Polska Agencja Prasowa
Dariusz Kosiński
Argentyńscy kibice wierzyli, że Diego Maradona pomógł im w zwycięstwie nad Anglią 2:1 w półfinale Mistrzostw Świata.
Mecz odbył się w Atlanta Falcons Stadium, gdzie emocje były ogromne, zarówno przed, jak i po pierwszym gwizdku.
Po bramce Anthony'ego Gordona dla Anglii, emocje Argentyńczyków sięgały zenitu po wyrównującej bramce Enzo Fernandeza i zwycięskim golu Lautaro Martineza.
Angielscy kibice obwiniali selekcjonera Thomasa Tuchela za przegraną, wskazując na zbyt defensywną strategię po zdobyciu gola.
Po meczu zarówno Argentyńczycy, jak i Anglicy doświadczyli chwil pojednania, pomimo istniejącej rywalizacji.
Kibice Argentyny i Anglii przeżyli w Atlancie huśtawkę nastrojów — od nerwów i wzajemnych przytyków po szok i bratanie się. Argentyńczycy twierdzili, że do wygranej 2:1 w półfinale piłkarskich mistrzostw świata pomógł im z nieba Diego Maradona, a Anglicy obwiniali o porażkę trenera Thomasa Tuchela.