświadczenie wydał nowy zarząd Szpitala Południowego powołany w 18 czerwca. Stary został odwołany przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego po publikacji również portalu Zero.pl z 15 czerwca, z której wynika, że Dawid Kacprzyk jako koordynator SOR-u w Szpitalu Południowym, a także radny KO warszawskiej dzielnicy Ursus, miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobić w ubiegłym roku w placówkach medycznych 1,6 mln zł. Z ustaleń dziennikarzy portalu wynikało też, że na prowadzonym przez niego oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.
Trwa śledztwo w sprawie prosektorium. "Nieprawidłowości w wypełnianiu kart zgonów"
Podsłuch w prosektorium Szpitala Południowego. Decyzja prokuratury