RAK
    Wyrok w procesie Łukasza Żaka. Kara dla sprawcy wypadku na Trasie Łazienkowskiej

    Wyrok w procesie Łukasza Żaka. Kara dla sprawcy wypadku na Trasie Łazienkowskiej

    3437 odsłon
    Wyrok w procesie Łukasza Żaka. Kara dla sprawcy wypadku na Trasie Łazienkowskiej

    Zapadł wyrok w głośnej sprawie Łukasza Żaka oskarżonego o spowodowanie śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej. Decyzją sądu mężczyzna został skazany na 20 lat pozbawienia wolności.

    Proces Łukasza Żaka (jest zgoda na podanie nazwiska – red.) rozpoczął się w czerwcu 2025 roku w Sądzie Rejonowym Warszawa-Śródmieście.

    Oprócz głównego oskarżonego na ławie oskarżonych zasiadło sześciu jego znajomych, którzy odpowiadają między innymi za nieudzielenie pomocy oraz pomoc w ucieczce po wypadku. Sprawa jednego z nich – Kacpra D. – została wyłączona do odrębnego procesu.

    Śmiertelny wypadek w Warszawie. Zapadł wyrok ws. Łukasza Żaka

    Do wypadku doszło 15 września 2024 r. na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. W wyniku zderzenia Volkswagena i Forda zginął 37-letni pasażer drugiego auta. Do szpitala trafiły trzy osoby z tego samochodu: kierująca nim 37-letnia żona zmarłego mężczyzny i ich dzieci w wieku czterech i ośmiu lat. Do szpitala trafiła także Paulina K., która podróżowała Volkswagenem.

    Po wypadku na miejsce zdarzenia dojechali znajomi Żaka, którzy pomogli mu uciec. Żaka zatrzymano w Lubece w Niemczech na podstawie europejskiego nakazu aresztowania.

    Według opinii biegłych Łukasz Żak w chwili wypadku był pod wpływem alkoholu i trzymał w ręku telefon komórkowy, którym nagrywał swoją brawurową jazdę. Miał pędzić z prędkością 226 km/h. Na Trasie Łazienkowskiej obowiązuje ograniczenie prędkości do 80 km/h.

    Proces Łukasza Żaka. Obrończyni: Nikt nie kwestionuje rozmiaru tragedii

    Na poniedziałkowej rozprawie strony wygłosiły mowy końcowe. Adwokat Łukasza Żaka już na początku podkreśliła, że nikt nie kwestionuje rozmiaru tragedii ani cierpienia bliskich ofiary. Zaznaczyła jednak, że zadaniem sądu jest ocena materiału dowodowego i zastosowanie przepisów prawa, a nie odpowiadanie na społeczne emocje.

    • Są sprawy, w których największą trudnością staje się konieczność oddzielenia prawa od emocji. Ta sprawa należy właśnie do takich. Sąd nie jest portalem internetowym, nie jest studiem telewizyjnym i nie jest miejscem realizacji społecznego gniewu. Sąd jest miejscem, w którym obowiązuje wyłącznie prawo - mówiła.

    Według obrony Łukasz Żak od początku przyznawał, że doprowadził do wypadku. Adwokat przekonywała jednak, że powinien odpowiadać za czyn nieumyślny. - Przyznał, że popełnił błąd. Tragiczny i niewybaczalny, ale nadal błąd, a nie zbrodniczy plan - mówiła.

    • Nigdy w życiu nie chciałem, żeby doszło do takiej tragedii. Jeszcze raz bardzo przepraszam - mówił natomiast Łukasz Żak.

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era