Trwa publiczny spór pomiędzy głową państwa a rządem o przekazane Kijowowi pociski rakietowe PAC-3 MSE do systemów Patriot. Prezydent Karol Nawrocki w swoim najnowszym wpisie w mediach społecznościowych uderzył w Władysława Kosiniaka-Kamysza słowami: "Zdumiewa mnie Pan. Decyzję podjął Pan, proszę się z nią po męsku zmierzyć".
Szef MON odniósł się do tej krytyki w trakcie konferencji prasowej, zorganizowanej podczas trwającego szczytu NATO w Ankarze.
Co się dzieje z Yamalem? "Nie dojechał z formą"
Polityk odniósł się do doniesień, jakoby strona rządowa ukrywała przed zwierzchnikiem Sił Zbrojnych fakt przekazania deficytowych rakiet. Wicepremier zaznaczył, że zachowano wszelką staranność proceduralną i informacyjną.
Pan Prezydent w tej wypowiedzi na jedno trzeba zwrócić uwagę: nie zaprzeczył, że miał tę informację. Wcześniej pan minister (Marcin Przydacz - przyp. red.) sugerował co innego, dlatego musieliśmy zareagować - stwierdził na konferencji.
Środowisko pana prezydenta przyjęło strategię wyborczą, a my przyjęliśmy strategię bezpieczeństwa. I ta strategia wyborcza jest następująca: robić wszystko, żeby utrudnić życie rządowi, żeby zniechęcać Polaków do wspólnoty i podzielić jeszcze bardziej. My myślimy o następnych pokoleniach - dodał Kosiniak-Kamysz, prosząc Pałac Prezydencki, by w obronie własnego interesu "nie opowiadał głupot i nie wprowadzał w błąd" polskiego społeczeństwa.
Decyzją rządu zostały przekazane donacje zarówno poprzednie, jak i te ostatnie. To nie była decyzja pana prezydenta. Ale wiedział o tej decyzji. I to musi być powiedziane jasno i wyraźnie - podsumował.
Wicepremier uderza w PiS. "To obrzydliwe. My stawiamy twarde warunki"
W trakcie konferencji prasowej Władysław Kosiniak-Kamysz wypowiedział się na temat skali przekazanej dotąd pomocy (zlecając uprzednio całkowite odtajnienie rejestru polskich donacji dla Ukrainy za lata 2022-2026 ). Deklarując dalsze wspieranie wschodniego sąsiada "na tyle, na ile to uzasadnione", minister uderzył w swoich poprzedników.
Polityk zarzucił byłym przedstawicielom Ministerstwa Obrony Narodowej i rządu Mateusza Morawieckiego bierność w trudnych relacjach z ukraińską władzą na samym początku konfliktu.
Spór o rakiety PAC-3 MSE z zestawów Patriot
Burza wokół pocisków do systemów Patriot wybuchła pod koniec zeszłego tygodnia po medialnych przeciekach, do których w programie Polsat News odniósł się Marcin Przydacz, zarzucając rządzącym osłabienie bezpieczeństwa kraju (wskazywał on również, że rząd rzekomo "odstąpił" ukraińskiemu wojsku kolejkę przy zamówieniach w amerykańskich fabrykach).
Na odpowiedź resortu nie trzeba było długo czekać. Szef MON ujawnił, że wniosek o wsparcie Kijowa wyszedł bezpośrednio od najważniejszych struktur, w tym samego sekretarza generalnego NATO. Wiceszef resortu Cezary Tomczyk w wywiadzie dla TVN24 potwierdził również oficjalnie, że przekazanie rakiet dla Kijowa odbyło się w ścisłym porozumieniu z administracją USA i w pełni gwarantuje ochronę polskiego terytorium. Z informacji MSZ wynika, że przekazano jedynie "kilka" sztuk rakiet ze znacznie większej puli.
Dziennikarka Wirtualnej Polski. Absolwentka dziennikarstwa na Collegium Civitas, obecnie studentka politologii na Uniwersytecie Warszawskim. Z mediami związana już od czasów liceum. Sądeczanka na emigracji w Warszawie.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości