RAK
    Trwałość elektrycznego samochodu. Koreańczycy zrobili coś, czego może im zazdrościć Tesla

    Trwałość elektrycznego samochodu. Koreańczycy zrobili coś, czego może im zazdrościć Tesla

    330 odsłon
    Trwałość elektrycznego samochodu. Koreańczycy zrobili coś, czego może im zazdrościć Tesla

    Akumulator w samochodzie jest chłodzony, ogrzewany, zabezpieczany przed skrajnym rozładowaniem, obserwowany przez rozbudowaną elektronikę i zwykle eksploatowany w znacznie łagodniejszym zakresie niż małe ogniwo w kieszeni. Przez lata brakowało jednak odpowiednio dużej liczby starszych elektryków, żeby przekonać się, jak wszystkie te zabezpieczenia działają po dziesiątkach tysięcy przejechanych kilometrów. Teraz takich samochodów jest już wystarczająco dużo, a ich właściciele właśnie dostali argument, którego sceptykom będzie trudno zignorować.

    Prawie 10 tysięcy testów i elektryki po 100 tysiącach kilometrów

    Szwedzka firma Carla, zajmująca się sprzedażą używanych samochodów elektrycznych, przeanalizowała 9954 testy kondycji akumulatorów wykonane w latach 2022-2026 . W zestawieniu modeli pracownicy skupili się na pojazdach, które przejechały ponad 100 tysięcy kilometrów, a więc osiągnęły przebieg pozwalający mówić o rzeczywistej, wieloletniej eksploatacji, a nie o ledwie dotartych egzemplarzach po pierwszym leasingu. Do diagnostyki wykorzystali zaś rozwiązania austriackiej firmy AVILOO.

    Kia Niro HEV Wynik? Kia e-Niro z akumulatorem o pojemności 64 kWh zachowała średnio 97,25 procent pierwotnej pojemności. Mechanicznie spokrewniony Hyundai Kona Electric z takim samym, 64-kWh pakietem osiągnął 97,18 procent. Trzecie miejsce przypadło Kii EV6 z akumulatorem 77,4 kWh, która po przekroczeniu 100 tysięcy kilometrów nadal oferowała średnio 95,95 procent początkowej pojemności. Mówimy więc o utracie wynoszącej odpowiednio niecałe 3 i około 4 procent.

    EV6 Dalej również nie zaczyna się żaden akumulatorowy cmentarz. Volvo XC40 Recharge z ogniwami CATL zachowało 94,70 procent pojemności, Polestar 2 z akumulatorem tego samego dostawcy 94,35 procent, a BMW i3 z pakietem 120 Ah – 93,77 procent. Nawet Volkswagen ID.3, który zamknął pierwszą dwudziestkę zestawienia, utrzymał średnio 91,79 procent pierwotnej pojemności. Różnice są więc spore i pokazują, że “elektryk elektrykowi nie jest równy”, jeśli idzie o trwałość akumulatora.

    W praktyce samochód oferujący jako nowy 400 kilometrów realnego zasięgu po takim spadku nadal powinien przejeżdżać około 367 kilometrów w porównywalnych warunkach. Oczywiście jest to uproszczenie, bo na rzeczywisty zasięg wpływają temperatura, prędkość, opony, wiatr, ogrzewanie i cała masa innych zmiennych, ale skala pozostaje czytelna. Nie mówimy o samochodzie, który po 100 tysiącach kilometrów staje się przywiązany do ładowarki.

    Kia i Hyundai wygrały, ale różnice nie są wielkie

    Drugim ciekawym wnioskiem z badania jest oczywiście dominacja producentów koreańskich. Trzy pierwsze miejsca należą do Kii i Hyundaia, a w oddzielnym zestawieniu marek Kia zachowała po 100 tysiącach kilometrów średnio 96,8 procent kondycji akumulatorów, Hyundai 95,4 procent, a Mercedes-Benz zajmujący trzecie miejsce – 95 procent. Musimy jednak pamiętać, że szybki test FLASH osprzętu firmy AVILOO wylicza stan zdrowia akumulatora na podstawie modelu statystycznego, który uwzględnia m.in. przebieg, wiek, sygnały z systemu BMS, liczniki energii oraz różnice napięć między ogniwami. Firma deklaruje jednocześnie, że w co najmniej 95 procentach pomiarów referencyjnych maksymalna różnica względem dokładniejszego testu nie przekracza 3 procent.

    Uśrednienie pomiarów pomogło w zniwelowaniu tego problemu, ale firma Carla nie podała przy każdym modelu dokładnej liczby przebadanych egzemplarzy. Innymi słowy, na tej podstawie nie ma sensu robić zestawienia kategorycznie najlepszych samochodów elektrycznych pod względem trwałości akumulatora. Znacznie ciekawsze jest za to pytanie – skąd w ogóle bierze siętaki wynik?

    Jednym z możliwych wyjaśnień jest stosunkowo zachowawcze podejście starszych konstrukcji Kii i Hyundaia do szybkiego ładowania. Ich pakiety są chłodzone cieczą, ale przyjmują prąd z mocą wyraźnie niższą niż nowsze elektryki, co ogranicza ilość ciepła i obciążenie ogniw. Nie jest to jednak wniosek samego badania, a jedynie rozsądna hipoteza. Tym bardziej że świetny rezultat Kii EV6 pokazuje, że szybkie ładowanie samo w sobie nie musi oznaczać szybkiego zużywania akumulatora, jeśli producent odpowiednio zaprojektował pakiet oraz zarządzanie temperaturą.

    Ten sam samochód, a cztery zupełnie różne wyniki

    Najciekawszy fragment całej analizy wcale nie dotyczy jednak zwycięskiej Kii. Dotyczy Tesli Model 3, bo Carla rozbiła wyniki tego samego samochodu według producenta i chemii akumulatora. Dopiero tutaj widać, jak bardzo mylące potrafi być kupowanie elektryka wyłącznie na podstawie modelu, rocznika i przebiegu.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Chip.pl

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era