
Afera wokół Szpitala Południowego zaczęła się od publikacji portalu zero.pl z 15 czerwca. Wynikało z niej, że Dawid Kacprzyk jako koordynator SOR-u w Szpitalu Południowym, a także radny KO warszawskiej dzielnicy Ursus, miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobić w ubiegłym roku 1,6 mln zł . Dziennikarze dowiedzieli się także, że na prowadzonym przez Kacprzyka oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki . Afera dotyczy też prosektorium . Kierujący nim miał promować firmę pogrzebową swojej wspólniczki oraz publikować zdjęcia ciał i szczątków ludzkich na profilach w mediach społecznościowych. Prosektorium miało być też wynajmowane jako plan filmowy.
Paweł Śliz z Polski 2050 został zapytany przez Tomasza Terlikowskiego o to, czy prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski powinien ponieść konsekwencje w związku z aferą w Szpitalu Południowym.
Uważam, że każdy, kto miał wiedzę w tym zakresie i dopuścił się takich działań jak były w Szpitalu Południowym, powinien ponieść za to konsekwencje. Zarabianie na czyjejś tragedii, nieszczęściu, smutku i bólu jest dla mnie tak obrzydliwe, że powinno być wypalone gorącym żelazem – powiedział Śliz. Prokuratura powinna zweryfikować wszystkie okoliczności, także i zarobków, patrząc na to, co ostatnio jeden z lekarzy robił. Usłyszeliśmy medialnie, że sprawa prosektorium była tajemnicą poliszynela. Żeby była jasność, do mnie nie dotarła. Ale skoro była i jacyś politycy o tym wiedzieli, to ta odpowiedzialność polityczna powinna być. A ta osoba, która jest odpowiedzialna za prosektorium, powinna nigdy nie wrócić do zawodu – podkreślił polityk. Śliz zaznaczył, że jeśli Trzaskowski nie wiedział nic o tym, co działo się w Szpitalu Południowym, a wiedzieli o tym jego współpracownicy, to powinien wyciągnąć konsekwencje.
Ta sprawa nie powinna się toczyć przez najbliższe miesiące, czy kwartały. Ona powinna być wyjaśniona teraz, tu, natychmiast. Osoby, które miały wiedzę w tym zakresie lub nie dochowały należytej staranności, żeby mieć wiedzę w tym zakresie, powinien ponieść konsekwencje - zaznaczył Śliz. Padło też pytanie o ewentualne referendum w sprawie odwołania Rafała Trzaskowskiego. Według gościa Porannej rozmowy w RMF FM takie referendum byłoby trudne do przeprowadzenia. Dodał, że chodzi o próg ważności referendum, który w stolicy byłby znacznie większy niż w Krakowie, gdzie niedawno odwołano prezydenta miasta.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz straci stanowisko?
Media donosiły niedawno, że Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz będzie pierwszą ofiarą resetu po tym, jak premier Donald Tusk wściekł się na aferę w Szpitalu Południowym.
To mogłaby być bardzo ciekawa decyzja pana premiera w tym zakresie, żeby usuwać minister funduszy za aferę, która jest skandaliczna, jeżeli chodzi o Szpital Południowy. Ale tak całkiem serio nie wyobrażam sobie, że umowa koalicji zostanie złamana. Pamiętajmy o tym. Mamy jednak umowę koalicyjną. Polska 2050 jest w koalicji 15 października - mówił Śliz. Nigdy nie podważamy przywództwa premiera. (…) To, że mamy inną wrażliwość i na pewne rzeczy patrzymy inaczej, jak na przykład na drugi próg podatkowy, żeby obywatelom podnieść drugi próg podatkowy. Wydaje mi się, że to jest bardzo zacna inicjatywa – dodał. Wkrótce pełne omówienie rozmowy.