RAK
    Sprzedaje 300 aut rocznie. Trzyma się jednej zasady

    Sprzedaje 300 aut rocznie. Trzyma się jednej zasady

    2362 odsłon
    Sprzedaje 300 aut rocznie. Trzyma się jednej zasady

    Paweł Miszta, handlujący od lat samochodami używanymi, przyznał w "Biznes Klasie", że sprzedaje ok. 300 aut rocznie, co generuje około 30 milionów zł obrotu. Zapytany o powodzenie w biznesie przyznał, że trzyma się zasadniczo jednej kluczowej zasady.

    Paweł Miszta, właściciel komisu, dał się poznać widowni jako gwiazda programu TVN Turbo "Wojny Samochodowe". W ubiegłym roku wystąpił w programie "Biznes Klasa ", gdzie opowiadał o kulisach pracy sprzedawców samochodowych i trendach, jakie obserwuje na rynku.

    Sprzedaje auta używane. Dyskwalifikuje jeden kierunek

    • Sprzedaż to nie problem. Problem to kupić coś sensownego - powiedział Paweł Miszta w "Biznes Klasie". Jak przyznał, rocznie sprzedaje ok. 300 samochodów, a obrót sięga 30 mln zł, przy czym zwrócił uwagę, że pieniądze z transakcji szybko wracają do obrotu. - Ale gotówki u mnie nie widać. Dziś sprzedam samochód, a wieczorem już mam kupiony kolejny. Wszystko idzie w towar - powiedział Miszta.

    Średnia cena auta , które sprzedaje, wynosi ok. 100 tys. zł, ale zarobek bywa różny. - Czasami ktoś zostawi samochód w rozliczeniu za tysiąc zł, a sprzedamy go za trzy. I odwrotnie - sprzedamy auto za 200 tysięcy, a zostaną 2 tysiące - opowiadał handlowiec.

    Sprzedaje 300 aut rocznie. Unika rynku niemieckiego

    Wytłumaczył, dlaczego stawia na samochody poleasingowe. - Zmniejszyliśmy liczbę reklamacji. W zeszłym roku tylko trzy auta z 300 miały problem. To 1 procent- dodaje. Miszta podkreślił też, że po latach złych doświadczeń trzyma się jednej fundamentalnej zasady - nie sprowadza samochodów z Niemiec .

    W Niemczech co tydzień łapaliśmy (właścicieli aut -red.) na "skrojonym" przebiegu. 100-200 tysięcy (zaniżonego przebiegu). Sprawdzanie historii kosztowało mnie dużo pracy. Rekordzista miał chyba z 400 tys. "przekręcone" na liczniku - powiedział w Biznes Klasie Paweł Miszta.

    Przywołał też przykład, który na trwałe utwierdził w tej decyzji: - Samochód wyglądał świetnie, ale dane mówiły co innego. I dlatego przestałem kupować w Niemczech. To największy rynek samochodowy w Europie, a nie ma systemu, który by to kontrolował. W mojej ocenie to ciche przyzwolenie na pozbycie się złomu z Niemiec - ocenił.

    Miszta przyznał, że rynek potrafi zaskakiwać, także przy autach spalinowych. W rozmowie pojawił się wątek presji cenowej i kosztów po stronie sprzedawcy. - Widzi, że kupiłem za 60 (tysięcy złotych - red.), sprzedaję za 70. Ale nie widzi, że musiałem zapłacić za transport, naprawy, polerowanie. Często zostaje mi z tego 1000 zł - stwierdził.

    Źródło: Biznes Klasa.

    Dziennikarz i wydawca money.pl od listopada 2024 roku. Wcześniej redaktor wiadomości serwisu radiozet.pl. Zaczynał od mediów akademickich i prasy lokalnej. Politolog z wykształcenia, dziennikarz z pasji, w meandrach świata ekonomii z wyboru. Szczególnie bliskie są mi sprawy społeczne.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Money.pl

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era