Dla wielu właścicieli domów koszenie trawnika jest tak samo naturalne jak podlewanie roślin czy przycinanie żywopłotu. Niewiele osób zastanawia się przy tym, czy zwykła praca w ogrodzie może mieć jakiekolwiek konsekwencje prawne. Tymczasem w określonych okolicznościach hałaśliwe koszenie może skończyć się mandatem, a nawet wysoką grzywną. Co ważne, nie chodzi wyłącznie o godziny wykonywania prac, ale również o ich wpływ na otoczenie.
Własna działka nie oznacza pełnej dowolności
Wśród właścicieli nieruchomości od lat krąży przekonanie, że skoro trawnik znajduje się na prywatnej posesji, można kosić go wtedy, kiedy ma się na to ochotę. W praktyce sytuacja wygląda jednak nieco inaczej. Polskie przepisy nie przewidują ogólnokrajowego zakazu koszenia trawy w niedziele ani święta. To jeden z najczęściej powtarzanych mitów dotyczących prac ogrodowych. Samo uruchomienie kosiarki nie jest więc wykroczeniem. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy wykonywane prace stają się uciążliwe dla otoczenia.
Eksperci cytowani przez „Rzeczpospolitą”, zwracają uwagę, że znaczenie mają przede wszystkim skutki takich działań. Jeżeli hałas generowany przez kosiarkę zakłóca spokój sąsiadów lub narusza porządek publiczny, właściciel posesji może zostać pociągnięty do odpowiedzialności.
Warto pamiętać również o lokalnych regulacjach. Na wielu osiedlach, we wspólnotach mieszkaniowych czy spółdzielniach obowiązują wewnętrzne zasady dotyczące wykonywania głośnych prac. Część mieszkańców nie zdaje sobie sprawy, że regulaminy mogą wskazywać konkretne godziny, w których dopuszczalne jest korzystanie z kosiarek, podkaszarek czy innych urządzeń emitujących hałas.
To właśnie brak wiedzy o obowiązujących zasadach często prowadzi do sporów sąsiedzkich, a w konsekwencji do interwencji straży miejskiej lub policji.
Hałas może kosztować więcej, niż wielu osobom się wydaje
Najczęściej podstawą do ukarania tego, kto kosi trawnik jest zakłócanie spokoju i porządku publicznego. Dotyczy to przede wszystkim sytuacji, gdy prace prowadzone są w porze nocnej lub w czasie, który dla sąsiadów stanowi szczególną uciążliwość.
W przypadku zgłoszenia funkcjonariusze mogą ocenić okoliczności zdarzenia i zdecydować o podjęciu dalszych działań. Choć przepisy nie wskazują wprost godzin, w których koszenie jest zabronione, nadmierny hałas może zostać uznany za wykroczenie.
Konsekwencje bywają znacznie poważniejsze niż zwykły mandat. Zgodnie z art. 51 § 1 Kodeksu wykroczeń osoba zakłócająca spokój, porządek publiczny lub spoczynek nocny może zostać ukarana grzywną. W skrajnych przypadkach sąd może wymierzyć karę sięgającą nawet 5 tys. zł. To właśnie ten przepis sprawia, że pozornie niewinne koszenie trawnika może zakończyć się kosztownymi problemami.
Nie tylko hałas. Uważać trzeba również na zieleń
Mało kto zdaje sobie sprawę, że odpowiedzialność może pojawić się także wtedy, gdy podczas prac ogrodowych dochodzi do uszkodzenia roślinności. Szczególne znaczenie mają sytuacje związane z terenami przeznaczonymi do użytku publicznego lub zielenią objętą ochroną. Jeżeli podczas koszenia lub innych prac pielęgnacyjnych dojdzie do zniszczenia roślin, właściciel może ponieść konsekwencje wynikające z przepisów Kodeksu wykroczeń.
Artykuł 144 przewiduje, że osoba niszcząca lub uszkadzająca roślinność na terenach przeznaczonych do użytku publicznego podlega karze grzywny do 1000 zł albo karze nagany. W niektórych przypadkach sąd może dodatkowo orzec obowiązek naprawienia szkody lub nawiązkę.
Czytaj cały artykuł u źródła — Prawo Gospodarka Gazeta Prawna (gnews)