Szef Pentagonu Pete Hegseth był gotów przedstawić w Brukseli plan dalszego zmniejszenia amerykańskiego kontyngentu na Starym Kontynencie. Zamiary te storpedował jednak sekretarz stanu Marco Rubio, o czym donosi "Wall Street Journal".
Pete Hegseth i Marco Rubio | Foto: BRENDAN SMIALOWSKI/AFP/East News / East News Jak wynika z ustaleń amerykańskiego dziennika, podczas ostatniej narady ministrów obrony państw Sojuszu Północnoatlantyckiego Hegseth zamierzał poinformować o kolejnych redukcjach sił zbrojnych USA w Europie. Nowe cięcia miały iść dalej niż zawieszona rotacja brygady pancernej kierowanej do Polski i wcześniejsze wycofanie jednostki z Rumunii. Rubio — łączący funkcję szefa dyplomacji i doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego — zatrzymał zamierzenia szefa Pentagonu po tym, gdy dokumenty dotarły do niego oraz innych osób pracujących w Białym Domu.
Dziennikarze nie ujawniają jednak, co dokładnie miało znaleźć się w planowanym komunikacie. Zamiast zapowiedzi konkretnych decyzji Hegseth przekazał informację o rozpoczęciu przeglądu rozlokowania wojsk amerykańskich w Europie, który potrwać ma nawet pół roku. Zdaniem gazety cała sytuacja pokazuje, że ekipa Donalda Trumpa nie wypracowała dotąd wspólnego stanowiska co do tempa i skali potencjalnych cięć.
Reakcja Białego Domu i Pentagonu
Pytania "WSJ" Biały Dom przekierował do resortu obrony. Rzecznik prasowy Pentagonu Sean Parnell przekonywał, że "Hegseth zadbał o to, by jego przekaz był zgodny z celami i priorytetami prezydenta, i nie chciał wkraczać w przestrzeń decyzyjną prezydenta".
Kwestia liczebności amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Europie oraz nakładów obronnych ze strony sojuszników ma zdominować zbliżający się szczyt NATO w Hadze, w którym weźmie udział Trump. Przedstawiciele Sojuszu cytowani przez amerykański dziennik mają nadzieję, że spotkanie zaprezentuje wspólny front z Waszyngtonem i wsparcie dla Ukrainy. Jednocześnie obawiają się, że napięcia wokół osoby prezydenta USA przyćmią cały przebieg obrad.