
Najpierw był zwrot o 180 stopni. Od "żaden kraj nie ma prawa" po " Stanom Zjednoczonym się należy" - tak zmieniła się retoryka USA w temacie pobierania opłat za przepływanie cieśniną Ormuz. Nie minęły 24 godziny, a nastąpił kolejny zwrot i Donald Trump ogłosił, że umowy handlowe zastąpią zapowiadane wcześniej opłaty .
O co całe zamieszanie? Przypomnijmy.
Dla wszystkich pozostałych cieśnina Ormuz miała być otwarta, jednak z pewnym "ale". USA jako "strażnik cieśniny Ormuz" miały pobierać opłaty w wysokości 20 proc. wartości ładunku.
Strażnik cieśniny chce pieniędzy
O pomyśle przejęcia przez USA kluczowej cieśniny i pobierania opłat Donald Trump mówił wcześniej w Fox News.
"Będziemy strażnikiem cieśniny. Może nazwiemy to 'Aniołem stróżem Cieśniny'. Powinniśmy dostać za to odszkodowanie" - powiedział w programie "Fox&Friends". "Dostaniemy zwrot kosztów, ponieważ inne kraje są bardzo bogate. Są po naszej stronie i nie można oczekiwać, że zrobimy to za darmo" - dodał.