Do gmachu TVP przychodziłem nie raz, na nagrania różnych programów. Tym razem miałem rysować karykatury gości pikniku Telewizji Polskiej. Jak było? Karykaturzysta na pikniku Telewizji Polskiej Nie prowadzę oficjalnego spisu, kiedy i w jakich programach Telewizji Polskiej występowałem. Było tego trochę, przy różnych okazjach, a zaczynałem tu być zapraszany jeszcze zanim przeprowadziłem się z Lublina do Warszawy. Tym razem dostałem trochę inną propozycję. Jako karykaturzysta eventowy miałem rysować na otwartym pikniku dla widzów, odbywającym się na zagrodzonym terenie parkingu starego budynku TVP , przy słynnym adresie: Woronicza 17 (a od kiedy Polak został papieżem: przy Jana Pawła Woronicza 17). Podejrzewam, że w sieci nie ma informacji o pikniku zorganizowanym w 2008 roku, bo to było dawno. A co pozostało w mojej pamięci, oprócz kilku zdjęć, jakie wtedy zrobiłem i po latach znalazłem na dysku? Zanim na Woronicza 17 były karykatury na pikniku TVP, stał już banner Karykatury.com Dmuchańce, szczudlarze i tłumy widzów Wzdłuż budynku, tu gdzie zawsze stały samochody, rozstawiono rząd białych namiotów. W każdym było coś, co nawiązywało do znanego widzom, cyklicznego programu TVP. Moje stanowisko było w namiocie jednego z programów dla młodzieży i było widoczne, gdyż obok stał mój ówczesny banner zachęcający do skorzystania z atrakcji, jakiego co jakiś czas używałem na eventach. Były też dmuchańce dla dzieci, chodzili szczudlarze (o tym przypomniały mi archiwalne zdjęcia), choć generalnie – jak zwykle, po prostu rysowałem. A jak rysuję, świat wokół mnie nie istnieje. Liczy się tu i teraz. Zabrakło kartoników. I co dalej? Mój udział w wydarzeniu był zaplanowany na kilka godzin. Sześć, może osiem. Jak zwykle, początkowo było niedużo osób, jednak z każdą godziną tłum gęstniał. Na event przybyły tysiące Warszawiaków. Był tłok, głowa przy głowie, często rodziny z dziećmi. Prawdopodobnie na antenie podawano na bieżąco informacje i zachęcano widzów do przybycia. Wziąłem wystarczającą ilość kartoników na których powstawały karykatury, lecz liczba osób czekających na karykaturę, była (napiszę skromnie) co najmniej duża. To dopinguje do jeszcze szybszego rysowania . W którymś momencie wiedziałem, że kartoników zabraknie. Zrobiłem krótką przerwę i kogoś z sąsiedniego namiotu poprosiłem o zwyczajne kartki A4. Dali wszystko, co mieli, jednak i one szybko się wyczerpywały. Chętni na karykaturę Sadurskiego nadal byli. Pierwsze minuty pikniku TVP na parkingu przy ul. Woronicza 17, zanim zjawiły się tłumy. Szczudlarze, dmuchańce, w głębi scena Karykatura od pana z telewizji Jakiś starszy pan stojący w kolejce spytał, czy rysuję też w programach TVP i zgodnie z prawdą, potwierdziłem. To jeszcze bardziej rozochociło tłumek, bo co innego karykatura od karykaturzysty, a co innego od karykaturzysty z TVP. Na dworze było już szaro, gdy skończyły się dodatkowe kartki. Wtedy tłumek się przerzedził, ale nie wszystkich to zniechęciło. Kilka osób przyszło ze swoją małą kartką, z czymkolwiek, aby też dostać karykaturę od pana z telewizji albo chociaż autograf. To był wyczerpujący dzień. Karykatury na pikniku TVP: (c) Szczepan Sadurski / Sadurski.com