Rosnąca sieć publicznych ładowarek aut elektrycznych, pozwalających na ładowanie dwukierunkowe, może stać się furtką do cyberataku - informuje "Rzeczpospolita". Chodzi o technologię V2G, która w Polsce jest na wczesnym etapie rozwoju.
Cybersabotaż energetyki jest dziś bardziej realny, bo atak nie musi uderzać bezpośrednio w producentów czy dystrybutorów energii. Opisywany przez "Rz" scenariusz zakłada skoordynowane uderzenie w systemy zasilania transportu , które może unieruchomić tysiące pojazdów i doprowadzić nawet do blackoutu.
W tekście przywołano ostrzeżenie niemieckiego Federalnego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Informacji (BSI) przed skoordynowanym sabotażem. Ryzyko rośnie wraz z rozbudową infrastruktury ładowania oraz liczbą połączeń między stacjami, systemami płatności i siecią energetyczną.
Eksperci wzrost ryzyka wiążą z rozwojem technologii Vehicle-to-Grid (V2G). Umożliwia ona nie tylko pobieranie energii, ale też oddawanie jej do sieci, więc samochód elektryczny działa jak mobilny magazyn. Pilotaże i pierwsze wdrożenia komercyjne trwają m.in. w Holandii, Wielkiej Brytanii i Niemczech.
"Lepiej odkładać mało niż nic". Ekspert zdradza receptę na sukces
Sytuacja w Polsce
W Polsce, jeśli chodzi o V2F, dominują projekty badawcze, a prace przygotowawcze mają związek z unijnymi regulacjami: nowe ładowarki mają mieć zdolność dwukierunkową od 2027 r. Analitycy ostrzegają, że w skrajnym scenariuszu tysiące aut mogłyby jednocześnie, na polecenie hakera, oddawać energię do sieci.
Krajowy System Elektroenergetyczny dysponuje wielowarstwowymi, automatycznymi mechanizmami obrony, które są w stanie reagować na nagłe, sztucznie wywołane zmiany obciążenia – zarówno wzrost, jak i spadek zapotrzebowania - wyjaśnia Maciej Wapiński, rzecznik Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE).
Badania międzynarodowe, w tym symulacje wpływu skoordynowanego ładowania EV, pokazują, że nawet zmiany rzędu setek megawatów czy kilku gigawatów rzadko prowadzą do destabilizacji na poziomie przesyłu. Jest to efekt skutecznego działania automatyki zabezpieczeniowej - dodaje w rozmowie z "Rz".
Jacek Losik dziennikarzem jest od 2014 r. Zaczynał od razu po studiach w "Dzienniku Łódzkim". Następnie, po krótkim epizodzie w MPK-Łódź, pisał dla lokalnego oddziału "Gazeta Wyborcza". W money.pl - tak jak w poprzednich redakcjach - zajmuje się szeroko rozumianymi inwestycjami infrastrukturalnymi (m.in. kolejowymi i drogowymi) oraz transportem.