
0:00
Przemysław żyje z renty i mieszka z mamą. Uważa, że należy zlikwidować socjal. Jarosław w klubie judo miał ksywę „Adolf”, obecnie ma na karku ABW w związku z podejrzeniem szpiegostwa na rzecz Rosji. Przyjrzałem się mężczyznom, którzy naszli biuro ukraińskiej firmy w Poznaniu
Piotr Nowak
O tej scenie mówiła cała Polska. Poznań, 3 lipca 2026. Dwóch mężczyzn po czterdziestce próbuje przeprowadzić „kontrolę” w firmie prowadzonej przez Nataliię Fedoriak. Ona pewna siebie, nie daje się zepchnąć do narożnika, kontroluję sytuację. Oni onieśmieleni, nie takiej reakcji się spodziewali. Fargo w polskim wydaniu. Misterny koncept zbrodni, tylko wykonawcy fajtłapowaci, próbują trzymać się planu, jednak ten sypie im się w dłoniach.
To on przewodził akcji. Przemysław Grzegorek. Lat czterdzieści sześć. Absolwent Technikum Łączności w Poznaniu. Zamieszkały w Koziegłowach pod Poznaniem. Członek partii KORWiN. Aktywny w polityce od połowy ubiegłej dekady. W 2015 roku debiutuje jako kandydat w wyborach parlamentarnych. Otrzymuje 195 głosów. Czwarty najgorszy wynik na liście.
„To fascynacja Korwinem popchnęła go do polityki” – mówi były kolega z partii. „Miałem wrażenie, że potrzebował silnego męskiego autorytetu. Fotografował się z nim, przyjmował za swoją każdą opinię prezesa, szczególnie te najbardziej kontrowersyjne, imitował nawet jego sposób mówienia, jak »tfu« przed obraźliwym określeniem na homoseksualistów. Był bardzo pracowity przy kampaniach, mówiliśmy na niego »Przemonator«”.
Przemysław Wipler doskonale pamięta Grzegorka. „Kocha pana Janusza Korwin-Mikkego. Jest w niego zapatrzony. Ale to emocja jednostronna. Pan Janusz ma go w d... On pasie się takimi nieszczęśnikami, robił to od zawsze. Wykorzystuje go do niewdzięcznych prac. A Grzegorek to maszyna do zbierania podpisów, potrafi przyjechać do Warszawy i przez 13 godzin zebrać kilkaset. Dostawał tylko nocleg” – wspomina poseł Konfederacji.