
Fot. REUTERS/Jim Hollander Skazany przyjmował zlecenia poprzez komunikator Telegram. Służby zidentyfikowały część zleceniodawców jako osoby powiązane z Iranem. Żołnierzowi proponowano zapłatę także za "zlecenia fotograficzne".
Izraelski żołnierz skazany za działania kontrwywiadowcze na rzecz Iranu
Ze śledztwa, prowadzonego wspólnie przez policję, żandarmerię i wywiad, wynika, że skazany wysłał irańskiemu oficerowi dwa filmy dotyczące przechwytywania pocisków. Mężczyzna nagrał je w obiektach cywilnych, a nie w bazach wojskowych. Za jedno z nagrań otrzymał zapłatę - przekazał portal Times of Israel.
Ponadto żołnierz przesłał irańskiemu zleceniodawcy kilka filmów znalezionych w sieci - w tym jeden pokazujący uderzenie rakiety.
Żołnierz sam się przyznał. Sąd uwzględnił okoliczności łagodzące
"Ostatecznie, odczuwając presję, oskarżony poinformował przedstawiciela swojej jednostki (wojskowej), że miał kontakt z zagranicznym agentem. Następnego dnia został aresztowany przez kontrwywiad" - powiadomiła armia w oświadczeniu.
Prokuratorzy wojskowi domagali się dla żołnierza wyroku siedmiu lat pozbawienia wolności oraz dodatkowych kar. Argumentowali to szeroką skalą działań żołnierza i niebezpieczeństwem, jakie mogło to spowodować, a także "koniecznością zniechęcenia zarówno oskarżonego, jak i innych osób" do podobnych czynów.
W orzeczeniu sąd wojskowy wziął jednak pod uwagę fakt , że żołnierz nie przekazał zleceniodawcy tajemnic wojskowych ani innych informacji uzyskanych w związku z pełnioną przez niego funkcją w armii. Uwzględniono też okoliczność, że Izraelczyk zerwał kontakt z irańskim oficerem prowadzącym i zgłosił incydent swoim przełożonym.
Sąd skazał żołnierza na pięć lat więzienia w zawieszeniu oraz grzywnę w wysokości 1 tys. szekli (ponad 1260 zł). Żołnierza zdegradowano do stopnia szeregowego.
Jak opisywaliśmy na Gazeta.pl, Izrael niedawno przekazał Stanom Zjednoczonym nowe informacje wywiadowcze, które - według krajowego wywiadu - wskazują na to, że Iran rozważa zamach na amerykańskiego prezydenta. - Chcą wyeliminować przywódcę USA. Mnie. Jestem na każdej liście. Widziałem dziś rano. Jestem na każdej z ich list. Dotąd chyba miałem trochę szczęścia, ale to może nie potrwać długo - odniósł się do doniesień dziennikarzy "Wall Street Journal" prezydent Donald Trump.
Źródło: PAP
Dziękujemy za przeczytanie
Obserwuj nas