
Gryka może być sposobem na dodatkowy plon po wcześnie zebranym jęczmieniu ozimym.
W praktyce największym ograniczeniem jest nie termin w kalendarzu, ale woda w glebie po żniwach.
Przy siewie lipcowym trzeba liczyć się z niższym i bardziej niepewnym plonem niż w uprawie głównej.
Po jęczmieniu zostaje czas. Pytanie, czy zostaje woda
Jęczmień ozimy należy do zbóż, które jako pierwsze zwalniają stanowisko. Właśnie w tym krótkim oknie pojawia się pytanie: czy zostawić ściernisko, przygotowywać pole pod kolejną uprawę, czy spróbować wyciągnąć z hektara jeszcze jeden plon? Gryka pasuje do tego rozważania, bo szybko startuje, nie wymaga bardzo rozbudowanej technologii i ma krótki okres wegetacji. Nie oznacza to jednak, że wystarczy zebrać jęczmień, wysiać grykę i czekać na drugi zarobek. Lipcowy siew to zupełnie inna sytuacja niż klasyczna uprawa gryki w plonie głównym. Roślina ma mniej czasu, rozwija się przy coraz krótszym dniu, a jej los często rozstrzyga się już w pierwszych dniach po siewie. Jeżeli ściernisko jest suche, a opady nie przyjdą na czas, problem zaczyna się jeszcze przed wschodami.