
Afera wokół Szpitala Południowego doprowadziła do nagłych dymisji w warszawskim ratuszu. Mimo że odpowiedzialność polityczna częściowo się rozkłada, to na pierwszej linii frontu znajduje się prezydent stolicy Rafał Trzaskowski. Jak zauważa w rozmowie z portalem RadioZET.pl politolog dr Bartosz Rydliński z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, sytuacja staje się coraz bardziej napięta, a zwlekanie premiera Donalda Tuska z decyzjami sprawia, że opinia publiczna zacznie obciążać sprawą również szefa rządu.
Z tego artykułu dowiesz się:
Jakie nieprawidłowości wykryto w Szpitalu Południowym.
Czy poleciały już głowy w związku z aferą.
Jakie postępowania są prowadzone w sprawie szpitala.
Czy w Warszawie może dojść do referendum w sprawie odowłania Rafała Trzaskowskiego.
Wstrząsające doniesienia dotyczące Szpitala Południowego uderzają bezpośrednio w wizerunek prezydenta Warszawy . - Chociaż częściowo odpowiedzialność polityczna się tu rozkłada, to na pierwszej linii frontu jest Rafał Trzaskowski jako włodarz Warszawy i osoba, która w zeszłorocznej kampanii wyborczej prezydenckiej chwaliła się publicznie, jak bardzo dumny jest ze Szpitala Południowego - mówi w rozmowie z portalem RadioZET.pl dr Bartosz Rydliński z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
Politolog zwraca uwagę, że premier Donald Tusk na razie zwleka z jakąkolwiek decyzją , jednak w przypadku prezydenta stolicy sytuacja jest bardziej skomplikowana. - Po pierwsze, premier nie odwołuje prezydentów ani burmistrzów, a po drugie, Rafał Trzaskowski jest politykiem, który miał świetny wynik w wyborach prezydenckich. Najlepszy spośród wszystkich polityków koalicji 15 października w ostatnich latach - tłumaczy dr Rydliński. Ekspert ostrzega jednak, że bezczynność premiera niesie za sobą koszty polityczne: - Zwlekając, Tusk będzie gromadził negatywne emocje wokół siebie i opinia publiczna będzie również go obciążać tą sprawą.
Dymisje w ratuszu i wielki skandal
Już widać pierwsze reakcje władz stolicy na kryzys. W piątek wiceprezydentki Warszawy Renata Kaznowska oraz Aldona Machnowska-Góra złożyły dymisje , które zostały oficjalnie przyjęte przez Rafała Trzaskowskiego. Prezydent stolicy zaznaczył przy tym, że nie zamierza na tym etapie przesądzać o niczyjej winie. Kaznowska odpowiadała w mieście za obszar zdrowia i edukacji, z kolei Machnowska-Góra zajmowała się kulturą oraz zabytkami, ale także zasiadała w radzie nadzorczej Szpitala Południowego. Na swoim stanowisku utrzymał się jedynie Tomasz Mencina, w którego kompetencjach leżą inwestycje, ruch drogowy oraz ład korporacyjny związany z radami nadzorczymi miejskich spółek.
Nagłe roszady kadrowe to bezpośrednie pokłosie materiałów śledczych opublikowanych przez kanał Zero. Dziennikarze ujawnili szereg rażących nieprawidłowości, do których miało dochodzić w przyszpitalnym prosektorium Szpitala Południowego. Osoba nim kierująca miała bezprawnie handlować ciałami oraz usługami pogrzebowymi , obiecując rodzinom zmarłych najlepsze świadczenia, a wybranym zakładom zapewniając dostęp do zwłok. Dodatkowo zarzuca się jej promowanie firmy pogrzebowej swojej wspólniczki, publikowanie zdjęć ludzkich ciał i szczątków w mediach społecznościowych, a nawet wynajmowanie przestrzeni prosektorium jako planu filmowego .
Milionowe zarobki i „salonik VIP” dla polityków KO
Prosektorium to jednak niejedyny problem placówki. Wcześniej światło dzienne ujrzały informacje portalu zero.pl z 15 czerwca dotyczące lekarza Dawida Kacprzyka, koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego (SOR) i jednocześnie radnego Koalicji Obywatelskiej w dzielnicy Ursus. Wynikało z nich, że w zeszłym roku, będąc w trakcie specjalizacji z anestezjologii, zarobił on w placówkach medycznych aż 1,6 mln zł .
Co więcej, na prowadzonym przez niego oddziale miało dochodzić do rażącego uprzywilejowania. Z ustaleń wynika, że politycy Koalicji Obywatelskiej byli tam przyjmowani całkowicie poza kolejnością, a kompleksowy pakiet badań wykonywano im niemal natychmiast po rejestracji . Choć początkowo sprawa dotyczyła głównie politycznych przywilejów, sytuacja stała się znacznie poważniejsza po wywiadzie byłego ordynatora chirurgii w tym szpitalu, dr. Emila Jędrzejewskiego. W rozmowie z Kanałem Zero zwrócił uwagę na nieprawidłowości, które miały doprowadzić do utraty zdrowia, a nawet życia pacjentów.
Obecnie w sprawie Szpitala Południowego toczą się dwa oficjalne śledztwa prokuratorskie. Pierwsze z nich dotyczy oszustwa opiewającego na kwotę przekraczającą pół miliona złotych. Drugie postępowanie skupia się na nadużyciu uprawnień przez funkcjonariusza publicznego, w tym m.in. na łamaniu zasad triażu podczas klasyfikacji pacjentów trafiających na SOR. Równolegle sprawę bada Naczelna Izba Lekarska, kontrole prowadzi warszawski ratusz oraz NFZ , a placówkę prześwietli dodatkowo Państwowa Inspekcja Pracy. Z kolei Ministerstwo Zdrowia zleciło wojewodzie mazowieckiemu oraz krajowemu konsultantowi ds. medycyny ratunkowej pilne skontrolowanie SOR-ów w Szpitalu Południowym oraz w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim.
Czy Warszawie grozi referendum?
W obliczu afery szpitalnej w najnowszym badaniu opinii publicznej aż 44,5 proc. ankietowanych uznało, że Rafał Trzaskowski powinien natychmiast podać się do dymisji . Jednocześnie ruszyła Stołeczna Operacja Referendalna (SOR) - obywatelska inicjatywa mająca na celu odwołanie prezydenta oraz rady miasta . Za akcją stoi prezes Fundacji Polskiego Rozwoju Maciej Wilk, powiązany wcześniej z ruchem "TAK dla CPK" oraz Kanałem Zero. Wilk zapowiedział szybkie rozpoczęcie zbiórki podpisów na ulicach Warszawy.
Procedura odwołania włodarza nie jest jednak prosta. Aby doprowadzić do referendum, komitet musi w ciągu 60 dni zebrać podpisy 10 proc. uprawnionych wyborców w stolicy, co oznacza około 132 tys. deklaracji. Z kolei by samo głosowanie było ważne, do urn musi pójść co najmniej trzy piąte liczby osób uczestniczących w ostatnich wyborach samorządowych - w tym przypadku to około 450 tys. Warszawiaków.
Czy Warszawie grozi scenariusz z Krakowa , gdzie w referendum odwołany został prezydent Aleksander Miszalski ? Dr Bartosz Rydliński ocenia to sceptycznie. Wskazuje, że zorganizowanie i wygranie referendum byłoby niezwykle trudne ze względu na bardzo wysoką frekwencję w ostatnich wyborach, która podnosi próg ważności. Dodatkowo politolog zwraca uwagę na różnice polityczne między tymi miastami.
Warto przypomnieć, że stolica ma już za sobą podobną próbę. W październiku 2013 r. zorganizowano referendum w sprawie odwołania ówczesnej prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz . Zakończyło się ono jednak fiaskiem i zostało uznane za nieważne, ponieważ frekwencja wyniosła zaledwie 25,66 proc., nie osiągając wymaganego wówczas progu 30 proc.
Co stałoby się, gdyby Trzaskowski sam podał się do dymisji? Zdaniem politologa prezydent Warszawy musiałby najpierw zadać sobie pytanie o swoją przyszłość zawodową. Dr Rydliński zakłada, że jedyną formą aktywności zawodowej polityka byłby wtedy powrót do nauczania na uniwersytecie, choć jednocześnie ocenia, iż Trzaskowski ma zdecydowanie inne ambicje.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET
Tu się dzieje