RAK
    Pan Krzysztof stracił dowód, a potem zażądali od niego fortuny. "Zrobili ze mnie prezesa w Berlinie"

    Pan Krzysztof stracił dowód, a potem zażądali od niego fortuny. "Zrobili ze mnie prezesa w Berlinie"

    1995 odsłon
    Pan Krzysztof stracił dowód, a potem zażądali od niego fortuny. "Zrobili ze mnie prezesa w Berlinie"

    Reporter Fakt i Fakt.pl

    Zgubiony portfel, a później monstrualna fala kłopotów, która trwa już 11 lat i dosięgnęła nawet niemieckich urzędów. — Myślałem, że wystarczy zgłosić utratę dokumentu. Nie przypuszczałem, że ten dzień zmieni całe moje życie — mówi "Faktowi" Krzysztof Siadkowski z Lubina na Dolnym Śląsku.

    Wszystko zaczęło się 25 kwietnia 2015 r. Pan Krzysztof ze znajomymi wyszedł na miasto. Po około 30–40 minutach zorientował się, że nie ma portfela. W środku był dowód osobisty. Foto: Piotr Wierzbicki / newspix.pl Wszystko zaczęło się 25 kwietnia 2015 r. Pan Krzysztof wyszedł ze znajomymi na miasto. Po około 30–40 minutach zorientował się, że nie ma portfela. W środku był dowód osobisty.

    W pierwszy dzień roboczy zgłosił utratę dokumentu w urzędzie w Lubinie. Dowód został unieważniony. Wydawało się, że sprawa jest zamknięta. To był jednak dopiero początek perturbacji.

    Stracił dowód, unieważnił go. Po latach musiał zmierzyć się z ogromnym problemem

    W 2019 r. do mieszkańca Lubina przyszło pismo z niemieckiego urzędu skarbowego. Jak relacjonuje, z dokumentów wynikało, że jego dane zostały wykorzystane przy niemieckiej spółce HITEC PRINT GmbH i prowadzone jest wobec niego postępowanie karnoskarbowe. Po przeliczeniu kwoty na polskie pieniądze chodziło o ponad 366 tys. zł podatku. — Byłem w szoku. Załamałem się. To były pieniądze, które nie miały ze mną nic wspólnego. Ktoś zrobił ze mnie prezesa w Berlinie. Czułem się kompletnie bezsilny — wspomina w rozmowie z "Faktem".

    — Nigdy nie prowadziłem działalności w Niemczech, nie byłem tam u notariusza, nie podpisywałem dokumentów tych spółek i nigdy nie mieszkałem pod niemieckim adresem, który później pojawił się w dokumentach — podkreśla pan Krzysztof.

    Krzysztof Siadkowski stracił dowód osobisty. Jego nazwisko było w niemieckich firmach

    Krzysztof Siadkowski, podczas prowadzonych na własną rękę poszukiwań odkrył, że jego dane figurują również przy kolejnych niemieckich firmach. Rozpoczęła się wieloletnia walka o udowodnienie, że padł ofiarą kradzieży tożsamości. Przekazywał policji i prokuraturze dokumenty, zgłaszał tropy, numery telefonów, informacje o osobach, które — według jego relacji — mogły mieć związek ze sprawą. Korzystał z pomocy niemieckiego adwokata, przedstawiał ewidencję czasu pracy, płatności kartą, dokumenty zatrudnienia i oświadczenia świadków mające potwierdzić, że w czasie rzekomych podpisów przebywał w Polsce. — Miałem dowody, że nie mogłem być w Niemczech. Mimo to przez lata musiałem udowadniać, że nie jestem kimś, za kogo mnie uznano — mówi ze smutkiem.

    Utrata dowodu, kradzież tożsamości. Pan Krzysztof wygrywa i znów musi walczyć

    Niemiecki urząd skarbowy w 2022 r. umorzył prowadzone wobec niego postępowanie z powodu braku wystarczającego podejrzenia popełnienia czynu. Lubinianin był przekonany, że najgorsze ma już za sobą. Mylił się.

    W 2026 r. otrzymał kolejne pismo. Tym razem chodziło o transgraniczną egzekucję w Polsce na ponad 162 tys. zł, wynikającą z niemieckiego wyroku zaocznego. Jak twierdzi, wcześniej go nie otrzymał, ponieważ korespondencja miała trafiać na adres w Berlinie, pod którym nigdy nie mieszkał. — Myślałem, że to jakiś koszmarny żart. Okazało się, że znowu muszę walczyć o własne nazwisko — opowiada załamany pan Krzysztof.

    Obrona kosztuje fortunę. Pierwsze działania niemieckiego adwokata — jak wylicza — ponad 17,7 tys. zł. Do tego dochodzą tłumaczenia dokumentów, wysyłki, kolejne opinie prawne i następna pomoc adwokatów. Łączne koszty mogą sięgnąć nawet 100 tys. zł. A nad wszystkim wisi groźba egzekucji ponad 162 tys. zł.

    Na tej sytuacji cierpi jego rodzina. — Mam żonę i dwoje dzieci. Zamiast normalnie żyć, od lat udowadniam, że jestem niewinny. Boimy się o przyszłość i o bezpieczeństwo. Żona ma wrażenie, że ktoś może nas obserwować. Oglądamy się za siebie. To nie jest normalne życie — mówi. Przyznaje, że zdarzały się dni, kiedy z nerwów prawie nic nie jadł.

    Pan Krzysztof stracił dowód osobisty. "Pilnujcie dokumentu, jak skarbu"

    Jak relacjonuje, przez lata pisał do policji, prokuratury, ministerstw, Rzecznika Praw Obywatelskich, Urzędu Ochrony Danych Osobowych, Komendy Głównej Policji i wielu innych instytucji. Obecnie korzysta z pomocy kolejnego adwokata prowadzącego działania w Niemczech, a sprawa ponownie trafiła do polskich organów ścigania.

    Jego zdaniem potrzebna jest wspólna europejska baza utraconych dokumentów oraz skuteczniejsza wymiana informacji między państwami.

    — Jeżeli obywatel zgłasza kradzież tożsamości, państwo powinno stanąć po jego stronie, a nie zmuszać go do wieloletniej walki z systemem — podkreśla. — To może spotkać każdego — dodaje.

    Dziś Krzysztof Siadkowski nadal żyje w niepewności. Nie wie, czy za kilka miesięcy nie pojawią się kolejne pisma, kolejne roszczenia i kolejne długi, których — jak twierdzi — nigdy nie zaciągnął.

    — Pilnujcie dowodu osobistego jak największego skarbu. Ja zgłosiłem jego utratę od razu. A mimo to od ponad 11 lat walczę o udowodnienie swojej niewinności. Nikomu nie życzę takiego koszmaru — podsumowuje.

    /3

    Dziś Krzysztof Siadkowski nie ukrywa, że nadal żyje w niepewności. Nie wie, czy za kilka miesięcy nie pojawią się kolejne pisma, kolejne roszczenia i kolejne długi, których — jak twierdzi — nigdy nie zaciągnął.

    /3

    Pan Krzysztof z żoną Weroniką.

    /3

    Krzysztof Siadkowski z żoną Weroniką i córkami.

    Co myślisz o Fakcie?

    Masz ciekawy temat? Napisz do nas list!

    "Efekt Gołębiewskiego" w Pobierowie. "Nigdy nie widziałam podobnego ruchu"

    Są zarzuty dla kierowcy z Bielska-Białej. Słownie zaatakował nastoletnie Ukrainki

    Sypnęło jagodami na Warmii. "W godzinę pełen słoik"

    Zabójstwo młodej kobiety w Jędrzejowie. Świadkowie o dramatycznej nocy: mężczyzna wybiegł z krzaków

    Incydent w autobusie z Ukrainkami. Prokuratura rozważa różne scenariusze. Nowe ustalenia

    Europejski dowód tożsamości w miejsce narodowych. Padł termin

    Audi pełne pijanych pasażerów. 17-latek zginął, nastolatkowie uciekli z miejsca tragedii

    13-miesięczny Grześ skatowany. Oto co spotkało matkę i konkubenta

    Spadł z dużej wysokości. Tragiczny finał pracy w fabryce

    Spalono żywcem ponad 100 gołębi! Policja szuka tej kobiety

    Kradł wiśnie na targowisku. Takiego obrotu sprawy się nie spodziewał

    Znali ich policjanci i lekarze. Wszyscy widzieli sygnały ostrzegawcze. Chwilę później polała się krew

    Pasażer wyzywał dziewczynkę w autobusie. MZK ujawnia: to nasz pracownik

    17-latek zginął, jadąc na dachu. Nastolatkowie uciekli z miejsca wypadku

    Tragedia pod Płockiem: samochód wbił się w drzewo. Kierowca nie miał szans

    Obudziły mnie rosyjskie rakiety. Byłem w Kijowie, gdy Putin rozpoczął nową fazę wojny

    Dwaj mężczyźni uratowali tonące dzieci, a sami zginęli. "Rozdzierająca serce tragedia"

    Nowe wiadomości o Mirelli ze Świętochłowic. "Wygląda przepięknie, nie do poznania"

    Zdjęcie było ważniejsze od rozsądku? Nagranie turystek z Tatr niesie się po sieci

    12-letnia Nikola wyszła z psem na spacer. W jednej chwili po całym osiedlu poniósł się krzyk dziewczynki

    Nowy hit lata na straganach. Twórcy zabawek sięgnęli po kostkę masła

    Pojechał nad polski Bałtyk i pokazał plagę kleszczy. "201 na 100 metrów kwadratowych"

    Tragedia w Toruniu. Cztery osoby trafiły do szpitala, dwóch mężczyzn nie żyje

    17-latek zginął, po jeździe na dachu auta. Policja o tym, co działo się przed

    Biskup grzmi o in vitro na Jasnej Górze. Jako alternatywę polecił... "okna życia"

    "Zaszalał" na parkingu, wszystko nagrał monitoring. Teraz grozi mu pięć lat więzienia

    Gehenna lokatorów w Ząbkach. "Cała emerytura na wynajem"

    Koszmar po grillu. Dziewięciu nastolatków w aucie: czterech na dachu. 17-latek nie żyje

    Silny wstrząs w kopalni Lubin: zadrżały aż mieszkania. Zakończono pilną akcję

    Prawdziwa plaga w Samlinie. "Lepy kupujemy całymi kartonami"

    Wiatr z Bałtyku ma zasilić miliony domów. Ale chodzi nie tylko o prąd

    Splądrowali jej dom, gdy była na wizji. Kazadi ujawnia: zniszczenia i zaginione mienie

    Czytaj cały artykuł u źródła — Celebrities Polska (gnews)

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era