
Węgierski kanał informacyjny M1, należący do telewizji publicznej, niespodziewanie przerwał we wtorek nadawanie. Zamiast codziennej ramówki, widzowie zobaczyli na ekranie komunikat: „Media publiczne nie mogą kłamać. Przepraszamy za to, że przez lata to robiły. Media państwowe przechodzą obecnie reorganizację, aby w przyszłości mogły być niezależne i wiarygodne. Serwis informacyjny zostaje tymczasowo zawieszony. Prosimy o cierpliwość”.
Do sprawy odniósł się także premier Węgier Peter Magyar. „Historyczny dzień. Dziś propaganda nadawana w węgierskich mediach publicznych dobiegła wreszcie końca. Kłamali nocą. Kłamali dniem. Kłamali na każdym kanale. To koniec” – napisał na platformie X.
Nowe kierownictwo wkracza do akcji
Za decyzją o zawieszeniu emisji stoją nowe tymczasowe władze holdingu MTVA, który nadzoruje węgierskie media publiczne. Nowo mianowany prezes Andras Horvath pojawił się we wtorek w siedzibie nadawcy wraz z nowym zespołem zarządzającym. Według doniesień medialnych, natychmiastowo zawieszono w obowiązkach kilku pracowników, w tym osoby na stanowiskach kierowniczych.
Tymczasowe kierownictwo MTVA otrzymało zadanie przeprowadzenia kompleksowego przeglądu działalności mediów publicznych, wdrożenia zmian organizacyjnych oraz zakończenia działań propagandowych. Celem jest przekształcenie węgierskich mediów publicznych w „wiarygodną, obiektywną i niezależną instytucję”.
Jak poinformowano w oficjalnym oświadczeniu MTVA, tymczasowe władze będą nadzorować okres przejściowy. Po jego zakończeniu kierownictwo instytucji zostanie wyłonione w drodze otwartej rekrutacji , poprzedzonej konsultacjami eksperckimi i społecznymi.