
Szczyt NATO w Ankarze: Mark Rutte, zwany „zaklinaczem Trumpa”Zdjęcie: Saul Loeb/AFP Liderzy NATO podczas szczytu w Ankarze potwierdzili w deklaracji końcowej swoje zaangażowanie w zbiorową obronę w razie ataku na któregoś z członków, wsparcie dla Ukrainy oraz że głównym zagrożeniem dla bloku jest Rosja. Ogłoszono też nowe inwestycje w obronność .
Niemieckie gazety komentują szczyt, przypominając kolejne wrogie wobec Europejczyków wypowiedzi Donalda Trumpa : atakowanie Hiszpanii i zapowiedź zerwania z nią relacji gospodarczych (choć jest częścią UE), niepokojenie Danii nowymi groźbami ws. Grenlandii, wypominanie sojusznikom z NATO , że nie chcieli brać udziału w atakach na Iran czy że wnoszą zbyt mały wkład finansowy w Sojusz (choć to się zmieniło).
„Choć za zamkniętymi drzwiami Trump sprawiał wrażenie bardziej skłonnego do ugody, Europejczycy wiedzą, że to ostatni dzwonek. Wciąż jednak potrzebują czasu na utworzenie planowanej linii obrony wzdłuż wschodniej granicy – linii mającej nie tylko odstraszać Putina, ale też powstrzymać go, gdyby faktycznie zdecydował się na kampanię zbrojną. Zwłaszcza że odwrócenie się Trumpa od Europy może uznać za zachętę do takiego kroku. Putin od dawna się do tego przygotowuje. Gdy tylko w Ukrainie ucichną działa , może skierować swoje dywizje do kolejnej wojny. Europejczycy muszą już teraz zastanowić się, jak zapewnić, by w razie takiej ewentualności Ukraina – ze swoją przetestowaną w boju armią – stanęła po ich stronie. Europa nie może bowiem polegać na „niezachwianym” wsparciu Ameryki pod rządami Trumpa” – pisze „ Frankfurter Allgemeine Zeiting ”.
„Skuteczne płaszczenie się”
„Swoimi wątpliwościami, reprymendami i ostrymi zarzutami Trump tak poważnie osłabił NATO , że nikt nie może mieć pewności, czy USA stanęłyby w obronie Europejczyków w razie rosyjskiego ataku. Spory transatlantyckie, które wydawały się już zażegnane, mogą w każdej chwili wybuchnąć na nowo – jak choćby kwestia Grenlandii, duńskiego terytorium, do którego Trump z nową determinacją rości sobie teraz pretensje. Europejczycy znoszą to wszystko z dyplomatycznym rygorem jedynie dlatego, że koniecznie potrzebują USA jako gwaranta bezpieczeństwa i partnera handlowego. Jeśli jednak chodzi o NATO, w całej tej sytuacji można dostrzec również pozytywne aspekty. Trump zafundował Sojuszowi swoistą kurację wzmacniającą, która w rzeczywistości może uczynić go silniejszym ” – pisze „ Süddeutsche Zeitung ”. Jak dodaje, inwestycje Europy w obronność uczynią ją tylko silniejszą i także zwiększą jej rolę polityczną.
Bawarski dziennik nawiązuje też do zerwania przez Trumpa porozumienia z Iranem: „Niewykluczone, że nowe starcia między USA a Iranem wystawią na kolejną próbę i tak już kruche relacje transatlantyckie. Rola rozjemcy znów przypada szefowi NATO Markowi Ruttemu , który opanował do perfekcji sztukę zabiegania o względy Trumpa – posuwając się wręcz do postawy, którą można określić jedynie mianem umniejszającego, choć skutecznego płaszczenia się”.
„Może to po raz kolejny zapobiec ostatecznemu zerwaniu relacji między Trumpem a Europą. Jednocześnie jednak przypomina o kluczowym wyzwaniu naszych czasów: Europa musi stać się silna i niezależna, by móc oprzeć się takiemu szantażowi, jak ten Trumpa, czy – innymi słowy – by chronić samą siebie i zachować godność” – stwierdza komentator.
„ Trump przekształca NATO w arenę swoich rozgrywek o władzę. Europejczycy powinni przestać w tym uczestniczyć. Jeśli nie zjednoczą się przeciwko Trumpowi, nie wyznaczą granic i nie zmuszą go do traktowania Europy poważnie, nadal będą degradowani do roli petentów. Podczas szczytu Trump zdołał wywołać głębokie podziały wewnątrz Sojuszu, uniemożliwiając utrzymanie nawet pozorów jedności. Prezydentowi USA może być to obojętne, ale Rosja i Chiny zacierają ręce z zadowolenia” – pisze „ Kölner Stadt-Anzeiger ”.