
0:00
Demonstranci mają dwa wymagania – przywrócić Mychajła Fedorowa na stanowisko ministra obrony i odwołać głównodowodzącego SZU Ołeksandra Syrskiego. „Źródłem władzy jest naród” – przypominają.
Krystyna Garbicz
„Mała radziecka armia przegra z dużą!”, „Walczyć powinny drony, a nie ludzie. Fedorowa do MO!”, „Dlaczego ministrowie mają więcej rotacji niż wojskowi”, „6 miesięcy – za mało, 7 lat – za dużo” (słowa skierowane do prezydenta Zełenskiego), „Źródłem władzy są ludzie z kartonami”, „Fedorow – to innowacje, stare dziady – stagnacja”, „Syrski, precz!”, „Wowa, korupcję w armii trzeba zwalczać, a nie tuszować”, „Jeśli decyzja cieszy wroga – jest ona obiektywnie ch*owa”, „A wojna nie idzie na wakacje”, „Nie spowalniajcie przyszłości”, „Nawet ciąża jest dłuższa niż kadencja Fedorowa”, „Działa? Nie dotykaj”, „Syrski do dymisji”, „Też mamy konflikt z Syrskim” – te hasła dobrze opisują ostatnie wydarzenia w Ukrainie.
Od trzech dni na placu Iwana Franki w Kijowie, w pobliżu Kancelarii Prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego gromadzą się demonstranci. I jeśli w pierwszym dniu protestów, 16 lipca na ulice wyszły setki osób w obronie ministra obrony Mychajła Fedorowa, to już w kolejnych dniach akcji protestujących były tysiące i coraz bardziej domagają się zwolnienia głównodowodzącego Sił Zbrojnych Ukrainy Ołeksandra Syrskiego.