RAK
    Co zmieni transfer „Lewego” do USA? „Te czasy z pewnością się skończyły”

    Co zmieni transfer „Lewego” do USA? „Te czasy z pewnością się skończyły”

    1953 odsłon
    Co zmieni transfer „Lewego” do USA? „Te czasy z pewnością się skończyły”

    Lukratywna emerytura czy wciąż fascynująca piłkarska przygoda? Na ten moment zdania w kwestii nowego, być może ostatniego, rozdziału kariery Roberta Lewandowskiego są podzielone. Czy kapitan reprezentacji Polski ewakuuje się właśnie z poważnego futbolu, czy jednak spróbuje wykorzystać ten transfer marketingowo najlepiej, jak się da? I jak bardzo zmieni się teraz nasza percepcja i konsumpcja tego, co nazywamy „poważnym i wielkim futbolem”?

    Z tego artykułu dowiesz się:

    Jak transfer Roberta Lewandowskiego do MLS wpłynie na jego karierę.

    Dlaczego transfer polskiego płkarza jest wartościowy dla Chicago Fire.

    Czy wyjazd Lewandowskiego do MLS oznacza emeryturę.

    Jak transfer Lewandowskiego wpłynie na jego rolę w reprezentacji Polski.

    Robert Lewandowski rusza na podbój Ameryki. Kapitan piłkarskiej reprezentacji Polski kończy właśnie europejski etap kariery , okraszony kilkunastoma tytułami mistrzowskimi w ligach Polski, Niemiec i Hiszpanii, koronami króla strzelców w każdych w wymienionych rozgrywek oraz wygraną (z Bayernem Monachium w 2020 roku) Ligi Mistrzów. Ostatnie cztery sezony w Barcelonie udowodniły, że w wieku 34-38 lat, nawet jeśli wiek i motoryka stanowią ograniczenie, wciąż może być kluczową postacią drużyny walczącej o najcenniejsze trofea w Europie. Stąd marzenia niektórych kibiców, by pozostał na Starym Kontynencie i walczył o laury np. w lidze włoskiej. „Lewy” – choć mówiło się nawet o krajach arabskich – wybrał jednak ostatecznie Stany Zjednoczone. Co ten transfer oznacza dla niego i dla ligi, w której od kilku lat główną gwiazdą jest wielki Leo Messi? Czy z Lewandowskim powoli – jako Europejczycy, ale i polscy kibice – zaczynamy się żegnać? Czy wyjazd z Europy to lukratywna emerytura, czy nowe wyzwanie marketingowe?

    Lewandowski w Chicago Fire. Co nam mówi ten transfer?

    Jak mówi w rozmowie z RadioZET.pl Piotr Iwańczyk – analityk z Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej – najlepiej na całej operacji transferowej wyjdzie nowy klub naszego zawodnika, czyli Chicago Fire, który „zyskuje gwiazdę światowego formatu”. - Pamiętajmy, że oni nie są nawet największą pod tym względem siłą swojego miasta, które jest bardziej znane sportowo z koszykarzy Chicago Bulls niż "Strażaków". Zaś sam ośrodek stanowi ogromną potencjalną bazę kibicowską z Polonią mieszkająca w Chicago, a klub czeka na nowy stadion w perspektywie najbliższych lat. W tym układzie brakowało właśnie tylko gwiazdy światowego formatu, a taką wciąż jest Lewandowski – przekonuje, dodając, że dla samej ligi to duża wartość dodana, ale nie przełom. - Takim był transfer Messiego do Interu Miami, który na nowo zdefiniował ligę i globalne zainteresowanie nią – komentuje ekspert. Za to sam Lewandowski zdaje się mieć – mówiąc żargonem piłkarskim – piłkę wystawioną do pustej bramki. I to nie tylko w zakresie śrubowania meczowych statystyk – być może w lidze o niższym poziomie umiejętności i stopniu intensywności niż w hiszpańska Primera Division będzie strzelał dużo bramek – ale, jak podkreśla Iwańczyk, „pod względem komercjalizacji własnej marki na finiszu kariery”.

    • Jeśli tylko zechce, to może wykorzystać fakt, że jest w samym środku chłonnego i nastawionego na konsumpcję amerykańskiego rynku wypełnionego dodatkowo lojalną Polonią – zaznacza. Tu jednak istnieje druga strona medalu i perspektywy "monetyzacji" tego transferu przez klub, który ma teoretycznie zyskać na tym najwięcej. A to stoi pod znakiem zapytania. - Lewandowski nie doczekał się efektownej prezentacji jak na przykład Leo Messi czy Zlatan Ibrahimovic. Wydawać by się mogło, że Chicago Fire jest wręcz zaskoczone przybyciem swojej największej gwiazdy. Może większe "fajerwerki" czekają na późniejszy etap tego transferu – zauważa analityk. Warto dodać, że pierwsza konferencja prasowa z udziałem Polaka nie była może tak efektowna, jak wielu się spodziewało, z uwagi na trwający właśnie USA mundial. Prezentacja napastnika odbyła się bowiem ok. godz. 20:30 czasu polskiego, a więc zaledwie pół godziny przed rozpoczęciem półfinałowego meczu Hiszpanii z Francją. Nic dziwnego, że to był główny obiekt zainteresowania dziennikarzy, nie tylko amerykańskich.

    MLS to piłkarska emerytura?

    Ktoś mógłby pomyśleć, że decyzja o przenosinach Lewandowskiego za Ocean to jednoznaczny komunikat o emeryturze i wypadnięciu z obiegu „poważnego” futbolu. Zwłaszcza, jeśli mówimy o transferze do kraju, gdzie piłka nożna nie jest nawet w pierwszej trójce najpopularniejszych tam dyscyplin sportowych, a wielokrotnie większe zainteresowanie wzbudzają – i co za tym idzie większe zyski generują – koszykówka, baseball czy futbol amerykański. Jeszcze do niedawna w powszechnym odbiorze ekstraklasa w USA funkcjonowała jaki „liga emerytów”, do której zjeżdżały podstarzałe, syte gwiazdy, dla których nie było już miejsca w drużynach czołowych lig, walczących o najwyższa stawkę. Iwańczyk przekonuje jednak, że to założenie tylko częściowo zgodne z prawdą.

    • MLS nie jest już "domem spokojnej starości", tylko coraz bardziej konkurencyjną finansowo i sportowo ligą. Wielu Polaków w teoretycznie najlepszym wieku do gry w piłkę wybrało tę ligę jako miejsce rozwijania swojej kariery – podkreśla. Wypada w tym kontekście przypomnieć choćby reprezentantów Polski na kilku ostatnich turniejach: Mateusza Klicha, Bartosza Slisza czy Karola Świderskiego. Każdy z nich lądował w Stanach przed ukończeniem 35. roku życia. - Leo Messi, który jest co prawda wykraczającym poza ramy futbolu fenomenem, pokazuje że w MLS można przygotować się do dużej imprezy jak mundial. Na pewno z perspektywy Lewandowskiego zmienia się intensywność powiązana z brakiem europejskich pucharów – dodaje ekspert PIDS. Zapewnia też, że nawet gdyby „Lewy” zdecydował się na kontynuowanie gry w Europie – jak choćby 41-letni Chorwat Luka Modrić, dziś podstawowy racz włoskiego AC Milanu - to „większość klubów z najwyższych lig wciąż chciałaby u siebie zawodnika tej klasy”.

    Skoro więc najwybitniejszy dla wielu polski piłkarz w historii ucieka z Europy, oznacza to, że s kończą się również takie wtorkowe i środowe wieczory z Ligą Mistrzów, w których wyczekiwać będziemy meczu z „Lewym” w składzie. A jako że nie mamy zawodników o statusie i osiągnięciach porównywalnych do 38-latka, skutkiem będzie diametralna zmiana percepcji tego, co uważamy za „wielki futbol”. I to zwłaszcza, jeśli mamy na myśli zapośredniczenie przez media. O tym też mówi Iwańczyk, wskazując tu istotną rolę telewizji. - Na dziś mecze MLS są dostępne tylko w dość mało popularnej w Polsce platformie streamingowej, w dodatku w trudnych dla europejskiego kibica godzinach z uwagi na różnicę czasową. Myślę, że o ile znajdzie się część Polaków, która wykupi dla Lewandowskiego dostęp do serwisu, tak głównie będziemy się dowiadywać o jego formie ze skrótów i programów publicystycznych. Z pewnością skończyły się czasy, gdy spotkania Barcelony z Lewandowskim czy Wojciechem Szczęsnym w płatnej telewizji oglądały się w wartościach rzędu grubych setek tysięcy widzów – przewiduje analityk.

    Co z reprezentacją? „To wciąż pomnikowa postać”

    A co z reprezentacją? Nie można powiedzieć, że Robert Lewandowski jest w niej spełniony. Choć występuje w koszulce w orłem na piersi od 18 lat – przetrwał w tym czasie jedenastu (!) selekcjonerów - od 13 pełni w niej funkcję kapitana, grał na sześciu turniejach rangi mistrzowskiej, a na większości z nich strzelał jedną lub więcej bramek, to ten rozdział w jego karierze na ten moment pozostaje „niedopieszczony”. Po tym, jak drużynie Jana Urbana nie udało się awansować na tegoroczny mundial, pojawiły się bardzo wiarygodne sugestie, jakoby „Lewy” był o krok od rezygnacji z gry dla biało-czerwonych. Oliwy do ognia spekulacji dolało zdjęcie, które umieścił w mediach społecznościowych niedługo po marcowym meczu barażowym ze Szwecją. Widać na nim, jak, stojąc smutny na środku murawy stadionu w Sztokholmie, wykonuje gest podobny do machania ręką na pożegnanie. Do wpisu dołączył słynny przebój Sary Brightman i Andrei Bocellego pod jakże wymownym tytułem „Time to Say Goodbye”.

    Czy to było pożegnanie czy zwątpienie i rozpacz po bolesnej w skutkach porażce? Czy jeśli faktycznie „Lewy” żegna się powoli z kadrą, to momentalnie, czy będzie to jednak odejście rozłożone w czasie? - Piłkarskie kariery kończą się dopiero z momentem zawieszenia butów na kółku. Tu wręcz przeciwnie – wyjazd do USA to może być świetna i ciekawa piłkarska przygoda. To nadal ważna postać, wręcz pomnikowa dla reprezentacji Polski, choć niektóre pomniki doceniamy dopiero z czasem – mówi Iwańczyk, przekonując, że „tak jak w przypadku innych polskich piłkarzy, MLS to równie dobre, a w aspektach intensywności spotkań nawet lepsze miejsce do przygotowania się do gry w kadrze”. - Lewandowski to nadal wielka gwiazda dla polskiej kadry, a mitem są stwierdzenia, że selekcjonerzy nie sięgają wzrokiem na "peryferia" futbolu, co i tak jest dość naciąganą tezą w przypadku MLS – podsumowuje rozmówca RadioZET.pl. Może więc to jeszcze nie jest ten moment? A najbliższe lata Roberta wcale nie muszą być – pod żadnym względem – odcinaniem kuponów od wielkiej kariery?

    Źródło: Radio ZET

    Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

    Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET

    Tu się dzieje

    Czytaj cały artykuł u źródła — Radio ZET — Wiadomości

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era