
Na zdjęciach satelitarnych Bałtyku pojawił się ogromny zielony wir, który z oddali może wyglądać jak spektakularne dzieło natury. Naukowcy nie mają jednak dobrych wiadomości. Intensywny kolor wody to najpewniej efekt gwałtownego rozwoju fitoplanktonu, w tym sinic, które mogą zawierać bardzo szkodliwe toksyny.
NASA Jak podaje portal Trojmiasto.pl, charakterystyczne zielone spirale uchwycił satelita Landsat-8. Zjawisko było widoczne m.in. nad Zatoką Gdańską oraz Zatoką Fińską .
Choć obraz może robić ogromne wrażenie, za zieloną barwą nie stoi nic tajemniczego. Odpowiada za nią fitoplankton , czyli mikroskopijne organizmy zawierające chlorofil .
Double, double, toil and trouble… What's brewing in the Baltic Sea? 🧙 This natural-color image shows a swirling green phytoplankton bloom tracing the edges of a vortex. #Landsat data help scientists understand how these blooms impact marine ecosystems. Gdy ich liczba gwałtownie rośnie, powierzchnia morza zaczyna przybierać zielonkawe odcienie, a prądy, wiatr i lokalna cyrkulacja układają zakwit w smugi, pasma i wiry.
🦠 Summer algal blooms are a common feature of the Baltic Sea, driven by warm temps, sunlight and nutrient-rich waters. 🛰️ This #CopernicusEU Sentinel-3 #ImageOfTheDay from 22 June captures green algal bloom swirls between 🇸🇪 & 🇱🇻. 🔗 Podobne zjawisko pokazał także program Copernicus. Na obrazie z satelity Sentinel-3, wykonanym 22 czerwca 2026 roku, widać zielone wiry na powierzchni Bałtyku między Szwecją a Łotwą .
Zielone spirale nad Zatoką Gdańską. Satelita ujawniła zakwit
Zielony wir nie jest więc osobnym, niezwykłym "organizmem" ani anomalią geologiczną. To widoczny z kosmosu ślad procesu, który od lat jest jednym z największych problemów Bałtyku: zakwitów glonów i sinic .
Letnie zakwity w Bałtyku występują regularnie, ale ich skala i częstotliwość budzą coraz większy niepokój. Sprzyjają im przede wszystkim wysokie temperatury, dużo światła słonecznego i wody bogate w składniki odżywcze. Takie zakwity mogą pogarszać jakość wody i wpływać na życie morskie.
Szwedzki instytut SMHI w raporcie z 25 czerwca 2026 roku informował o wyraźnym zakwicie sinic na stacjach pomiarowych w Bałtyku . W próbkach dominowały m.in. Aphanizomenon flos-aquae oraz Nodularia spumigena, a stężenie chlorofilu było podwyższone.
To istotne, bo część sinic może produkować toksyny groźne dla ludzi i zwierząt . Naukowcy podkreślają jednak, że samo zdjęcie satelitarne nie wystarcza, by stwierdzić toksyczność zakwitu. Do tego potrzebne są badania próbek wody.
"Zasada widoczności stóp". Prosty test dla turystów
Już w czerwcu sinice doprowadziły do czasowego zamykania kąpielisk w Gdyni i Sopocie , a później również w Gdańsku . Eksperci podkreślają jednak, że zakwit widoczny na otwartym morzu nie oznacza automatycznie zagrożenia przy każdej plaży. O tym, czy sinice pojawią się przy konkretnym kąpielisku, decydują lokalne warunki.
Na kąpieliskach nie prowadzi się rutynowych badań chemicznych pod kątem konkretnych rodzajów toksyn. Takie analizy są kosztowne, czasochłonne i wymagają zaangażowania wyspecjalizowanych laboratoriów. Dlatego decyzje o zamknięciu kąpielisk w Polsce podejmuje się przede wszystkim na podstawie oceny organoleptycznej wody oraz danych satelitarnych.
Dla ratowników i służb sanitarnych sygnałem alarmowym jest najczęściej zmętnienie wody oraz zmiana jej barwy. Jeśli woda robi się zielonkawa, gęsta, mętna albo przypomina rozlaną farbę, może to oznaczać, że kąpiel jest ryzykowna.
W praktyce także sami turyści mogą wstępnie ocenić zagrożenie. Pomaga w tym tzw. zasada widoczności stóp , rekomendowana przez WHO przy podejrzeniu zakwitu sinic.
Test jest prosty: wystarczy wejść do wody mniej więcej po kolana. Jeśli z powodu zmętnienia wody nie jesteśmy w stanie dostrzec własnych stóp, ryzyko narażenia na toksyny jest zbyt wysokie i należy zrezygnować z kąpieli.
To szczególnie ważne, bo kontakt z wodą objętą zakwitem może powodować podrażnienia skóry, wysypkę i zaczerwienienie spojówek . Połknięcie takiej wody może z kolei prowadzić do bólu brzucha, wymiotów, biegunki i innych dolegliwości pokarmowych .
Sinice nad morzem. To może być coraz częstszy widok
Bałtyk jest szczególnie podatny na takie zjawiska. To morze płytkie, słabo wymieniające wodę z oceanem i od dekad obciążone dopływem związków azotu oraz fosforu. Te substancje trafiają do niego m.in. wraz ze spływem z pól, rzekami i ściekami.
HELCOM, czyli Komisja Ochrony Środowiska Morskiego Bałtyku, wskazuje, że eutrofizacja jest jednym z głównych zagrożeń dla bioróżnorodności morza. Nadmiar azotu i fosforu prowadzi do zwiększonego wzrostu glonów, mętnienia wody, zmian w składzie gatunkowym i spadku ilości tlenu przy dnie.
Kiedy glony i sinice obumierają, opadają w głębsze warstwy wody. Tam są rozkładane przez bakterie, które zużywają tlen. W efekcie powiększają się obszary niedotlenione, nazywane potocznie martwymi strefami . Dla ryb, organizmów dennych i całego łańcucha pokarmowego to fatalna wiadomość.