
Ponad pięć lat - tyle trwała budowa polskiego szpitala w Mampikony na Madagaskarze. Nowa placówka jest jedną z największych w kraju. Potencjalnie pomoże uratować życia tysięcy mieszkańców wyspy, którzy na co dzień nie mają dostępu do opieki zdrowotnej. - Do tej pory ludzie po prostu umierali. Najbliższa sala operacyjna znajdowała się 200 km stąd - opowiada portalowi RadioZET.pl Katarzyna Urban, prezes Polskiej Fundacji dla Afryki.
Z tego artykułu dowiesz się:
Jakie są główne problemy zdrowotne mieszkańców Mampikony.
Dlaczego dostęp do opieki zdrowotnej na Madagaskarze jest ograniczony.
Co zmieniło się dzięki budowie polskiego szpitala w Mampikony.
Tragiczne warunki opieki zdrowotnej dotykają Malgaszów
Mampikony to niewielkie miasto na północy Madagaskaru . Na co dzień żyje tutaj ok. 40 tys. osób. Miejscowość jest jednak kompletnie odcięta od stolicy kraju Antananarywy. Nie dociera tutaj asfalt, kanalizacja ani energia elektryczna. Do tej pory najbliższy szpital znajdował się ok. dzień drogi stąd, a wielu mieszkańców nie stać było już na samą podróż. Dla większości z nich poród, operacja czy badania były po prostu niemożliwe. Część chorych umierała na miejscu, nigdy nie otrzymując opieki zdrowotnej.
Z tymi chorobami walczą mieszkańcy Madagaskaru
Brak dostępu do opieki zdrowia sprawił, że w lokalnych wsiach mocno rozwinięta jest medycyna alternatywna. Niestety, taki sposób radzenia sobie z poważnymi chorobami, np. powszechną wśród Malgaszów gruźlicą, nie jest efektywny. Zachorowała na nią m.in. 67-letnia Rafami, mieszkanka Mampikony, która zmuszona była sprzedać połowę pola, by pojechać do Mahajangi na leczenie. Kobieta pozostała bez środków do życia, dzisiaj utrzymuje ją córka. - Gdybym tylko wcześniej dostała leczenie, dziś mogłabym pracować i nie być ciężarem dla córki - mówi Rafami. - W Mampikony bardzo dużo ludzi ma gruźlicę. Choroba nie jest wyjątkiem, tylko codziennością. Wielu ludzi nie ma z czego żyć, a co dopiero – by opłacić podróż i lekarza. Szpital jest potrzebny wszystkim. Bez wyjątku - opowiada ekspertka.
Gruźlica to niejedyna choroba, z którą muszą mierzyć się Malgaszowe. - Niedawno szalała epidemia odry, ponieważ nie ma tutaj takiego systemu szczepień jak w Polsce - wyjaśnia Katarzyna Urban. Poważnym problemem jest również brak dostępu do czystej wody. Już we wczesnym wieku dziecięcym mieszkańcy Madagaskaru zarażają się chorobami pasożytniczymi, takimi jak bilharcjoza, która objawia się m.in. krwią w moczu. Sama Katarzyna Urban zachorowała dwukrotnie na malarię. - Miałam temperaturę sięgająca 40 st. C. Czułam takie dreszcze, że musiałam sobie trzymać szczękę, aby nie odgryźć języka - relacjonuje.
Jednocześnie w kraju widać bardzo duży kontrast między regionami turystycznymi , a tymi zamieszkanymi przez zwykłych tubylców. Nawet zamożni Malgaszowie muszą mierzyć się z brakiem dostępności leków w szpitalach. Zagraniczni turyści zostawiający pieniądze w popularnych kurortach nie muszą się tym martwić. - Nigdy nie słyszałam historii, aby jakiś turysta przyjechał na wczasy na Madagaskar i czegoś nie dostał - dodaje.
Polski szpital w Mampikony
Do tej pory najbliższa sala operacyjna znajdowała się w oddalonym od Mampikony o 200 km Mahajanga. Jednak dzięki akcji Polskiej Fundacji dla Afryki właśnie się to zmieniło. Po pięciu latach budowy udało się ukończyć polski szpital, który potencjalnie uratuje tysiące żyć na północy Madagaskaru. - Ludzie wpłacali na zbiórkę przez cała lata. Okazało się, że budowa szpitala jest ogromnym wysiłkiem. Aby przetransportować wszystkie potrzebne materiały, konieczne było wykonanie 650 kursów - wyjaśnia Katarzyna Urban.
Otwarcie obiektu miało miejsce w czerwcu tego roku. Szpital jest dostępny 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Placówka ma zamiar utrzymywać się z niewielkich opłat od pacjentów, których na to stać. Dla najuboższych opieka zdrowotna będzie zupełnie darmowa. - U nas na pewno nie będzie sytuacji, że ktoś zostanie odesłany bez pomocy - zapewnia prezes Polskiej Fundacji dla Afryki. Wszyscy pracownicy szpitala to Malgaszowie kształceni na miejscu. Opiekę merytoryczną nad szpitalem sprawuje dr n. med. Lidia Stopyra, szefowa 7 misji medycznych Fundacji, ordynatorka w Szpitalu Żeromskiego Krakowie oraz pracowniczka naukowa Uniwersytetu A. Frycza-Modrzewskiego
Na ten moment w szpitalu działają oddziały SOR, ginekologii i położnictwa, przychodnia ogólna, oddział wewnętrzny, pediatria, laboratorium i okulistyka. W najbliższych miesiącach najważniejszym zadaniem dla władz obiektu będzie zakup rentgena, na co uruchomiona została specjalna zbiórka. - Chcemy najpóźniej do października uzbierać na rentgen, to jest jedno rentgen, a także odpowiednie zabezpieczenie sali przed promieniowaniem. To są ogromne koszta, ale jesteśmy optymistami - wyjaśnia prezes Polskiej Fundacji dla Afryki.
Źródło: Radio ZET/ Polska Fundacja dla Afryki