Centrala Instytutu Pileckiego złożyła zawiadomienie do prokuratury w sprawie możliwych przestępstw byłych władz nowojorskiego oddziału. Chodzi o nieprawidłowości przy wynajmie i remoncie siedziby na Manhattanie, które mogły narazić instytucję na stratę rzędu 698 tysięcy dolarów. Sprawę ujawniła "Rzeczpospolita".
Najważniejsze informacje
Zawiadomienie dotyczy nadużycia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez byłe władze spółki zarządzającej nowojorskim oddziałem Instytutu Pileckiego.
Nieprawidłowości przy wynajmie i opóźnionym remoncie siedziby na Manhattanie miały doprowadzić do blisko 698 tysięcy dolarów straty.
Byli i obecni dyrektorzy instytucji wzajemnie obarczają się odpowiedzialnością za zaistniały kryzys.
Jak informuje wtorkowa "Rzeczpospolita", rzecznik Instytutu Pileckiego w Warszawie skierował 16 czerwca zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej. Dokument dotyczy byłych władz Pilecki Institute USA Inc., amerykańskiej spółki należącej w całości do polskiej centrali.
Z zawiadomienia wynika, że osoby zarządzające majątkiem spółki mogły dopuścić się nadużycia uprawnień i niedopełnienia obowiązków. Działania te miały przynieść szkodę w wysokości około 698 tysięcy dolarów. Sprawa ma bezpośredni związek z wynajmem i przedłużającym się remontem oddziału na nowojorskim Manhattanie.
Umowa na wynajem powierzchni pod amerykańską siedzibę została podpisana 4 listopada 2023 r. Zgodnie z jej zapisami instytucja miała czas na przeprowadzenie remontu i rozpoczęcie działalności do 8 lipca 2025 r. "Rzeczpospolita" informuje, że przekroczenie tego terminu wiązało się z podwyższeniem czynszu oraz utratą bonusu finansowego na adaptację lokalu.
Prace nie ruszyły w terminie, ponieważ w grudniu 2024 r. zwrócono do budżetu państwa blisko 16 milionów złotych dotacji przeznaczonej na ten cel. Działania zmierzające do przeprowadzenia remontu podjęto dopiero w obliczu groźby naliczenia kar. Ostatecznie prace ruszyły w połowie sierpnia 2025 r., a zakończyły się w grudniu.
Przeczytaj też: Prokuratura wparowała im do siedziby? Partia Orbana bije na alarm
Spór byłych i obecnych dyrektorów
Sprawa wywołała konflikt między osobami kierującymi instytucją. Pełniący obowiązki dyrektora Instytutu Pileckiego Karol Madaj stwierdził na łamach gazety, że obejmując funkcję na przełomie sierpnia i września 2025 r., nie został poinformowany o skali nowojorskiego kryzysu przez Piotra Franaszka, ówczesnego szefa amerykańskiej spółki.
Zarzuty te odpiera odwołany niedawno Franaszek. W rozmowie z dziennikiem podkreślił, że kary były wpisane w umowę najmu, którą w grudniu 2024 r. zaakceptował ówczesny szef instytutu Wojciech Kozłowski.
Wyliczenia przedstawione przez instytut były szef nowojorskiej spółki uważa za nieprawdziwe. Twierdzi również, że Karol Madaj miał pełną świadomość zagrożenia karami umownymi, na co sam wskazywał w pismach kierowanych do Ministerstwa Kultury.
Redaktor WP Wiadomości. W mediach od 2015 roku. Zaczynał w Polskiej Agencji Prasowej, później związany z "Faktami" TVN. Z wykształcenia politolog.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości