
Jeszcze kilkanaście lat temu amerykańska historia Aldi była dość skromna. Niemiecka sieć kojarzyła się tam głównie z tanimi, surowymi marketami na przedmieściach. Dziś dyskontowy gigant przechodzi głęboką transformację wizerunkową i z pełną pewnością siebie wchodzi do centrów największych amerykańskich metropolii.
Doskonałą ilustracją tych zmian jest najnowszy adres sieci w USA, na który zwraca uwagę BBC. Nowa placówka kompletnie zrywa ze starym schematem. Zapomnijmy o przestronnych parkingach na obrzeżach czy podmiejskich pasażach handlowych. Aldi otworzył się w sercu Nowego Jorku, pod dachem luksusowego kompleksu apartamentowego. Wymowne są tu same liczby - wynajem najtańszego mieszkania w tym budynku to wydatek rzędu 5 tysięcy dolarów miesięcznie.
Ten manhattański adres to zaledwie wycinek gigantycznego planu ekspansji. Otwarcie sklepu w tak prestiżowym punkcie wpisuje się w program inwestycyjny o wartości 9 miliardów dolarów.
Niemiecki gigant postawił przed sobą jasne zadanie: w ciągu najbliższych pięciu lat na mapie Stanów Zjednoczonych ma pojawić się aż 800 nowych placówek, a kluczem do sukcesu mają być tętniące życiem centra metropolii.
Dla marki to fundamentalny zwrot akcji. Przez dekady jej naturalnym środowiskiem były prowincje, mniejsze miasteczka oraz obrzeża, gwarantujące niskie koszty najmu i bezpieczny biznes. Dziś Aldi porzuca tę bezpieczną strefę komfortu. Zarząd sieci uznał, że dynamiczny, wielkomiejski konsument jest już w pełni gotowy, by zrewidować swoje dotychczasowe nawyki.
oprac. WM