
Niemiecki dziennik o sporze Polski i Pfizera: jak kiepski żartZdjęcie: Jonathan Raa/SIPA USA/picture alliance Stołeczny dziennik „Berliner Zeitung” pisze w środowym (22.07.2026) wydaniu o sporze, jaki prowadzi polski rząd z koncernem farmaceutycznym Pfizer . „Na pierwszy rzut oka to, co wydarzyło się w ostatnich dniach po wieloletnim sporze prawnym między amerykańskim koncernem farmaceutycznym Pfizer a rządem Polski, można by uznać za kiepski żart. Jednak to rzeczywistość” – pisze Jan Opielka.
Chodzi o spór w związku z zamówionymi w 2020 roku 64 mln dawek szczepionki przeciwko COVID-19 . Ówczesny rząd PiS zrezygnował z ich odbioru i zapłaty. Pfizer żąda od Polski 1,3 mld euro.
Szczepionki zostały zamówione w 2021 roku przez Komisję Europejską pod przewodnictwem Ursuli von der Leyen dla wszystkich państw członkowskich. Polska odczuwa teraz, jak niekorzystne były uzgodnione wówczas warunki (których UE do dziś nie opublikowała), co jest przedmiotem afery z Pfizerem .
Ofiarą jest PAŻP
Belgijski sąd orzekł już 1 kwietnia w pierwszej instancji i nieprawomocnym wyroku, że Polska musi zapłacić za nieodebrane puszki . Aby to zabezpieczyć, wydał kontrowersyjny nakaz – zamrożenia lub zajęcia przepływów pieniędzy na rzecz Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej (PAŻP). Agencja otrzymuje środki na swoją działalność – wpływy z opłat za kontrolę krajowej przestrzeni powietrznej – w około 80 proc. od europejskiej agencji Eurocontrol z siedzibą w Belgii.
PAŻP nie ma nic wspólnego z tym sporem sądowym, ale „stała się najwyraźniej ofiarą”. Kilka dni wcześniej Eurocontrol zajęło też środki przeznaczone dla rumuńskiej agencji kontroli ruchu lotniczego. Polska i Rumunia były jedynymi państwami, które w 2022 roku odmówiły zawarcia kolejnej umowy między UE a firmą Pfizer, przewidującej – w obliczu gwałtownie spadającego zapotrzebowania na szczepionki – pewną zniżkę. Jednak z ówczesnego punktu widzenia Warszawy zniżka ta była niewystarczająca – czytamy w „Berliner Zeitung”.
Obie Konfederacje zacierają ręce
W Polsce postępowanie belgijskiego sądu i firmy Pfizer wywołuje ogromną krytykę, a potencjalni beneficjenci wyroku to Konfederacja oraz Konfederacja Korony Polskiej. Politycy obu ugrupowań już podczas pandemii opowiadali się m.in. przeciwko obowiązkowym szczepieniom i krytykowali politykę Brukseli w tej kwestii, a obie partie są postrzegane jako skrajnie krytyczne wobec UE. Wyrok, a przede wszystkim zajęcie środków finansowych agencji odpowiedzialnej za bezpieczeństwo i życie ludzi, to „woda na młyn dla krytycznych wobec UE nacjonalistów” – zaznacza niemiecki dziennik.
Premier Donald Tusk zareagował na razie stosunkowo powściągliwie i próbuje zrzucić winę na swoich poprzedników, tłumacząc, że to Mateusz Morawiecki i jego rząd zamówili szczepionki, ale ich nie odebral, ani za nie nie zapłacili. „Reakcja Tuska na bieżące wydarzenia w tej sprawie jest prawdopodobnie umiarkowana również dlatego, bo wie on, iż w pierwszych latach pandemii, jako lider opozycji, naciskał na ówczesny rząd PiS, by ten zainwestował znaczne środki w szczepionki i postępował zgodnie z polityką UE” – pisze dziennik.
Polska bez szans
Jak stwierdza autor, nawet w przypadku wniesienia przez Polskę apelacji szanse na sukces na drodze sądowej są niewielkie. Sytuacja prawna wydaje się jasna: umowy zostały zawarte i chociaż nie są one publicznie dostępne, najwyraźniej zostały sformułowane na korzyść firmy Pfizer. Nie ma znaczenia również fakt, że Pfizer w ogóle nie wyprodukował przeznaczonych dla Polski szczepionek, a zatem strata ekonomiczna z punktu widzenia koncernu powinna wynosić jedynie ułamek żądanej przez niego kwoty umownej w wysokości 1,3 mld euro.
W Polsce duże poruszenie wywoła przede wszystkim zajęcie środków PAŻP. „Nawet jeśli takie egzekucje są prawnie możliwe, a firma Pfizer postępuje zgodnie z (belgijskim) prawem: nie trzeba być ekspertem od polityki, aby przewidzieć, że sprawa ta podsyci krytykę wobec UE wśród polskiego społeczeństwa – zwłaszcza po prawej stronie sceny politycznej. Nie tylko w Polsce ‚Bruksela' jest dla milionów ludzi synonimem centrum władzy, które ogranicza suwerenność państw członkowskich i, w sposób budzący wątpliwości pod względem demokratycznym, działa na korzyść wielkich koncernów i ich organizacji lobbingowych”. Korzyści z tego wyciągnąć mogą obie Konfederacje.
Tusk ma trudne zadanie
„Jeśli rząd Tuska nie chce sam ponieść szkód w związku z tą sprawą, musi sformułować zdecydowaną odpowiedź – przede wszystkim na obiektywnie skandaliczne zajęcie środków przeznaczonych dla urzędu, który nie ma nic wspólnego ze sprawą, a ponadto odpowiada za bezpieczeństwo lotnicze, a tym samym za życie ludzkie. Tusk musiałby pokazać opinii publicznej, że Polska nie jest ‚kolonią' Stanów Zjednoczonych ani ich koncernów – co jest trudnym zadaniem” – ocenia dziennik z Berlina.
Jak dodaje, że dwie rzeczy są pewne. Pierwsza to ta, że argumentacja, jaką dotychczas „z wielką naiwnością przedstawiała Polska” przed belgijskim sądem – a mianowicie, że od lutego 2022 roku Polska poniosła ogromne obciążenia finansowe z powodu wojny w Ukrainie, prawdopodobnie będzie nadal budzić śmiech ze strony Pfizera. A druga: że Warszawa w przypadku sporu z koncernem nie może liczyć na UE.