Donald Trump uderza w Chiny. W czwartkowym orędziu do narodu prezydent USA wskazał Chiny jako sprawcę "hackingu" wyborów USA w 2020 r. Oprócz uderzenia w swojego poprzednika, Joe Bidena, za takimi słowami Trumpa kryje się przebiegły plan.
Zacznijmy jednak od początku.
Według prezydenta USA odtajnione dokumenty wywiadowcze mają wskazywać, że Chiny dopuściły się ogromnego naruszenia bezpieczeństwa danych wyborczych. Trump dodał również, że w wyniku tego procesu Chiny pozyskały dane dotyczące 220 milionów amerykańskich wyborców.
Z ocen wywiadu wynika, że nie ma dowodów na to, iż Pekin zmienił wynik wyborów w 2020 r., w których Trump przegrał z Joe Bidenem - zaznaczyła agencja Reutera, cytowana przez Polską Agencję Prasową.
Kontrowersyjne wystąpienie Trumpa. Eksperci mówią o podważaniu zaufania
Dodał, że z jednego z ujawnionych materiałów wynika, iż przeciwnicy USA - Rosja, Chiny, Iran i Korea Północna, a także podmioty niepaństwowe "dysponują zdolnością do naruszenia bezpieczeństwa amerykańskiej infrastruktury wyborczej".
Rzecznik chińskiego MSZ odbija piłeczkę
Trudno się spodziewać, by takie oskarżenie amerykańskiego prezydenta pozostało bez odpowiedzi. Odniósł się do niego Lin Jian, rzecznik chińskiego MSZ. Urzędnik przekazał, że Chiny kierują się zasadą nieingerencji w sprawy wewnętrzne innych państw i "nie są zainteresowane" ingerencją w wybory w USA.
"Społeczność międzynarodowa doskonale widzi, kto notorycznie ingeruje w sprawy wewnętrzne innych państw, bez rozróżnienia monitoruje rządy, przedsiębiorstwa i zwykłych obywateli na całym świecie oraz kradnie dane obywateli innych krajów na ogromną skalę" – powiedział Lin Jian.
Skąd ten atak Trumpa? Oprócz rytualnej niemal niechęci do Chin prezydent USA mógł mieć na celu coś zupełnie innego. Tłumaczy to dr hab. Krzysztof Wasilewski, amerykanista z Politechniki Koszalińskiej.
"Mało treści, dużo przypuszczeń"
Wskazuje on w rozmowie z Wirtualną Polską, że współpracownicy Trumpa już od kilku dni zapowiadali ujawnienie podczas konferencji "szokujących informacji, które rzucą nowe światło na wybory w 2020 r."
Zaznacza przy tym istotną rzecz: w niektórych dokumentach służb USA faktycznie pojawiały się wątki ingerencji Chin w proces wyborczy. Dotyczyły one jednak obu kandydatów. Z tego względu nie można mówić, że Chiny działały tak, aby Trump przegrał lub aby Joe Biden wygrał.
Niemniej, jak mówi, w USA bano się o treść tego, co prezydent powie podczas tej konferencji. Pojawiały się głosy, że Trump wprost zakwestionuje wynik wyborów w 2020 r. lub równoległych wyborów do senatu w stanie Georgia. To się jednak nie potwierdziło. Co ciekawe, Trump nie odniósł się też do tego, że to Rosja ingerowała w wyniki wyborów w 2016 r. A to potwierdziły służby USA. Było całe, wielkie śledztwo FBI w tej sprawie.
Złowieszczy plan Trumpa? "Powtórka z 2021"
Dr Wasilewski wskazuje jednak na inny, jego zdaniem, cel przemówienia: przekonanie Amerykanów, że jeśli w wyborach połówkowych (odbędą się w listopadzie) wygrają demokraci, to nie będzie to wynik uczciwy, a efekt fałszerstw.
Kreśli też niepokojącą wizję.
W wyniku ataku zginęło 5 osób, w tym funkcjonariusz straży ochraniającej Capitol. Dwóch innych popełniło później samobójstwa. Sam Trump oskarżany był o podżeganie do ataku. Wielokrotnie przy pomocy mediów społecznościowych twierdził, że wybory zostały sfałszowane, a zwycięzcą jest on, a nie Joe Biden.
Dr Wasilewski dodaje, że tak jak obecnie o fałszerstwa oskarżono Chiny, w przeszłości oskarżano demokratów, migrantów. Mówiono wręcz o "głosowaniu" osób zmarłych. Ale nie znalazło to potwierdzenia na szeroką skalę.
Faktycznie, stwierdzono głosowanie osób do tego nieuprawnionych, ale było ich niewiele. Możemy mówić o promilu głosów nieważnych w skali całego kraju. N a przykład w stanie Michigan na ponad 5,7 mln głosujących wyborcze prawo zakwestionowano jedynie w 15 przypadkach.
Zainteresowany problematyką bezpieczeństwa: wewnętrznego i międzynarodowego. Najczęściej pisze o mundurowych z wojska i policji oraz służbach specjalnych. Zajmował się problematyką przez siedem lat w "Fakcie" i "Super Expressie", a od 2021 r. w Wirtualnej Polsce. Współautor kilku książek. Zakochany w Juventusie ale to miłość bez przyszłości.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości