
Województwo mazowieckie jest za duże i niefunkcjonalne? Tak przekonują eksperci z Instytutu Sobieskiego. W najnowszym raporcie pojawia się propozycja, by największe z województw podzielić na trzy mniejsze, a jedną z powstałych w ten sposób części połączyć z inną jednostką samorządu terytorialnego. - Zbadaliśmy 22 europejskie regiony stołeczne i to, co mamy w Polsce, nie pasuje do żadnego modelu w pozostałych krajach - mówi w rozmowie z RadioZET.pl dr Łukasz Zaborowski, ekspert ds. transportu i rozwoju regionalnego z IS.
Dlaczego rozważana jest nowa reforma administracyjna w Polsce.
Jakie są propozycje podziału województwa mazowieckiego.
Które argumenty przemawiają za podziałem woj. mazowieckiego.
Czy inne regiony w Polsce mogą wymagać zmian administracyjnych.
W styczniu minęło dokładnie 27 lat od ostatniej reformy administracyjnej w Polsce. 1 stycznia 1999 roku wszedł w życie nowy podział, znacząco zmniejszający liczbę województw z 49 do obecnych 16 oraz wprowadzający trójstopniową strukturę samorządu terytorialnego (gmina, powiat, województwa). I choć w ciągu minionego ćwierćwiecza dokonywano pewnych korekt (np. tworzono nowe powiaty bądź niektóre wsie „przenoszono” do innych województw), zasadnicza struktura nie uległa zmianie. W powszechnej opinii zmiany te oceniano najbardziej pozytywnie ze wszystkich reform, za które odpowiedzialny był wówczas rząd Jerzego Buzka (w przeciwieństwie choćby do reformy systemu oświaty czy służby zdrowia, o które do dziś eksperci i politycy toczą sporty).
Trzy województwa zamiast jednego. „Mazowieckie to ewenement”
W ostatnich latach coraz częściej powraca jednak dyskusja, czy aktualny podział jest funkcjonalny i czy może czas już na nową reformę administracyjną. Może nie od razu ogólnokrajową, a wprowadzaną na poziomie konkretnych regionów. Jedną z takich propozycji jest najnowszy raport Instytutu Sobieskiego pt. „Stołeczne – metropolitalne – województwo warszawskie? Wzorce europejskie a polska przestrzeń. Kierunki zmian”. Jego autorzy wskazują m.in., że:
województwo mazowieckie ma powierzchnię zbliżoną do obszaru niektórych państw europejskich, jak np. Słowacja czy Słowenia
że jest to jedyny w Europie przypadek tak dużego i rozległego terytorialnego rejonu stołecznego, gdzie granica od stolicy do granic okręgu wynosi nawet 150 km
że przy takiej rozpiętości mamy jednocześnie bardzo niski wskaźnik gęstości zaludnienia – zaledwie 154 osoby na kilometr kwadratowy
Podkreśla on, że tak rozległego regionu stołecznego nie ma na całym kontynencie, nawet biorąc pod uwagę te największe, jak Paryż czy Madryt. - Nie ma takie modelu, w którym województwo stołeczne sięgałoby aż 150 km od stolicy w różnych kierunkach – dodaje, zwracając jednocześnie uwagę na specyfikę stolicy jako jednostki administracyjnej, zawsze w jakiś sposób odmienną od reszty kraju. - Warszawa to ogromna metropolia, która pełni funkcje o znaczeniu ogólnokrajowym, ale także międzynarodowe. To są zupełnie inne zadania i nie ma potrzeby, by warszawskie urzędy, które i tak ą mocno obciążone tymi rozmaitymi funkcjami, były dociążone problematyką z tak odległych dla siebie rejonów, zupełnie odmiennych, jak sprawy z gmin bliski granicy z Białorusią czy na Kurpiach (okolice Ostrołęki) – przekonuje ekspert.
Jego zdaniem podział woj. mazowieckiego odciąży także mieszkańców stolicy, zwłaszcza pod kątem poziomu zatłoczenia komunikacyjnego. - Po co dopychać się do Warszawy ze sprawami z innych regionów, które mogą się z powodzeniem albo rządzić same, albo być powiązane z sąsiednimi województwami, którym są bliższe i bardziej podobne? Dzięki temu wzrosłaby wzajemna równowaga układu wojewódzkiego w Polsce. Bo to też jest ewenementem na skale międzynarodową, że województwo stołeczne jest największe zarówno pod względem ludnościowym, jak i powierzchniowym. I choćby w imię samej tej równowagi warto to skorygować - wyjaśnia Zaborowski. Ostatnim argumentem jest kwestia gęstości zaludnienia. - Prawda jest taka, że nawet w Finlandii i Szwecji regiony stołeczne są gęściej zamieszkane niż w Polsce. Widać, że coś z tym układem jest nie tak – dodaje.
Co w takim razie proponują eksperci? W sprawozdaniu IS znalazł się wariant z podziałem województwa mazowieckiego na trzy części:
pierwsza – obejmująca północne Mazowsze, czyli m.in. Płock, Siedlce, Ostrołękę, Mławę, robocza nazywana „woj. płocko-siedleckim”
druga – centralna część regionu, z Warszawą jako stolicą oraz powiatami ościennymi (np. Pruszków, Piaseczno, Legionowo), tworząca województwa oparte na aglomeracji warszawskiej
trzecia – obszar od Grójca w dół, obejmujący m.in. Radom, Szydłowiec i Białobrzegi, zostałby przyłączony do obecnego woj. świętokrzyskiego, tworząc tym samym „województwo staropolskie” (choć nazwa ta również ma charakter roboczy)
Autorzy opracowania przygotowali jeszcze wariant „maksymalny”, który od wyżej wymienionego różniłby się zakresem, jaki obejmowałoby to środkowe województwo. Co do zasady jednak chodzi o podziała obecnego administracyjnego Mazowsza na trzy części, z czego trzecia – najbardziej wysunięta na południe – trafiłaby do sąsiedniego województwa.
Województwo staropolskie - pomysł historyczny
Powyżej Zaborowski przedstawił już de facto argumenty na rzecz odrębności regionu stołecznego. A skąd pomysł na dołączenie południowych powiatów woj. mazowieckiego do nowej struktury samorządowej? - Pojawiają się głosy, że ono jest za małe i samo by dzięki temu zyskało. To argument dodatkowy, bo rzeczywiście czasem poddawane jest w wątpliwość, czy ono w ogóle powinno istnieć jako oddzielne województwo – mówi, dodając, że najważniejszy jest tu jednak czynnik historyczny. - Radom, Kielce oraz miasta, które leżą obecnie na północy świętokrzyskiego, czyli Skarżysko-Kamienna, Starachowice, Ostrowiec Świętokrzyski, tworzą tzw. aglomerację staropolską. To jest jeden region funkcjonalny, ale też historyczny, który właściwie do II połowy XX wieku zawsze był jednym województwem. Województwo kieleckie przed 1975 rokiem obejmowało Radom [w latach 1975-98, po utworzeniu 49 województw, Radom i Kielce zostały stolicami nowych jednostek – red.], więc byłby to po prostu powrót do racjonalnego układu w tej części kraju. Radom i jego okolice właściwie nigdy, aż do czasów ostatniej reformy z końca lat 90., nie były związany regionalnie z Warszawą. Nie mówiąc już o tym, że to w ogóle nie jest Mazowsze, tylko historyczna Małopolska – przekonuje analityk.
Oglądaj
Warto przypomnieć, że sama koncepcja województwa staropolskiego – która to nazwa w raporcie badaczy z Sobieskiego dedykowana jest właśnie obszarowi, który miałby objąć Kielecczyznę i Ziemię Radomską (choć sam IS się nie przy niej nie upiera) – była już rozważana na etapie wprowadzania reformy rządu Buzka. Zakładała ona jednak połączenie w jedną jednostkę nie tylko obecnego świętokrzyskiego, ale też północną część woj. śląskiego (Częstochowa i okolice) oraz dwa południowe powiatu woj. łódzkiego (radomszczański i pajęczański). Według Zaborowskiego szukano wówczas możliwości uzasadnienia uczynienia z Kielc stolicy województwa. Ostatecznie zdecydowano się jednak na kształt obowiązujący od 27 lat.
Co z pozostałymi województwami?
Co ciekawe, sam pomysł wydzielenia Warszawy i okolic ze struktur obecnego Mazowsza nie jest nowy także w sensie politycznym. Pojawił się już bowiem w 2014 roku w programie Prawa i Sprawiedliwości. Sprawa wróciła do debaty dwa lata później. Wówczas m.in. ówczesny szef MSWiA Mariusz Błaszczak przekonywał o zasadności takiego rozwiązania ze względu na dystrybucję środków unijnych, które miały być nierówno dzielone w województwie. Ówczesna koncepcja zakładała m.in., że woj. mazowieckie bez Warszawy swoją stolicę będzie miało w Radomiu. Takiego rozwiązania Instytut Sobieskiego akurat nie proponuje, ale Zaborowski jest zdania, że argumenty, które podsuwa jego think tank, są na tyle racjonalne i umiarkowane, że mogą znaleźć polityczny odzew. - Oczywiście, w polityce nie chodzi tylko o sens, ale też o interesy. Nie jestem politykiem ani przedstawicielem żadnej partii politycznej, tylko ekspertem Instytutu Sobieskiego, który jako podmiot tworzy idee dla Polski. Nie wiem, jak ten projekt zostanie spożytkowany politycznie, ale mam nadzieję, że te argumenty trafią zarówno do polityków, jak i zwykłych obywateli. Że ten projekt zostanie przynajmniej przedyskutowany – zaznacza.
Na koniec pojawia się pytanie: czy Mazowsze to jedyny region z potencjałem na takie modyfikacje administracyjno-geograficzne, czy warto jednak przemyśleć takie koncepcje również w odniesieniu do innych województw? - Jak najbardziej warto myśleć o nowym podziale terytorialnym w skali całego kraju. Obecny obowiązuje już od 27 lat, widzimy w nim pewne problemy, dysfunkcje, które zdarzają się także w innych województwach. Trzy lata temu, jako Instytut Sobieskiego, wydaliśmy - zresztą mojego autorstwa – opracowanie na ten temat. Znajdują się w nim pewne propozycje, jeśli chodzi o korekty układów województw w całej Polsce. Natomiast przypadek województwa mazowieckiego jest szczególnie rażący, jeśli chodzi o niefunkcjonalność tego układu. W innych państwach stolice nie dominują nad resztą tak, jak u nas – twierdzi Zaborowski. Jego zdaniem ewentualne zmiany w woj. mazowieckim „można by potraktować jako pewien pilotaż”. - A to, czy pójdą za tym korekty w innych rejonach kraju, to już temat do dyskusji.– podsumowuje rozmówca RadioZET.pl.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET
Tu się dzieje