Mam wrażenie, że trzonem polskiej lewicy, nie licząc starych komuchów, są dzieci z dobrych rodzin, z wielkich miast itd. i zwyczajnie te osoby nigdy nie będą w stanie zrozumieć ludzi o których głosy walczą. Teoretycznie powinni mieć dobry dostęp do elektoratu wielkich miast, tyle że ci ludzie niekoniecznie chcą wielkiej równości społecznej. Dla nich bardziej atrakcyjnym wyborem jest KO i utrzymywanie tego co jest, bo i tak jest im dobrze. Lewica musiałaby się bić o tego samego wyborcę co PiS i konfederacja. Tzn. o takiego zwykłego człowieka z prowincji, który robi za minimalną w magazynie. Tyle, że tutaj pojawia się problem o którym wspomniałem na początku. Dziecko przedsiębiorców albo lekarzy, wychowane w dobrobycie, bardziej będzie wpatrzone w problemy, która ma np. zachodnia Europa albo USA i będzie im się wydawać z perspektywy Warszawy, że u nas mogą poruszać te same problemy i będzie ok. Zresztą pięknym przykładem jest 500+ PiSu. PiS zdobył władzę dzięki lewicowym postulatom. Gdzie różnica? Otóż lewicowość, żeby była atrakcyjna w Polsce, musi się mocno opierać na patriotyzmie, hasłach o budowaniu wspólnej Polski itd. Lewica, która będzie się skupiać na tym, żeby "być dobrym", walczyć zaciekle o prawa mniejszości i prawa kobiet, dostanie tylko głosy tych mniejszości... I ja tu nie oceniam czy to jest moralnie słuszne czy nie, bo to nie ma znaczenia. Tyle, że świat trzeba budowac po kolei. Ludzie potrzebują poczucia stabilności w pracy, dostępu do mieszkań, do silnego państwa itd. Kiedy człowiekowi żyje się dobrze, to automatycznie spada w nim zainteresowanie życiem innych. Gwarantuje, że kilka lat poprawiania prawa pracy, sytuacji z mieszkaniami, dostępu do usług itd. i magicznie nagle kilka % Polaków sama z siebie zmieni poglądy na choćby temat związków partnerskich. Także podsumowując dopóki Lewica nie zrozumie, że cały naród nie dostosuje się do Lewicy i to Lewica musi się dostosować do narodu, to wielkiego postępu raczej nie będzie. submitted by /u/Lunar_Weaver [link] [komentarze]